czwartek, 30 kwietnia 2020

Magiczna podróż wyobraźni.


Nie mogę nazwać siebie wytrawnym znawcą czy fanem ambientu, bądź dugeon synth, choć przez lata trochę takiej muzyki zagościło w moim życiu. Były to jednak głównie, kompozycje uzupełniające black metalowe albumy, jak choćby mistrzowski „Tomhet” Burzum czy – z tych nowszych - „Silent Call of Moon’s Temples” Satanic Warmaster. Trudno mi było zazwyczaj przebrnąć przez cały taki krążek, choć i tu bywały wyjątki – znowu przywołać muszę stary Burzum. Nie były one jednak moją codziennością i nie wracałem do nich często. Podejrzewam, że gdybym zagłębił się w tę scenę dostatecznie mocno, znalazłbym sporo interesujących pozycji, ale najzwyczajniej nie mam na to czasu, dlatego jeśli już coś do mnie trafia, to przypadkiem. Tak jak nazwa Old Sorcery, z tą jednak różnicą, że ona została na dłużej, bo płyta „Strange And Eternal” oczarowała mnie.

wtorek, 28 kwietnia 2020

Hrabia Drakula, nie Wład Palownik.


Milczenie Satanic Warmaster boli, ale na szczęście nie oznacza ono bierności samego Grafa Werwolfa. Marnotrawstwo takiego talentu byłoby grzechem a jak dobrze wiemy, grzech to zło. Fin stoi po stronie dobra i dlatego postanowił dać nam kolejny krążek projektu The True Werwolf. „Devil Crisis” mógłby wyjść pod szyldem Satanic Warmaster, bo jeśli pamiętacie „Fimbulwinter” z 2014 roku (jak ja kocham ten krążek, to jedno z najlepszych dzieł black metalu po 2000 roku) – a tym bardziej jeśli go lubicie – to jest to materiał dla Was. Mógłby być w dużym stopniu kontynuacją tamtego wspaniałego albumu, są jednak uzasadnione przesłanki ku temu, by na okładce widniało inne logo (będąc precyzyjnym, muszę zaznaczyć, że na okładce nie widnieje żadne logo; inna sprawa, że są dwie wersje okładki).

niedziela, 26 kwietnia 2020

Lilith wśród gwiazd.


Niewiele wiem o toruńskim Magu, wiem natomiast, że podczas pierwszego spotkania, zrobił na mnie spore wrażenie. Działo się to w listopadzie 2019 roku, w Toruniu, podczas drugiej edycji imprezy „De Revolutionibus Orbium Inferorum”. Mag otwierał to wydarzenie a ja miałem przyjemność obejrzeć cały koncert, gdyż zajmowałem taktyczne stanowisko na stoisku z merchem Misanthropic Rage. Przed samym koncertem był to jedyny stragan z pamiątkami i ludzie często dopytywali o tego, wtedy dla mnie tajemniczego, Maga. W pewnej chwili dostałem od samego zespołu pudełko z kasetami, by je sprzedać. Powiem tak – rozeszły się szybciej niż szynka w 1988 roku, rzucona do osiedlowego spożywczaka. To dało mi do myślenia. A potem panowie wyszli na scenę i zrozumiałem.

czwartek, 23 kwietnia 2020

Indonezyjskie piekło.


Indonezyjska scena black metalowa jest mi kompletnie obca. Tamtejsze rejony kojarzę raczej z death metalem. Okazuje się jednak, że i w azjatyckim kraju, będącym w przytłaczającej większości, krajem muzułmańskim, można sławić diabła. Jak pokazuje Veneration, można nawet wykazywać pewne tendencje do skręcania w prawo, co już – ze względu na pochodzenie projektu – pozostawię bez komentarza. Najważniejszym wnioskiem jest ten, że można tam grać black metal i to black metal solidny, klasyczny, śmierdzący piwnicą i starymi, dobrymi latami europejskiej sceny. Veneration udowadnia to na swym debiucie, epce zatytułowanej „Thy Infernal”.

wtorek, 21 kwietnia 2020

Braterstwo.


Informacje o nadchodzącym splicie Whoredom Rife z Taake, wzbudziły sporo emocji. Nic dziwnego, dwie uznane, norweskie nazwy na jednym krążku muszą wzniecić zainteresowanie. Z wypowiedzi lidera Whoredom Rife, dowiedzieliśmy się, że wydawnictwo to powstało, by przypieczętować znajomość obu zespołów, wieloletnią przyjaźń i wzajemny szacunek. I chyba tylko ten powód broni dostatecznie splitu „Pakt”, bo po jego wysłuchaniu, ciężko znaleźć inną, sensowną przyczynę wydania tych dwudziestu czterech minut muzyki (tak, wiem, finansowy na pewno, wiadomo, że się wyprzeda – jednak na tyle jestem wciąż naiwny, że tego aspektu nie biorę pod uwagę).

niedziela, 19 kwietnia 2020

Marcelinie i Georgowi.


Kilka miesięcy temu, pisałem o debiutanckim demo Vermisst (tu) i zamieszczonej przez zespół informacji, iż „nie są częścią naszego świata”. Sprawa została jeszcze wtedy wyjaśniona, bo oczywiście, że są, grając taką a nie inną muzykę. Minęło trochę czasu, zespół w styczniu wypuścił kolejny materiał. Tym razem jest to epka, wydana już na srebrnym krążku. I choć nie znajdziemy tu informacji, z jakiego muzycy są świata, to nic się w tej kwestii nie zmieniło. Nadal są z mojego, co zarazem oznacza, iż z tego mniej popularnego, właściwie nie popularnego za grosz. I mnie to nadal cieszy.

czwartek, 16 kwietnia 2020

Piwniczny przypływ.


Gdy całkiem niedawno pisałem o drugim demo Morbid Winds (tu), poświęciłem kilka słów jego oryginalnej okładce. Dziś przeczytacie o innym wydawnictwie, którego twarzą jest dzieło tego samego autora a co za tym idzie, jest to obraz wybitnie nietuzinkowy. Tym razem, wkładka zawiera informację o tożsamości artysty, nie zdradzę więc wielkiej tajemnicy, pisząc iż jest to Diabolizer, perkusista kilku uznanych zespołów. Tu jednak udziela się tylko graficznie, bo sfera dźwiękowa należy do Cadaveric Possession i Aggressive Mutilator. A sam obraz jest tak prymitywny, że aż uroczy.

wtorek, 14 kwietnia 2020

Włócznie w żebrach Chrystusa*.


W ostatnim czasie – mam tu na myśli jakiś rok, może dwa – trafia w me ręce coraz więcej muzyki pochodzącej z Serbii. Nie wiem, może zawsze tak było, tylko nie zwracałem uwagi? Raczej nie, bo ja zawsze zwracam uwagę na kraj pochodzenia, tak jak w przypadku pomidorów czy jabłek. Może po prostu tamtejsza scena, została wreszcie lepiej dostrzeżona i dzięki temu na szersze, podziemne wody, wypływa więcej ciekawych projektów. Jedne lepsze, drugie przeciętne, ale nie trafiłem jeszcze na kompletny dramat. Nowy krążek Angelgoat tego nie zmieni, choć do ekstraklasy mu daleko.

niedziela, 12 kwietnia 2020

Krew Piusa VII.


Departure Chandelier wypuścił właśnie nowe demo. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak czy ono na pewno jest nowe? Jak informuje sam zespół, materiał pochodzi z 2010 roku i był do tej pory skrzętnie ukrywany w szufladzie napoleońskiego biurka. I chyba tylko jakiejś dyplomatycznej pomyłce, polegającej na otwarciu tejże szuflady, zawdzięczamy możliwość obcowania z „Dripping Papal Blood”. Ale czy na pewno? Przyjrzałem się chronologii wydawnictw duetu zza oceanu i szczerze mówiąc, podejrzanie to wygląda.

piątek, 10 kwietnia 2020

Mityczne wzgórza*.


Współpraca rodzimej Fallen Temple z Finami z Vonülfsrëich trwa w najlepsze. We wrześniu 2019 roku częstochowska wytwórnia wypuściła epkę „Ylfsreälm Inguz” (pisałem o niej tu), marzec 2020 roku przynosi wznowienie pierwszego długograja fińskiego zespołu, „Hyperborëan Hills”. Materiał pochodzi z 2017 roku i do tej pory ukazał się jedynie na winylu, za sprawą Darker than Black Records. Wznowienie na srebrnym krążku cieszy, bo to naprawdę solidny krążek. I wreszcie widać coś na okładce!

środa, 8 kwietnia 2020

Właściwy kierunek.


Proszę państwa, jak nam się ładnie ten Thurthul rozwinął! W styczniu 2019 roku pisałem o debiucie projektu (tutaj), założonego przez Griefa, dla którego podstawowym tworem była (i pewnie jest) Nyctophilia (jak ktoś nie zna – tu może poczytać). Epka „Heritage & Blood” była przyzwoitym startem, ale miała swoje braki, niedociągnięcia – jednym słowem, było nad czym pracować. Gdy dziś słucham „Fury of Ancient Race” wiem, że Filip nie przespał tego czasu. Pełnowymiarowy debiut to bardzo udany album. Prawdopodobnie najlepszy krążek spośród wszystkich, jakie stworzył Grief.

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Druga śmierć.


Zaskakująco często przychodzi mi pisać o warszawskim Incinerator. Zaskakująco, bo jednak najczęściej pochylam się nad black metalem, ale kiedy dostaję ich materiał do recenzji, nie unikam, bo lubię ten obskurny death metal, który tworzą. Przeczytałem gdzieś niedawno, że podobno się rozpadli, ale skoro leży przede mną świeże wydawnictwo z ich logiem, warto o nim napisać. Poza tym, liczę, że to tylko plotka. Chłopaki często angażują się w splity i nie inaczej jest tym razem. „The Second Death” to materiał dzielony z argentyńskim Pure Massacre i nie powinien on zawieść żadnego fanatyka death metalu starej szkoły.

niedziela, 5 kwietnia 2020

The Fall, odsłona druga.


Gdy rozmawialiśmy ostatnim razem (tutaj), poruszane były sprawy kilku projektów muzycznych, które tworzy bądź współtworzy The Fall. To jednak był lipiec 2019 roku a dziś, w kwietniu 2020 jesteśmy świeżo po premierze drugiego krążka Medico Peste i dlatego większość poniższej rozmowy poświęcona jest temu zespołowi oraz albumowi „The Black Bile” (recenzja tutaj). Nie znaczy to jednak, iż nie poruszyliśmy także kilku innych kwestii. Zapraszam.


piątek, 3 kwietnia 2020

Wiatry przeszłości.


Nie wiem kto tworzy okładki dla Morbid Winds, ale bez wątpienia są to jedne z najoryginalniejszych obrazów w black metalu. Przed sobą mam ich najnowsze demo, „The Ruin of Forgotten Desolation”, z którego spogląda na mnie jakiś dziwny osobnik, z wielkimi oczami, narysowany w sposób dosadnie prosty, ale to jeszcze nic – sprawdźcie okładkę ich pierwszego demo! Ona w połączeniu z jego tytułem, mówiąc delikatnie zadziwia. Ale – nie o grafikach dziś będzie, zostawmy je na boku, bo Morbid Winds grają naprawdę dobrą muzykę i już na wstępie polecam ich drugie demo.

środa, 1 kwietnia 2020

Oczekiwania a rzeczywistość.


Mam mieszane uczucia. Dziwne, bo nie powinienem, ale tak to jest jak sobie człowiek coś ubzdura i twardo się tego trzyma, choć nie ma ku temu wielkich podstaw. Nie powinienem, bo „ב: The Black Bile” to bardzo dobry krążek. Problem w tym, że ja, w swej nieskończonej mądrości, spodziewałem się czegoś innego. Dlaczego? Choćby dlatego, że w rozmowie, jaką odbyliśmy w lipcu 2019 roku (tu do poczytania), The Fall stwierdził, iż będą szli drogą wyznaczoną przez „Herzogian Darkness”. No i niby idą, więc moje zdziwienie jest nie na miejscu, ale – czy tylko ja oczekiwałem bardziej szalonego, chaotycznego i pokręconego krążka, niż ten, który dostaliśmy?