niedziela, 10 stycznia 2021

Wojna trwa.

 

Totenwache to bardzo ciekawy zespół. Biorąc pod uwagę jakość ich muzyki, fakt, iż wciąż wydają sami siebie, zaskakuje mocno. Właśnie wypuścili epkę „Kriegswesen”, oczywiście własnymi siłami, co po tak dobrym albumie, jakim był „Der Schwarze Hort” (o nim tutaj), może szokować. Niejedna wytwórnia chciałaby ich pewnie mieć w swoim portfolio. Najwyraźniej Niemcy tak po prostu chcą i szczerze mówiąc – należy im się za to wielki szacunek. Ideały podziemia stały się ciałem. A najnowszy materiał? Cóż, to po prostu kontynuacja poprzedniego wydawnictwa, czyli jest bardzo dobrze. 


Drugi raz zamówiłem płytę bezpośrednio od zespołu i drugi raz dostałem bardzo miłą notkę z podziękowaniami za wsparcie. Serio, postawa tych panów powoduje, że serce rośnie. Pokazuje, że po prostu się da, nawet teraz, gdy wszystkim rządzi kasa. Gdy dodamy do tego jakość muzyki, tworzonej przez Totenwache, dostaniemy zespół idealny. „Kriegswesen”, jak już wspomniałem, to naturalna kontynuacja „Der Schwarze Hort”, który przecież porywał. Tu nadal jest bardzo melodyjnie, bardzo skocznie i chwytliwie. Nadal jednak jest podziemnie, co ważne, bo grając taki black metal, można wpaść w pułapkę plastiku, na szczęście Niemcy doskonale wiedzą co można a czego nie. I po raz kolejny wszystko wspaniale wyważyli. Agresja plus melodia a wszystko skąpane w oparach najlepszych fińskich wzorców, bo wciąż nie mogę oprzeć się wrażeniu, że panowie bardzo szanują tamtejszą scenę. Przede wszystkim jednak są sobą, potrafią zastosować środki rzadkie w black metalu, ale przekuć je na modłę podziemną. Grają naprawdę porywająco, choć bez wątpienia nie aż tak, jak na poprzednim wydawnictwie. Nie jest to jednak kwestia braku pomysłów, bo doskonałych tu nie brakuje, po prostu tamte były jeszcze lepsze. Nieodparcie nasuwa mi się porównanie do Deus Mortem i „The Fiery Blood”, który to materiał jest jakby suplementem dla „Kosmocide”. „Kriegswesen” jest takim dla „Der Schwarze Hort” i tak jak w przypadku Polaków, polecam posłuchanie jednego po drugim, bo dopełniają się doskonale. Najnowszy materiał Totenwache to cztery utwory i mam wrażenie, że każdy z nich mógłby znaleźć się na „Der Schwarze Hort”, szczególnie drugi. Bo to jest hit. Nie chcę jednak wyróżniać żadnej kompozycji, bo materiał jest bardzo równy, nie zawodzi nawet na moment. Nie żałuję, że kupiłem i to nie tylko dlatego – choć to ważny powód – że wsparłem zespół, wart wsparcia. Przede wszystkim dlatego, że to świetna muzyka, do której będę wracał. Powiem krótko – tak to wszystko powinno wyglądać, wielu mogłoby się uczyć. Dodam jeszcze, że poziom wydania płyty, dorównuje najlepszym wytwórniom a co najmniej kilka z uznanych, zawstydza. 

Tu wszystko się zgadza, wszystko zasługuje na szacunek. Pozostaje powiedzieć tylko jedno: Black metal ist krieg! 

Totenwache - „Kriegswesen”. Wydanie własne, grudzień 2020.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz