środa, 24 listopada 2021

Siostry w czerni.

 

Pisałem ostatnio przy jakiejś okazji, że podziemie w Stanach rozwija się bardzo prężnie i powstaje tam coraz więcej dobrych rzeczy. Symbolem tego rozkwitu jest dla mnie Lamp Of Murmuur, który to projekt zdążył zdobyć już szerokie grono fanów, a przecież muzykę wydaje dopiero od 2019 roku. Fizyczne wydania rozchodzą się jak opłatek na niedzielnej mszy, widziałem nawet w kilku sklepach ograniczenie liczby sprzedaży do jednej sztuki CD na jednego klienta. Inna sprawa, że materiały projektu ukazują się głównie na kasetach i winylach, na szczęście to chyba zaczyna się zmieniać, bo drugi pełny album, o którym dziś piszę, wyszedł na srebrnym krążku. „Submission And Slavery” pojawił się w sieci szesnastego września. Nie poprzedzały go żadne zapowiedzi, co jest w przypadku Lamp Of Murmuur standardowym modus operandi.

Projekt istnieje krótko, zdążył już jednak wydać kilka demówek, splitów i epek. W 2020 roku ukazał się pierwszy album „Heir of Ecliptical Romanticism” (pisałem o nim tu). Wszystkie dotychczasowe wydawnictwa można jednak odłożyć na bok, bo nijak się mają do „Submission And Slavery”. Dobra, trochę podobieństw znajdziemy, w końcu to wciąż ten sam twórca. Jednak już rzut oka na okładkę wywołuje oczywiste skojarzenia i są one jak najbardziej trafne. The Sisters Of Mercy. Bez dwóch zdań. Okładka nowego krążka amerykańskiego projektu w sposób bardzo bezpośredni nawiązuje do tej z „Floodland”. W kwestiach muzycznych śmiało możemy podążać tym samym tropem, bo M. – człowiek stojący za Lamp Of Murmuur – podarował nam trzydzieści minut gotyckiego black metalu, lub też jak kto woli: black metalu zabarwionego gotykiem. Na szczęście w stylu Anglików, czyli poziom wysoki. Znajdziemy tu także echa cold wave czy post punk, ale przecież i w The Sisters Of Mercy były one obecne. Jakby tego było mało, drugi krążek Lamp Of Murmuur zamyka cover Christian Death. Nie znaczy to wcale, iż nie ma tu black metalu. Jest jak najbardziej obecny i muszę przyznać, że w formie bardzo atrakcyjnej. Zresztą, cały ten album jest niesamowicie absorbujący i porywający. I nie ma tu znaczenia czy akurat M. gra jak Siostry, czy też serwuje nam klasyczną czarną sztukę, której jest tu jednak większość i to ona dominuje. Swoją drogą, gdy nawet zbliża się mocno do twórczości Eldritch’a, wzmacnia aranżacje, przepuszcza kompozycje czy też ich fragmenty przez odpowiedni filtr, który zwie się black metal. I bez bicia muszę przyznać, że efekt końcowy jest bardzo udany. Trudno jednak by było inaczej, bo przecież ten pan udowodnił już, że muzykiem i twórcą jest utalentowanym. Poza tym, ja bardzo lubię The Sisters Of Mercy, a black metal kocham. Jeśli więc ktoś umiejętnie połączy ze sobą te dwa składniki, musi mi się to podobać. Co ważne, jest to album bardzo bogaty aranżacyjnie, dość spójny i choć relatywnie krótki, to odkrywa się go długo. Mnie wciąż niektóre momenty zaskakują, a przy niektórych zastanawiam się, jak można było coś takiego wrzucić na black metalowy album. Okazuje się, że można było. I choć niektóre aranżacje mogłyby wydawać się nie na miejscu, to finalnie brzmią doskonale. Bardzo, bardzo udany album. A jak ktoś nie zna Sióstr, czy twórców im pokrewnych (bo przecież nie tylko Eldritch mógł tu być inspiracją), tym bardziej powinien sięgnąć po ten krążek i potraktować go jak kolejny stricte black metalowy materiał. Być może takie podejście da jeszcze więcej radości z obcowania z nim. Bez niepotrzebnego wyłapywania i analizowania „co mi się z czym kojarzy”. Polecam.

Zastanawiałem się, czy to jednorazowy skok w stronę takiej a nie innej estetyki. Długo nie musiałem tego czynić, bo następnego dnia, czyli siedemnastego września, w sieci pojawiła się epka „Punishment And Devotion”. I choć tytuły obu wydawnictw mogłyby wskazywać na kontynuację tematyki, to jednak trzynaście minut nowszego materiału jest powrotem do tego, co Lamp Of Murmuur robił wcześniej. Do surowego black metalu. Dwie kompozycje, trzynaście minut, nie ma większego sensu poświęcać temu wydawnictwu osobnego tekstu. Jest brutalnie, jest agresywnie, jest na pewno mocniej niż na wcześniejszych wydawnictwach i nie mam tu na myśli tylko i wyłącznie "Submission And Slavery". To co wyróżnia najnowszą epkę, to bez wątpienia gęstsze brzmienie, większa intensywność dźwięków i śladowa ilość klawiszy. To bez wątpienia jeden z mocniejszych materiałów amerykańskiego projektu, zarazem jednak jeden z uboższych. Nie dzieje się tu wiele, poza bezkompromisową jazdą do przodu, nie jest to więc standardowe dla Lamp Of Murmuur wydawnictwo, bo przecież Amerykanin przyzwyczaił nas do bogatych aranżacyjnie kompozycji. Z drugiej strony, w jego przypadku, należy chyba porzucić wszelkie schematy, przyzwyczajenia i standardy, bo ten pan robi co chce, nagrywa to, co mu akurat w duszy gra. I dobrze, nie ma z nim nudy. Warto natomiast czekać na kolejne wydawnictwa. 


Lamp Of Murmuur – “Submission And Slavery”. Wydanie własne, digital, wrzesień 2021 / CD: Black Gangrene Productions, październik 2021.
Lamp Of Murmuur – “Punishment And Devotion”. Wydanie własne, digital, wrzesień 2021 / CD: Death Prayer Records, październik 2021. 


“Submission And Slavery”


“Punishment And Devotion”



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz