piątek, 10 stycznia 2020

Z szacunkiem dla dziedzictwa.


Krypta Nicestwa to kolejny krajowy twór, hołdujący zdrowym zasadom podziemia. Trudno jest znaleźć o nich jakiekolwiek szersze informacje, nie uda się Wam też w sieci posłuchać, wszystkiego co nagrali. A choć zespół istnieje krótko, bo od 2018 roku, zdołał wypuścić już dwa dema, dwa splity i epkę. Dziś skupimy się na drugim demie, którego (poza jednym utworem) w necie nie ma. Fallen Temple w kwietniu 2019 roku wypuściło „Dziedzictwo zamarłych ciemności” na kasecie, w nakładzie sześćdziesięciu sześciu sztuk. Mówiąc krótko – jeśli kogoś nie odstraszają taśmy i jest fanatykiem surowego, podziemnego black metalu – powinien się w tę pozycję zaopatrzyć.

Krypta Nicestwa oczywiście Ameryki nie odkrywa, nawet nie próbuje, tak więc nie będzie dla nikogo zaskoczeniem to co usłyszy. Spodziewać się jednak możecie solidnej dawki diabelstwa, piwnicy i mroku. Centralnym punktem tego materiału wydaje się być utwór drugi (który możecie znaleźć w sieci), „Monarchia grobowych czeluści”. Jest to kompozycja stricte black metalowa, podczas gdy pierwszy i trzeci numer pełnią rolę intro i outro (pisząc o pierwszym mam na myśli jego początek, bo potem przeistacza się w klasyczną kompozycję). Wydawnictwo zawiera jednak cztery utwory, bo po outro dorzucono tu kompozycję nagraną na próbie. Trochę to zaburza układ materiału, ale dzięki temu całość trwa prawie piętnaście minut a nie dziesięć. Poza tym, zamykający wydawnictwo „Abbysic Rite Commune” to ciekawy przykład surowego nagrania na żywca, oraz po prostu bardzo fajny numer. Krypta Nicestwa podąża ścieżką klasycznego black metalu. Nie ma tu żadnych eksperymentów a jedyną „ekstrawagancją” są klawisze, użyte jednak dość oszczędnie i z pozytywnym skutkiem. Całość tchnie atmosferą grozy i zła, czyli tak jak powinien śmierdzieć black metal. Osobną sprawą są tytuły utworów, uroczo „poetyckie”, mogące niektórych rozbawić, ale ja lubię takie lekko naiwne, „romantyczne” tematy, więc mnie to nie przeszkadza. To demo akurat nie ma ich zbyt wielu, jednak polecam sprawdzić pozostałe wydawnictwa. Warto poznać szerzej twórczość zespołu nie tylko z tego względu. To po prostu 100% black metalu w black metalu, więc dla każdego oddanego tej sztuce, jest to nazwa obowiązkowa. Pewnie, dostępność tychże wydawnictw nie ułatwia sprawy, ale umówmy się – dla chcącego nic trudnego. Osobiście mam nadzieję, że panowie nie zejdą z obranej drogi i nadal będą tkwili w totalnym podziemiu, bo jest to podejście, które zasługuje tylko i wyłącznie na szacunek. Po raz kolejny w przypadku wydawnictwa Fallen Temple (po Vermisst), muszę stwierdzić – tak to powinno wyglądać. 

Warto tę taśmę nabyć jeszcze z jednego względu. Bardzo estetycznie została wydana i wkładka robi naprawdę dobre wrażenie (piękne są zdjęcia członków zespołu!). Wszystko się tu w sferze graficznej zgadza. Mój egzemplarz to promo, więc sama kaseta jest w wersji biednej, jednak standardowo nośnik jest czerwony. 


Krypta Nicestwa - „Dziedzictwo zamarłych ciemności”. Fallen Temple, kwiecień 2019.








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz