poniedziałek, 17 stycznia 2022

Kierunek Syberia.

 

Kai Donner, a właściwie Karl Reinhold Donner, był fińskim etnografem, lingwistą i politykiem. Żył w latach 1888 – 1935. Studiował filologię ugrofińską, szukał korzeni fińskiej narodowości i w związku z tym podjął dwie wyprawy na Syberię, by tam badać język, zwyczaje i religijność ludów ugryjskich. Wyprawy te stały się tematem przewodnim i inspiracją dla pierwszego pełnowymiarowego krążka fińskiego Hollow Woods. „Cold Winds Cleave the Earth” ujrzał światło dzienne pod koniec grudnia zeszłego roku. W Finlandii co prawda trudno o słońce w tym okresie, ale wydaniem krążka zajęła się portugalska Signal Rex, a tam światło dnia nie poddaje się tak łatwo ciemności.

W zasadzie to chyba źle, nie wiem więc po co ta konstatacja. Nic to, przejdźmy do Hollow Woods, bo w świetle czy bez, krążek się ukazał. Sam zespół ma na koncie jeszcze dwa dema, pierwsze pochodzi z 2018 roku, jest więc to projekt na fińskim podwórku relatywnie młody. „Cold Winds Cleave the Earth” to moje pierwsze spotkanie z Hollow Woods i nie mogę powiedzieć, bym padł na kolana. Przede wszystkim ci Finowie nie grają jak Finowie. To oczywiście nie jest nic dyskwalifikującego, bo trochę różnorodności podziemnej scenie też się przydaje. Zresztą, nic tu nie jest dyskwalifikującego, bo krążek jest naprawdę solidny, po prostu nie uderza w moje ulubione tony. Hollow Woods kojarzy mi się trochę z islandzkim black metalem (a to kompletnie nie moja bajka), trochę z ostatnim Misotheist (który też mnie nie urzekł). Jest to black metal gęsty, zwarty, o większym ciężarze i sporej intensywności. Ta ostatnia akurat mi nie przeszkadza, bo ją zawsze lubiłem, w połączeniu jednak z brzmieniem i ciężarem, nie jest to już mój kierunek. Nawet pomimo dość sporego zabrudzenia i piwnicznego posmaku, który wprowadza wrażenie lekkiej spontaniczności i naturalności. Za mało tu dla mnie mrozu i śniegu, ale wiem, że tak brzmiące materiały mają szerokie grono odbiorców, dlatego i Hollow Woods ich znajdzie. Same kompozycje są ciekawie zaaranżowane i momentami naprawdę potrafią porwać. Ale tylko momentami. Dominują tempa średnie i szybkie, choć Hollow Woods nie ucieka od zwolnień (potrafi w nich zbudować naprawdę ciekawy klimat). Stawia jednak przede wszystkim na moc i siłę, co przejawia się także w wokalu – jest on daleki od standardowego black metalowego krzyku. Wszystko razem sprawia wrażenie materiału bardzo dobrze przemyślanego, zarazem mocno spontanicznego. To lubię i za to duży plus, bo emocje są tu jak najbardziej odczuwalne, pomimo częstych fragmentów o monotonnej motoryce. Jest to więc debiut solidny i udany. Ja raczej do niego wracał nie będę, ale jak już pisałem – jest wielu, którzy taki kierunek w black metalu pokochali i bez wątpienia „Cold Winds Cleave the Earth” jest dla nich.


Hollow Woods – „Cold Winds Cleave the Earth”. Signal Rex, grudzień 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz