wtorek, 29 grudnia 2020

Lampa rozbłysła pełnią mocy.

 

Okazuje się, że potrafię sam siebie zaskoczyć. Skuteczniej niż Vietcong Marines podczas Ofensywy Tết. Nie wiem jak to się stało, ale jeszcze ani jednego tekstu nie poświęciłem Lamp Of Murmuur. A przecież to tak zacny projekt. Cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tudzież napalmem. Trzeba to po prostu naprawić. A okazja w tym roku wyborna, bo właśnie ukazał się pierwszy pełniak tego tajemniczego tworu. I bez owijania w bawełnę, stwierdzam, że jest doskonały.


czwartek, 24 grudnia 2020

Młodzi starym.

 

Niemiecka Ewiges Eis Records, to wytwórnia dość mocno zakopana pod ziemią, stąd trochę musiałem nabiegać się za pełnowymiarowym debiutem Wartödd. Jasne, „Pagan Pride” można było dostać w pewnym momencie w kilku polskich distrach, ale mistrz Bartek przegapił. Nawet zespół nie mógł pomóc, bo swoje kopie już dawno wyprzedał. W końcu jednak udało się, więc choć z opóźnieniem, to mam zamiar napisać o tym wydawnictwie kilka słów, gdyż na to zasługuje.


poniedziałek, 21 grudnia 2020

Siła klawiszy.

 

Werewolf Promotion nie ustaje w propagowaniu zespołów ze wschodniej Europy. W październiku tego roku, wypuścili trzy ciekawe pozycje. Dwie z Ukrainy, jedną z Białorusi. Colotyphus, Totenrune i Zaklon. Dziś skupimy się na tych pierwszych, którzy dla mnie są sporym odkryciem i pozytywnym zaskoczeniem. Ich najnowsza epka „Before the Sunrise”, często gości w odtwarzaczu i choć to tylko osiemnaście minut, to naprawdę mocno przypadła mi do gustu.

piątek, 18 grudnia 2020

Wieczny mróz powraca.

 

Większość wznowień obliczona jest na zysk, ewentualnie poprawienie brzmienia (czyli ten cholerny remastering), bo artyście po latach się odmieniło i stwierdził, że werbel w piątej minucie, drugiego utworu, brzmi źle. Ale nawet wtedy zysk jest wkalkulowany. A co w przypadku wydawnictw podziemnych kapel black metalowych, gdzie – jak wszyscy wiemy – zysk nie wchodzi w grę? Tu na szczęście intencje tak artystów jak i wydawców, są raczej szczere i powodowane dobrym poziomem starego, dawno wyprzedanego, bądź nigdy nie wydanego na popularniejszym nośniku, materiału. I tak zapewne jest w przypadku wznowionego w tym roku demo „Frost Eternal”, pilskiego Szron.

środa, 16 grudnia 2020

Zaproszenie dla diabła.

 

Fajnie jest mieć utalentowanych kolegów. To miłe, gdy mogę o ich twórczości napisać coś dobrego i może dzięki temu, zainteresować ich muzyką szersze grono ludzi. W przypadku Radka, z którym znamy się od wielu lat, robię to od dawna, bo pisałem już o Odour of Death (tu), czy Havocum (tu). Tym razem, pan Nobody (bo pod takim pseudonimem tu występuje), uraczył nas czymś całkowicie nowym i całkowicie swoim, bo Grimcult to jednoosobowy projekt. Powiem krótko – z miejsca mnie nim kupił, bo kocham stary, klasyczny, podziemny, polski black metal a do takiego nawiązuje muzyka zawarta na „Revelations of Sinister Flame”.

poniedziałek, 14 grudnia 2020

Liturgia horroru.

 

Dziś kolejny międzynarodowy projekt, choć nie tak zróżnicowany narodowościowo jak The Committee, o którym było ostatnio (tu). The Rite to zespół, który tworzy trzech Włochów i Duńczyk. Ten ostatni, choć osamotniony, ma chyba największy wpływ na odbiór muzyki The Rite, bo jest wokalistą także w Denial of God (jak ktoś nie zna, powinien nadrobić - poczytać o ich ostatnim krążku można tu). A wszyscy wiemy, że to głos charakterystyczny. Włosi znani są z takich zespołów jak Black Oath czy Necro (ja akurat twórczości tych kapel nie znam). Panowie wydali w tym roku pełnowymiarowy debiut i to nad nim dziś się pochylimy. 


piątek, 11 grudnia 2020

Opium dla mas.

 

Chodzi o to, by ludzie uwierzyli. Nie ważne, czy mijamy się z prawdą, czy nie. Czy nasze idee i to co chcemy wpoić innym do głowy, jest dobre, słuszne i przyniesie cokolwiek pozytywnego. Możemy to nawet wymyślić, stworzyć w zaciszu gabinetów, czy gwarze sal konferencyjnych. Ważne, by posłuchali, ważne, by nasze słowa do nich trafiły, by wzięli je za pewnik. I nie chodzi tylko o wioskowych głupków, którzy uwierzą we wszystko i jeszcze dadzą się za to posiekać. Nie, my chcemy dotrzeć do wszystkich umysłów, tych bardziej światłych też. To jest nasz cel. I zrobimy wszystko, by go osiągnąć. Bo to nasza prawda musi być jedyną prawdą. Bo to jest władza a tylko ona nas usatysfakcjonuje. 

środa, 9 grudnia 2020

Kawał bluźnierstwa.

 

W sierpniu 2019 roku, wytwórnia Hells Headbangers, wypuściła drugiego pełniaka chilijskiego Slaughtbbath. Rodzima Old Temple wznowiła „Alchemical Warfare” w czerwcu tego roku. Co ciekawe, to samo w listopadzie zrobiła chilijska Death Division Rituals. Jak widać, jest to krążek rozchwytywany, to jednak nie dziwi, bo Chilijczycy nagrali kawał solidnego bluźnierstwa. Ja dysponuję wydaniem Old Temple, które jak zwykle, w przypadku tej wytwórni, prezentuje się bardzo dobrze.

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Bestia mówi po polsku.

 

Bardzo nie lubię, gdy zespoły dla mnie ważne, wydają materiały pod koniec roku, bo pozostaje niewiele czasu, by się z owymi wydawnictwami zapoznać a przecież „ryzyko”, iż wskoczą do podsumowania rocznego, jest duże. Gdy więc gruchnęła wieść, iż Deus Mortem, bardzo przeze mnie poważany, wypuści nową epkę ósmego grudnia, radość mieszała się ze złością. Na szczęście panowie po raz kolejny pokazali klasę i w zasadzie po jednym odsłuchu wiedziałem do czego tańczę i jak to jeść. 

piątek, 4 grudnia 2020

Czarny metal z Dolnej Saksonii.

 

W styczniu 2018 roku, niemiecki Meuchelmord, wypuścił swój czwarty pełniak, zatytułowany „Niedersachsen Schwarzmetall”. Ukazał się on na kasecie, oraz CD, wydanym przez sam zespół. Oznaczało to raczej niewielki nakład, oraz kiepską dostępność. W 2020 roku, Purity Through Fire, niemiecka wytwórnia mająca bardzo udany ostatni okres, o czym już wielokrotnie wspominałem, postanowiła wypuścić ten krążek na srebrnym nośniku, raz jeszcze. Tak oto otrzymaliśmy „Schwarzmetall aus Niedersachsen”. 

środa, 2 grudnia 2020

Finlandia doskonała.

 

Premiera trzeciego pełniaka Havukruunu miała miejsce w połowie sierpnia. Nie potrafię zliczyć, ile razy go od tamtej pory przesłuchałem. Już po kilku pierwszych odsłuchach, wiedziałem, że to krążek wyjątkowy, album roku. Ale chciałem się upewnić, dałem mu więc czas. Zrobiłem sobie przerwę, poleżał spokojnie na półce. Wreszcie do niego wróciłem. Mamy grudzień a on niszczy mnie dokładnie tak samo. Każdy utwór, każda minuta. Tak, to zdecydowanie album roku.