piątek, 28 stycznia 2022

Geneza greckiego zła.


Kompilacja „Genesis of the Unaltered Evil” to rzecz zarazem stara i nowa. Stara w dwóch aspektach: po pierwsze dlatego, że w wersji winylowej dostępna jest już od 2012 roku. Po drugie, bo dokumentuje pierwsze lata greckiej legendy Varathron, a jak wiemy nie jest to zespół młody. Nowa, bo wreszcie dostępna na CD. Lepiej późno niż wcale, bo choć nagrania te są oczywiście do odszukania choćby w sieci, czy też na innych, starszych kompilacjach (dziś jednak trudno dostępnych), to po prostu fajnie mieć je na jednym srebrnym krążku. Wersja CD ukazała się w marcu 2021 roku i jest pozycją obowiązkową dla każdego wielbiciela Varathron, starej greckiej sceny i black metalu w ogóle.

Varathron powstał w 1988 roku i nieprzerwanie działa do dziś. Czyni to z nich jednych z największych weteranów sceny, i choć - jak na tak długi okres działalności - wydali tylko sześć pełnych krążków, to pierwsze dwa są absolutnymi klasykami. A sam zespół zaliczany jest do największej trójki greckiego black metalu. Kiedyś i jakoś musiało się to jednak zacząć. I tu, by mieć jasność jak to się stało – i jak brzmiało – warto sięgnąć po „Genesis of the Unaltered Evil”(we wkładce znajdziemy odpowiedź na pytanie jak, gdyż zawiera ona biografię zespołu z tamtego okresu). Wersja CD to szesnaście kompozycji, całość trwa godzinę i sześć minut. Znajdziemy tu pierwsze dwa dema: „Procreation of the Unaltered Evil” z 1989 i „Genesis of Apocryphal Desire” z 1990 roku. Jest też 7”EP „One Step Beyond Dreams” (1990) i kompozycje ze splitu z Necromantią „The Black Arts / The Everlasting Sins” z 1992 roku. Całość zamykają trzy bonusowe utwory pochodzące ze studyjnych sesji nagraniowych dwóch pierwszych albumów i dema. Wszystko oczywiście ułożone jest – na tyle, na ile się da – chronologicznie, co daje ciekawy obraz rozwoju zespołu. Od pierwszych utworów, dość prymitywnych i prymitywnie nagranych, do kompozycji, które mogą stanąć w szeregu z pierwszym i drugim albumem. Z wkładki wiem, że materiał miał w 2011 roku zrobiony kolejny mastering (nie wiem czy wszystkie kompozycje), w mojej jednak opinii na autentyczności nie stracił. Fajne są zmieniające się poziomy głośności poszczególnych utworów, fajna jest ewolucja choćby tak charakterystycznego dla greckiej sceny wokalu Stefana. Warto zwrócić uwagę na – pojawiającą się coraz bardziej z biegiem lat – klasyczną, grecką melodykę. Jest to materiał niesamowicie edukacyjny, ale pomimo tego bardzo przyjemny w odbiorze. Często słuchamy tych najstarszych demówek po to, by mieć o nich pojęcie, rzadko jednak do nich wracamy, bo ich jakość nie zachęca. Tu jest inaczej. Nie dość, że słucha się tego z ogromnym sentymentem i niemal łezką w oku, to jeszcze jest to najzwyczajniej w świecie świetna muzyczna podróż. Bo Varathron już wtedy potrafił pokazać, że zespołem jest wyśmienitym. Panowie zapewne nie mieli wtedy pojęcia, że zostaną kiedyś legendą, ale zostali, i – słuchając nagrań z tej kompilacji – nie ma wątpliwości, że im się ten status należy.

Polecam, bo to naprawdę pozycja obowiązkowa. Coś jak elementarz, tylko napisany greką. Czarną jak noc.


Varathron – „Genesis of the Unaltered Evil”. Nuclear War Now! Productions, marzec 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz