poniedziałek, 11 listopada 2019

Włoska współpraca.


W słonecznej Italii diabeł żyje i ma się dobrze. Upalne lato przyniosło z Półwyspu Apenińskiego split dwóch wielce zasłużonych dla tamtejszej (i nie tylko) sceny zespołów. Oba startowały w połowie lat dziewięćdziesiątych i wciąż dumnie dzierżą w górze czarny sztandar. Abhor i Abysmal Grief, bo o nich mowa, to poza tym zespoły grające bardzo ciekawą muzykę i nie inaczej jest tym razem.

niedziela, 10 listopada 2019

Przecierając szlaki.


Martwa Aura to jedna z lepszych rodzimych hord black metalowych, ale jej muzycy nie skupiają się tylko i wyłącznie na niej. I dobrze, bo jak ktoś ma talent i umiejętności to głupio byłoby to marnować. Postanowili więc powołać do życia Annihilation Vortex, w którym plują na wszystko co święte za pomocą death metalu. Jak dobrze wiecie, nie jestem w ostatnim czasie wielkim fanem tego gatunku i naprawdę tylko nieliczne wydawnictwa przesłuchuję w całości, ale debiut poznaniaków jest bez wątpienia warty uwagi i poświęciłem mu dużo więcej czasu niż tylko jeden odsłuch.

piątek, 8 listopada 2019

Nasz świat.


Nie do końca rozumiem sens umieszczenia na końcu wkładki zdania „…nie jesteśmy częścią waszego świata...”, bo w końcu jeśli ktoś nabył pierwsze demo Vermisst to nie spodziewał się psalmów w wykonaniu chóru kościelnego czy popowych piosenek o zakochanych dziewczętach. Takie rzeczy ze względu na limit wydawniczy i zasięg „marketingowy” trafiają tylko i wyłącznie do ludzi świadomych. Informuję więc zespół iż niestety, bardzo mi przykro, ale tak się składa, że jesteście częścią mojego świata, bo gracie panowie piwniczny black metal z leśnym posmakiem. A to moje środowisko naturalne.

środa, 6 listopada 2019

Black metalowa sztuka.


Trzeci album Neptrecus to drugi w tym roku krążek, który z niesamowitą skutecznością przenosi mnie w czasy średniowiecza. Oba pochodzą z Francji, bo pierwszym był Vehemence (o nim tutaj). Nie wiem co jest z tymi Francuzami, że tak doskonale potrafią przemycać czy wręcz epatować duchem tamtej epoki ale muszę im oddać pierwszeństwo w tej sztuce. „Ars Gallica” to krążek wspaniały i aż wstyd mi się robi gdy pomyślę, że ja tego zespołu wcześniej nie znałem.

poniedziałek, 4 listopada 2019

Prochy Rzymu.


Lubię pomęczyć was raz do roku krążkiem, który choć spoza metalowych obszarów, to wstrząsa mną mocno. Był już Manes, był Ulver, w tym roku sprawa idzie nawet dalej, bo przecież oba wspomniane zespoły trochę swego istnienia na chwałę czarciej sztuki przełożyły. Płyta, która w tym roku mocno mnie sponiewierała została skomponowana przez człowieka nie mającego w swym dossier doświadczenia na metalowym polu, pomimo tego jego projekt jest wśród metalowej publiczności całkiem dobrze znany. W tym roku wszystkie moje poza metalowe drogi prowadzą do Rzymu.


niedziela, 3 listopada 2019

Bułgarska krew.


Wasił Lewski to ważna postać w historii Bułgarii. Człowiek ten w dziewiętnastym wieku stworzył organizację podziemną walczącą o niepodległość kraju i choć sam jej odzyskania nie dożył, to jego praca i poświęcenie w dużym stopniu przyczyniły się do pozbycia tureckiego okupanta. Ma on w swej ojczyźnie sporo pomników, ulic, jest patronem różnych obiektów a teraz pochodzący z Sofii Hajduk poświęcił mu jeden utwór na swej debiutanckiej epce zatytułowanej „Кръв” (po naszemu po prostu „Krew”).

czwartek, 31 października 2019

Śmierć jak sabat.


Nie dane mi było przeczytać „Matki na sabacie” Aleistera Crowleya ale dzięki najnowszemu wydawnictwu Death Like Mass miałem okazję choć trochę poznać ten poemat. Muzyczne adaptacje dzieł literackich to nic nowego w metalu z drugiej jednak strony nic powszechnego. Bo nie jest to prosta sprawa i zrobienie tego bez pełnego zaangażowania i zrozumienia utworu pisanego skończyć się może katastrofą. W omawianym dziś przykładzie katastrofy stanowczo nie ma, choć przyznaję, że powstał jeden z bardziej pokręconych i dziwnych materiałów tego roku i jego zrozumienie czy po prostu przyswojenie nie jest rzeczą prostą i oczywistą.

wtorek, 29 października 2019

Wołoskie krypty.


„Lunar thirst of the undead wolf”, „Mournful horizon devours the scarlet sky” albo „The howling ghouls of Houska”. Cóż za urzekające tytuły! Serio, nie ma w tym ani krzty kpiny. Jako stary black metalowiec romantyk mam słabość do takich, wydawałoby się, kiczowatych tytułów czy też nawet całych tekstów i to właśnie dzięki tejże słabości zwróciłem uwagę na Crypts of Wallachia. Bo i tytuł ich debiutanckiego demo jest bardzo ładny i zasługuje na wyróżnienie. „Drifting in the Devil’s maze” to jednak nie tylko uroczo dobrane słowa, ale też kawał porządnego black metalu.

niedziela, 27 października 2019

Gloam i Glomor.


I znowu schodzimy do piwnicy. Tym razem za sprawą splitu dwóch zakopanych głęboko pod ziemią tworów – węgierskiego Gyötrelem i brytyjskiego Haunted Sanity. Materiał ukazał się pod szyldem Werewolf Promotion i to powinno utwierdzić was w przekonaniu, że słodkości tu nie znajdziecie. Szymon wypuszcza ostatnio sporo splitów i choć ten nie jest najlepszym z nich, to bez wątpienia warto mu się przyjrzeć. Zaznaczam jednak – rzecz to tylko dla wytrawnych koneserów klimatu zatęchłych piwnic.

czwartek, 24 października 2019

Finlandia po niemiecku.


Niemcy, choć metalowo prężne, kojarzą się raczej z thrash metalem i tymi wszystkimi „wackenami” a nie z mocnym black metalowym podziemiem. I choć ostatnio to ostatnie zmienia się na plus, tamtejsza scena nigdy nie dorobiła się swojego własnego charakterystycznego stylu. Weźmy choćby takie Totenwache. Pochodzą z Hamburga ale równie dobrze mogliby z Helsinek, Turku czy Kuopio. Niedawno wypuścili debiutancki album i jest to jeden z lepszych krążków z fińskim black metalem w ostatnich miesiącach. A już tak całkiem poważnie, to po prostu bardzo dobra black metalowa płyta.