wtorek, 16 lutego 2021

Świątynia agresji.

 

Człowiek zawsze coś przegapi. Za dużo tych wszystkich albumów wychodzi. Albo po prostu jestem już za stary, by wszystko zauważyć i sprawdzić. Nie wiem, w każdym razie są potem problemy, bo trzeba korygować podsumowanie roku. Trzeba, bo debiutancki krążek Temple of Decay to po prostu petarda! Nie wiem jakim sposobem mi umknął, ale umknął. Dostałem go dopiero niedawno do recenzji i z miejsca się zakochałem. Ukazał się we wrześniu 2020 roku i bez wątpienia zasługuje na miejsce w dziesiątce najlepszych, krajowych wydawnictw.


czwartek, 11 lutego 2021

Dzwony, zaklęcia i stary, dobry diabeł.

 

Kiedy wchodzisz do restauracji, by zjeść schabowego, oczekujesz schabowego, dostajesz go i – co najczęściej się zdarza, bo trudno go zepsuć – jesteś zadowolony. Gdy przychodzi nowy materiał Hell’s Coronation, oczekujesz smolistego, powolnego, diabelnie bluźnierczego black metalu – i zawsze takowy dostajesz. A najważniejsze, że zawsze jesteś zadowolony, bo ci panowie opanowali swoją sztukę do perfekcji.


środa, 10 lutego 2021

Litera K.

 

Długo szła do mnie ta płyta. Podjętych zostało kilka prób doręczenia, aż wreszcie po bodajże dwóch tygodniach perypetii z kurierami, udało się. Okazuje się, że skrzynki na listy to nadal bardzo przydatna rzecz. Kiedy już dotarła, musiałem się z nią oswoić, bo to materiał dziwny i na pierwszy rzut ucha, wręcz oczywisty. Skojarzenia nasuwają się momentalnie. Ale tylko na pierwszy, dlatego dałem jej czas. I czas ten zmienił moje postrzeganie debiutu Königreichssaal, choć nie zmienił faktu, iż zespół powinien mocno popracować nad swoim własnym, oryginalnym stylem.

czwartek, 4 lutego 2021

Sto procent naturalności.

 

Dziś znowu „kasetujemy” z Analög Ragnarök. Tym razem przyjrzymy się bliżej debiutowi amerykańskiego Bicephalic. „Nihilistic Dreams of an Empty Forest” to trwająca prawie dwadzieścia minut epka, która oferuje nam spotkanie w piwnicy, brudnej i obskurnej, z widokiem na las. Materiał ukazał się w marcu 2020 roku w wersji cyfrowej oraz na srebrnym krążku. Kaseta pojawiła się w kilka miesięcy później, w listopadzie. Nie jest powszechną praktyką, by tak krótkie debiuty wychodziły w aż trzech formatach, ale w tym przypadku nie dziwię się. Pomimo całej swej obskurności, wręcz punkowego momentami prymitywizmu, ma ta muzyka swój urok.

wtorek, 2 lutego 2021

Certyfikat bękarta.

 

Taran powrócił! Co prawda „Devilish Storm” nie przynosi premierowego materiału, bo jest to kompilacja najstarszych dokonań zespołu, ale to tylko drobny szczegół, który nie powinien nam psuć przyjemności, jaką daje obcowanie z tym wydawnictwem. Na jednym krążku znalazło się, pochodzące z 2004 roku, pierwsze demo, czyli „Storming the House of God”, oraz utwory z wydanego w 2005 roku splitu z Moontower. Wisienką na torcie jest zamykający wydawnictwo, nigdy wcześniej niepublikowany w tej wersji, utwór „Popioły”. Razem daje to prawie pięćdziesiąt minut muzyki, dzięki czemu słucha się tego jak wyśmienitego pełniaka.

niedziela, 31 stycznia 2021

Zaklęcie ze wschodu.

 

Białoruski Zaklon to dla mnie zespół nowy, bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Po raz kolejny więc, Werewolf Promotion, pełni rolę mojego nauczyciela, za co jestem wdzięczny. Jest to wytwórnia, która niestrudzenie penetruje wschodnie sceny, dając nam często prawdziwe perełki. Sam Zaklon może takową nie jest, ale bez wątpienia prezentuje wysoki poziom, dlatego warto mu się przyjrzeć bliżej. Nie wiem, czy ta konstatacja dotyczy całej twórczości zespołu, bo jej nie znam, ale na pewno można ją odnieść do ostatniego krążka, zatytułowanego „Zychod”.

środa, 27 stycznia 2021

Duch lasu.

 

Jakiś czas temu mocno zainteresowałem się niemieckim podziemiem. Wcześniej traktowałem je po macoszemu, co zapewne było błędem, cieszę się jednak bardzo, że zmieniłem ten stan rzeczy, bo co chwilę odkrywam tam jakąś perełkę. Końcówka ubiegłego roku nie była pod tym względem inna, bo trafiłem na Asenheim. Nie jest to zespół debiutujący, bo istnieją od 2007 roku, co tylko dowodzi, iż powinienem był dużo wcześniej zainteresować się zachodnimi sąsiadami. Panowie w lipcu 2020 roku (wersja cyfrowa, fizyczne kopie przyszły później), wydali swój piąty pełny album, ja usłyszałem go w końcówce listopada i tak mnie urzekł, że trafił do najlepszej dziesiątki zeszłego roku (tu znajdziecie całe podsumowanie). 

wtorek, 26 stycznia 2021

Finowie i analogowy koniec świata.

 

Nie wiem jak głęboko siedzicie w kasetach, ale dzisiejszy tekst skierowany będzie do tych, którzy choć wiedzą, jak takowe ustrojstwo wygląda. Ja kiedyś siedziałem po sam czubek głowy, ale to były wczesne lata dziewięćdziesiąte, czyli głębokie średniowiecze. Od tamtej pory wiele się zmieniło, są jednak tacy, którzy nadal bardzo szanują ten nośnik. Jednym z nich jest bez wątpienia człowiek stojący za wytwórnią Analög Ragnarök. To nasz krajan, ale działający na emigracji. Wydaje tylko na kasetach i jakiś czas temu zagaił w sprawie recenzji. I właśnie dlatego dziś przyjrzymy się materiałowi z 2018 roku, wydanemu także na CD, przez wrocławską Wolfspell Records.

niedziela, 24 stycznia 2021

Dwa słowa.

 

To będzie krótka recenzja. Zawsze chciałem taką napisać i wreszcie jest okazja. Bardzo lubię, gdy zespół muzycznie dorasta do swej nazwy, wręcz nią jest. Wiele było kapel, których niesamowicie bojowe, mroczne, złe i mistyczne - niepotrzebne skreślić – nazwy, przyprawiały o gęsią skórkę, a gdy cokolwiek nagrali, ogarniał pusty śmiech. Są jednak zespoły, które dobrze wiedzą, jak nie popełnić tego błędu. Jednym z nich jest niemiecki Bestial Warfare, którego epkę niedawno wypuścił Greg pod sztandarem swojej Godz Ov War Productions. 

czwartek, 21 stycznia 2021

Throneum 2016 – 2018.

 

Old Temple lubi wznawiać. I bardzo dobrze, bo często są to pozycje klasyczne czy wręcz kultowe, którym warto przywrócić dawny blask. Dziś słów kilka o dwóch wznowieniach. Pozycje te nie są co prawda klasykami, dobrze jednak, że gliwicka wytwórnia pokusiła się o ich ponowne wydanie, bo bez wątpienia nie powinny te krążki przepaść w odmętach czasu. Przenosimy się więc do lat 2016 – 2018 i przyglądamy bliżej temu, co wtedy rodziło się pod nazwą Throneum.