wtorek, 9 lipca 2019

Dobre wzorce.


O Volkolun wcześniej nie słyszałem. Biorąc pod uwagę fakt, że poza zeszłorocznym (choć wydanym w tym roku) materiałem wypuścili jedynie pełniaka („Only Trees Remeber Centuries” - 2013) nie jest to nic niezwykłego. Nie wiem czy znajdę czas by nadrobić ten brak, ale postaram się bo epka „Path Through The Mist” wypuszczona przez Werewolf Promotion (oni też wydali pierwszy album) to całkiem fajny materiał.

Volkolun narodził się w Rosji i długo funkcjonował jako projekt jednoosobowy. Debiut o którym już wspomniałem jest w całości dziełem Romana, który niedawno przeprowadził się do Polski (o ile moje informacje są prawdziwe) a tu dołączył do niego Zyx obejmując rolę wokalisty. No i dostaliśmy nieco ponad dwadzieścia minut muzyki. I byłby to naprawdę fajny materiał gdyby nie jeden utwór, który pasuje tu jak Izrael do Mistrzostw Europy. Trzeci numer, bo o nim mowa, sam w sobie zły nie jest, ma sporo agresji, jest na pewno najszybszą kompozycją na „Path Through The Mist”, ale dla dobra całego materiału nie powinno go tu być. Bo reszta to zupełnie inna bajka. Bajka, dodam, bardzo ładna i klimatyczna. Ta reszta to dwa utwory (intro pomijam, jest w klimacie, nie ma się co nad nim rozwodzić) utrzymane w średnich i wolnych tempach, mocno wspomagane fletem ale co najważniejsze – wiejące na kilometr starym Graveland z okresu „Following...” i „Immortal Pride”. I powiem Wam, że robią robotę. Graveland już od dawna gra piach, dobrze więc kiedy ktoś postanawia wskrzesić muzycznego ducha z lat ich świetności. Kompozycje nie są przesadnie rozbudowane ale ich atmosfera wynagradza wszystko. Jest tu bojowy duch, jest szczypta zadumy, jest las i duch dawnych czasów. Nawet wokalista spisuje się w nich dużo lepiej niż w tym nieszczęsnym trzecim kawałku – ale to pewnie wynika z faktu, iż oba są anglojęzyczne a „Zmora” jest po polsku. Co więcej – oba dużo lepiej brzmią. Nie wiem o co tu chodzi, ale brzmi ten trzeci numer jakby był z innego czasu, innej sesji nagraniowej a nawet innego zespołu. Ale nic to. Pal to licho, bo generalnie naprawdę warto posłuchać drugiego wydawnictwa Volkolun, szczególnie dla tych dwóch kompozycji. Roman to utalentowany muzyk i kompozytor i jeśli w przyszłości projekt pójdzie w ich stronę to pozostaje tylko zacierać rączki. Dobrze byłoby gdyby ktoś wypełnił lukę w bojowym black metalu, która powstała po tym jak Darken zdecydował, że zostanie słowiańskim (tfu, nordyckim) Manowar i zaleje każdą płytę szczękiem mieczy ukrywającym przeciętne dźwięki. Wskrzeszenie ducha „Immortal Pride” to idea piękna i kibicuję bardzo. Oby tak właśnie kroczył w przyszłości Volkolun. 


Volkolun - „Path Through The Mist”. Werewolf Promotion, kwiecień 2019.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz