poniedziałek, 18 października 2021

Milczenie jest złotem.

 

Przy okazji recenzji debiutu Nawii (tutaj) obiecałem wam napisać o materiale, który jest dobrym przykładem tego, jak polskie teksty i nie najlepiej dobrane i dopasowane wokale potrafią zepsuć finalny efekt wydawnictwa. Nie chodzi o to, że mam coś do polskich tekstów, bo bardzo je lubię i cieszę się, gdy zespół postanawia takowych użyć. Trzeba to jednak zrobić z głową i wyczuciem, bo jest to jednak sprawa bardziej skomplikowana niż w przypadku angielskiego. „Oblicze Zła”, trzeci album Rotten Age, dużo lepiej wypadłby jako dzieło instrumentalne.

Niestety, mówię to z pełnym przekonaniem i odpowiedzialnością. Darkness, który stoi za całym projektem, zaprosił za mikrofon pana o pseudonimie Vox Diaboli i moim skromnym zdaniem nie był to najlepszy wybór, bo wokal psuje mi całkowicie odbiór tego krążka. Muzycznie bardzo przyzwoitego, solidnego i naprawdę ciekawego. Nic dziwnego, Rotten Age istnieje już długo, Darkness to człowiek doświadczony i wie, jak grać black metal. Muzycznie wspomaga go tu sesyjny perkusista, znany choćby z Thunderwar, i ze swego zadania wywiązuje się znakomicie. Gdyby tylko mógł tu za mikrofonem stanąć poprzedni wokalista zespołu, Zombie. Jestem pewien, że brzmiałoby to dużo lepiej. Nie dość, że Vox Diaboli ma dość irytującą barwę, to stara się czasami wprowadzać linię melodyczną do swego krzyku, co jest bardzo irytującą manierą i nie pasuje do rzezi i zniszczenia, jakie sieje muzyka. Na jego niekorzyść działa także to, że „śpiewa” bardzo zrozumiale, dzięki czemu możemy usłyszeć i zrozumieć teksty, a te nie są najwyższych lotów. Dodam tylko, że to właśnie wokalista jest ich autorem (poza jednym), co już kompletnie potwierdza, iż był to wybór chybiony. Dobra, koniec pastwienia się nad wokalistą, czas na plusy „Oblicza Zła”. A tych nie brakuje, bo naprawdę muzycznie jest to bardzo solidny krążek. Black metal zagrany bezkompromisowo, z ostrym i agresywnym brzmieniem, wypełniony perkusyjnymi nawałnicami, ciekawymi riffami i oszczędnymi melodiami, bo tu bardziej chodzi o wojnę, nie o filozofię. Nieco ponad czterdzieści minut prawdziwego huraganu i black metalowego szturmu na wszystko, co święte. I w momentach, gdy nie ma wokalu, prawdziwą przyjemnością jest słuchanie trzeciego albumu Rotten Age. To mówi mi, że pod żadnym pozorem nie można tego projektu skreślać, bo główny kompozytor to człowiek z talentem. W przyszłości powinien jedynie rozważyć postawienie kogo innego za mikrofonem i jestem pewien, że może wypuścić jeszcze wiele ciekawych materiałów. Szkoda, że tym razem wyszło, jak wyszło, choć jestem pewien, że będzie wielu takich, którzy polubią i ten album. Na pewno warto dać mu szansę, w końcu co do wokalu to tylko moja opinia. Nie mam monopolu na rację, poza tym wszystko jest kwestią indywidualnego odbioru.


Rotten Age – „Oblicze Zła”. Black Death Production / Werewolf Promotion, lipiec 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz