poniedziałek, 25 października 2021

Egipskie ciemności.

 

Norwegia żyje. Nie jest to już co prawda tak duże natężenie muzycznej aktywności jak w latach dziewięćdziesiątych, ale błędem byłoby skreślanie tego kraju z mapy black metalowej twórczości. Fakt, zespołów jest mniej, mają mniejsze wagowo znaczenie, ale trudno oczekiwać od Norwegów by co trzydzieści lat wymyślali koło. Ci, którzy pojawili się w ostatnich latach godnie reprezentują swój kraj, tak jeśli chodzi o debiutantów, jak i nowe zespoły założone przez weteranów. Zmienił się też główny ośrodek twórczy, bo teraz to nie Bergen ani Oslo, tylko Trondheim wiedzie prym. Dobrym przykładem tego trendu jest Beyond Man. Nazwa stosunkowo nowa, bo dopiero co zadebiutowali pełnowymiarowym krążkiem, no i część zespołu jest z Trondheim właśnie.

Część, bo Beyond Man to twór złożony w większości z weteranów sceny, występujących od lat w innych, dobrze znanych projektach. Wystarczy wymienić tu choćby Behexen, Mare czy Ritual Death. Wspomniałem, że to nazwa stosunkowo nowa, i jest w tym trochę prawdy, a trochę jednak nie do końca. Panowie już w 2008 roku wydali demo, które zawierało dwa numery. Nie kojarzę jednak by narobiło ono większego szumu, przyjmijmy więc, że właściwy początek wielkiej, światowej kariery to pierwszy pełnowymiarowy album wydany w tym roku. Zatytułowany został po prostu „Beyond Man” i zawiera kompozycje z dawno zapomnianego demo, można więc przyjąć, że poznanie go daje nam przegląd całej dotychczasowej twórczości zespołu, na którą składa się sześć kompozycji o łącznej długości trzydziestu trzech minut. Pierwsza rzecz, o której muszę wspomnieć, to fakt, iż twórczości Beyond Man nie można w żadnym stopniu odnosić czy porównywać do wymienionych wyżej zespołów. Niektórych może to zmartwi, ale po co nam drugie Mare czy Ritual Death, choćby nie wiem jak dobre te dwa zespoły nie były? Beyond Man też nie jest zły i bez wątpienia muzycy nie powołali go do życia by się czasami spotkać, coś tam pograć, a przy okazji napić się piwka i poplotkować. Tu przede wszystkim inne jest przesłanie, bo koncept opiera się na mitologii egipskiej. Teksty nią nie epatują, ale odniesień i nawiązań znajdziemy sporo, nie ma więc wątpliwości, że jest to myśl przewodnia. Chwalić należy wszystkich egipskich bogów, że zespół nie zdecydował się na przemycenie w mniejszym lub większym stopniu, tradycyjnej muzyki z tamtych rejonów, bo to najczęściej wychodzi kiepsko. W każdym razie ja nie lubię. Dostajemy więc black metal czysty w swej formie, choć nie do końca standardowy i oczywisty dla północnych rejonów. Próżno doszukiwać się tu mroźnych fiordów i skutych lodem pustkowi, trudno jednak by było inaczej, skoro lirycznie krążymy nad północną Afryką. Tu mała dygresja: teksty zespołu można traktować dużo bardziej uniwersalnie, mitologia egipska jest tu tylko punktem wyjścia do głębszych rozważań. Wracając do muzyki, wystarczy napisać, że jest ona dużo bardziej gorąca, momentami szalona, dzika i nieokiełznana. Pomagają w tym doskonałe wokale, które słyszymy w kilku postaciach. Nic tu zresztą nie jest jednowymiarowe, bo i aranżacje są momentami zapętlone i dźwięki istnieją na kilku poziomach odbioru. Trudno zdefiniować ten krążek, choć tak naprawdę wydaje się być prosty i bezpośredni. Ale to tylko wrażenie, bo im dłużej go słucham, tym mniej wiem. Pewne jest to, że zrealizowany jest doskonale, brzmi potężnie, bywa porywający, szalony i hitowy, ale potrafi też wejść głęboko do głowy, nie tylko za sprawą tekstów (polecam), ale i samej muzyki. Bo panowie nie tylko pędzą do przodu na złamanie karku, momentami zwalniają by dać słuchaczowi chwilę na przetrawienie kilku ważnych prawd. Podsumowując: debiut Beyond Man to album tworzący zamkniętą całość, wszystko się tu ze sobą komponuje, tworzy skończoną układankę, której każdy element jest na swoim miejscu. Dlatego uważam, iż dobrze się stało, że muzycy postanowili coś wspólnie nagrać. Inicjatywa godna dzieła. Na kolejne pewnie przyjdzie sporo poczekać, ale jestem pewien, że będzie warto.


Beyond Man – „Beyond Man”. The Sinister Flame, czerwiec 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz