niedziela, 9 maja 2021

Z wizytą w Innlandet.

 

Kiedy jakiś czas temu przyszła paczka z nowościami z Werewolf Promotion, to odsłuchy zacząłem od tego albumu. Tak się jednak jakoś złożyło, że z tego ostatniego rzutu od Szymona, Likvann doczekał się recenzji jako ostatni. Nie mam pojęcia dlaczego, bo primo – bardzo się ucieszyłem, że wyszedł drugi pełniak (pierwszy to rok 2014), secundo – bo „Bumerke” to bardzo dobry krążek, niebanalny, nieszablonowy, choć do bólu klasyczny i kompletnie nie odkrywczy. I właśnie dlatego tak mi się podoba, bo ja lubię piosenki, które już kiedyś słyszałem, jak inżynier Mamoń. A poważnie – jego największą siłą jest prostota, doprawiona regionalnymi przyprawami budującymi klimat. O co chodzi? Poniżej znajdziecie odpowiedź.

czwartek, 6 maja 2021

W słowackiej krainie mgły.

 

Nie często piszę o słowackim black metalu, bo scena to mała, choć przyznaję, znajdziemy tam ciekawe nazwy. Do tej pory popełniłem trzy teksty dotyczące tamtejszych zespołów black metalowych (Malokarpatan to inna bajka), jednak nawet pomimo tak małej ilości, tekst dzisiejszy, czwarty, będzie o albumie zespołu, o którym już pisałem. Co prawda przy okazji splitu („Ešte jedle rastú...” - o nim tutaj), który gościł jeszcze dwa inne słowackie zespoły, ale to Krajiny Hmly są najbardziej aktywne i najbliżej mi do nich, bo wydają materiały w Werewolf Promotion. Inna sprawa, że swoją drogą najbardziej do mnie trafiają, bo to naprawdę solidny zespół.


wtorek, 4 maja 2021

Zabrze górą.

 

Dziś wracamy do roku 2020 a konkretnie do października. Wtedy też, trzydziestego dnia tego miesiąca, ukazał się split brazylijskiego Whipstriker z naszym Hate Them All. Piszę o nim dopiero teraz, gdyż niedawno dotarła do mnie z Old Temple płyta. Myślę jednak, iż to żaden problem, gdyż wiadomo doskonale czego się spodziewać po obu zespołach i żadnego przełomu gatunkowego nie przeoczyłem. I tak jest w istocie - „Strike of Hate” słucha się przyjemnie, ale gdyby nie powstał, pewnie nikomu krzywda by się nie stała.

niedziela, 2 maja 2021

Szlak przeszłości.

 

Szybki rzut okiem do Metal Archives i już wiem, że coś mnie ominęło. Pripegal to żaden debiutant, bo „Na Ostatnim Szlaku” to ich – a właściwie jego, gdyż to projekt solowy – trzeci album. Fakt, debiut pochodzi z 2004 ("Slavia Antiqua"), a drugi krążek z 2008 roku ("Ziemia gromadzi prochy"), no ale i tak mi trochę głupio. Szczególnie, że jest to twór Mścisława a więc człowieka znanego z wielu innych zespołów i gwarantującego poziom co najmniej przyzwoity. „Na Ostatnim Szlaku”, wydany po długiej przerwie, zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie, trzeba więc będzie braki nadrobić.

czwartek, 29 kwietnia 2021

Rycerz, Diabeł i Święta Śmierć.

 

Jak wszyscy wiemy, Old Temple lubi wznawiać. Najczęściej są to pozycje warte tego uczynku, czasami trochę bardziej, czasami trochę mniej. Dziś o krążku, który bez wątpienia był i jest bardziej. Nie wiem jak dobrze znacie nazwę Holy Death, dla mnie osobiście, w latach dziewięćdziesiątych, był to dość istotny zespół. Szczególnie demo „Abraxas”, wydane w epickim stylu na kasecie (Baron Records), posiadające bardzo oryginalną okładkę. Nie o nim dziś jednak będzie, a o ostatnim pełniaku krakowskiego zespołu, pochodzącym z 2005 roku „The Knight, Death and the Devil”.

wtorek, 27 kwietnia 2021

Zielona Warmia.


Aūkels to solowy projekt W., lidera Stworz. Informację tę podaję jedynie z recenzenckiego obowiązku, gdyż wystarczy usłyszeć wokal, by nie mieć wątpliwości kto odpowiada za ten nowy twór z Warmii. Bez wątpienia jednak, bazowanie tylko i wyłącznie na tym odniesieniu i tym „pokrewieństwie”, byłoby błędne, bo choć i w sferze muzycznej, czuć dobrze znaną rękę autora, to Aūkels podąża inną ścieżką. To brat przyrodni, o podobnych poglądach, ale innym charakterze.

środa, 21 kwietnia 2021

Francuska elita.


Lubię francuski black metal. Szczególnie, gdy śpiewany jest po francusku. Ten język niejako wymusza melancholię i rozpacz w brzmieniu wokalu. To chyba kwestia akcentów. Chyba, bo nie mam zamiaru tworzyć na ten temat pracy naukowej, szczególnie, że na francuskim się nie znam. Nie zmienia to faktu, że bardzo mnie to ujmuje. Jest to jeden z powodów, dla których nowy album Elitism tak bardzo mi się podoba. Jeden, ale nie jedyny.

wtorek, 13 kwietnia 2021

Nostalgia.

 

Stworz to zespół nieszablonowy i bardzo oryginalny. Jeden z najbardziej charakterystycznych jeśli idzie o nasze podwórko, choć pewnie i poza nim. Pisałem już o tym kilka razy, dziś jednak jest ku temu szczególna okazja, bo panowie nagrali materiał całkowicie akustyczny. Zdarzało im się to w przeszłości, teoretycznie więc to nic nowego, jednak zawsze gdy to robią, ma to w sobie sporą dawkę magii. Tym razem nie są sami, bo towarzyszy im angielski projekt Wapentake. Współpraca ta zrodziła wydawnictwo o tytule „Duchy Ziemi / Ghosts of the Soil”.

niedziela, 11 kwietnia 2021

Krótko i treściwie, część druga.

 

Po raz pierwszy pisałem o Evulse, w lutym 2019 roku, przy okazji ich pierwszego demo (przeczytacie o nim tutaj). I gdy tak czytam tamte słowa, wiem, że odnośnie drugiego materiału, mógłbym w zasadzie napisać dokładnie to samo. Nie byłoby w tym nic złego, bo panowie po prostu trzymają poziom, nie zmieniło się u nich nic na gorsze, jeśli już, to na lepsze. A to co cieszy najbardziej, to to, że Gregowi udało się ten solidny zespół utrzymać w swojej stajni.

czwartek, 8 kwietnia 2021

Podróż do serca Geldrii.

 

Nie zawsze po drodze mi z wydawnictwami Ván Records, bo jest to wytwórnia, która lubi często wypuszczać rzeczy – idące jak dla mnie – za daleko w eksperymenty. Pomimo tego jednak, sprawdzam ich nowości, bo to przecież gracz w podziemiu uznany. Tym sposobem trafiłem na :Nodfyr:, holenderski zespół, który ma już na koncie wydawnictwo z 2017 roku, ale nie było dane mi go poznać. Panowie wypuścili właśnie pełnowymiarowy debiut, który w jakimś stopniu dobrze wpisuje się w katalog Ván Records, z drugiej strony jest na tyle klasycznym graniem, że doskonale odnajduje się w kręgu moich upodobań.