środa, 16 lutego 2022

Podziemne otchłanie.

 

Fallen Temple nie ustaje w wynajdywaniu i wydawaniu projektów głęboko zakopanych pod ziemią. Kolejnym jest stołeczny Doomprayer. Biorąc pod uwagę, że „Otchłanie Ciemności” to demo trwające niecałe czternaście minut, należy docenić fakt wydania go na CD. No ale częstochowska wytwórnia to ludzie potrafiący dostrzec – i rozumiejący – muzyczny fanatyzm. A to, że wydali pierwszy materiał Doomprayer może nas tylko cieszyć, bo choć krótki – jest bardzo solidny.

Nie może to dziwić, gdyż za Doomprayer stoi Veltis, człowiek doświadczony muzycznie. Swoje paluchy maczał w Leichengott, Actum Inferni, Pentagammadion czy Ahnenerbe. Sam Doomprayer to projekt debiutujący, ale wcale nie taki nowy, bo aktywny od 2013 roku. Wtedy też zostały nagrane gitary. Pięć lat później wokale, a trzy lata później „Otchłanie Ciemności” ukazały się na srebrnym krążku. Trochę to wszystko trwało, ale dotarliśmy do szczęśliwego końca i teraz wszyscy możemy poznać efekt końcowy. A ten jest ciekawy. Solidny. I bez wątpienia dający nadzieję na przyszłość, wyostrzający apetyt na więcej. Chciałbym tylko by przyszłość ta pozbyła się automatu perkusyjnego. To jest w zasadzie jedyna rzecz, do której się przyczepię. Nie chodzi o to, że jest jakiś tragiczny, bo nie jest. Słyszałem dużo gorsze. Ten jest jak najbardziej do przeżycia, szkoda po prostu, że tak dobra muzyka nie ma towarzystwa żywej perkusji. Ale dobra, to tak naprawdę jedyny minus tego demo. Poza tym wszystko mi tu gra i buczy. Doomprayer to klasyczny black metal, osadzony mocno w kanonach drugiej fali. Żadnych zbędnych eksperymentów, można zaryzykować stwierdzenie, że jest podręcznikowo. Klasyczne aranżacje, zmiany tempa, brzmienie co prawda dalekie od chłodu i zimna, kojarzące się bardziej ze Szwecją bądź środkową Europą, ale nadal silnie osadzone w kanonach gatunku. Polskie wokale, za które należą się brawa. Wiele razy już pisałem, że można ten element kompletnie schrzanić, Veltis jednak wyszedł z tego obronną – a nawet zwycięską – ręką. Cztery kompozycje, które momentami porywają, nie pozwalają się nudzić. Szkoda więc, że to tylko kilkanaście minut, bo podejrzewam, że i kilka razy dłuższy materiał nie powodowałby znużenia. Kto wie, może w przyszłości doczekamy się czegoś więcej, a tymczasem należy nazwę Doomprayer wpisać do kajecika i śledzić informacje dotyczące tego projektu. Debiut bardzo udany, mam nadzieję, że Veltis na tym nie poprzestanie. Polecam.

Kupcie płytę, wesprzyjcie wariatów z Fallen Temple, bo na to zasługują (tak, wiem, że zostawiacie w ich sklepie masę kasy, ale serio warto sprawdzić raz na jakiś czas co wydają).


Doomprayer – „Otchłanie Ciemności”. Fallen Temple, grudzień 2021.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz