niedziela, 17 października 2021

[ARCHIWUM90] #5: Graveland - "Following the Voice of Blood".

 

Myśląc, pisząc i mówiąc o krajowym black metalu lat dziewięćdziesiątych, nie sposób nie wspomnieć o Graveland. Mogą sobie niektórzy zaklinać rzeczywistość, próbować deprecjonować dokonania zespołu, czy też osobę samego Roba Darkena, bezsprzecznym pozostaje jednak fakt, iż jest to jeden z najważniejszych – o ile nie najważniejszy – polski zespół tamtej dekady (i nie tylko jej). Dużo większym problemem jest wybranie albumu, który w tamtych latach był tym najlepszym w ich dorobku. Tu zdania będą i są podzielone, dla mnie również nie jest to wybór prosty, dlatego w tym cyklu przeczytacie o trzech krążkach wrocławskiej hordy. Na pierwszy ogień idzie „Following the Voice of Blood”.

piątek, 15 października 2021

Grzybobranie w Finlandii nigdy się nie kończy.

 

Moja miłość i uwielbienie dla fińskiej sceny black metalowej nie jest wielką tajemnicą. Jakiś czas temu zapowiadałem, że tej jesieni będzie dużo Finlandii, i jest. Dziś kolejna, bo tam zespoły wyrastają jak grzyby po deszczu, a ja co pewien czas któryś z nich odkrywam. I oczywiście czuję się zobowiązany przedstawić go szerszemu gronu fanów black metalu. Tym razem to Chamber of Unlight. Może słyszeliście, może nie. Szanse nie są duże, bo i dorobek zespołu skromny. W 2017 roku zadebiutowali demem „Chamber of Unlight”. W sierpniu tego roku wypuścili pełnowymiarowy krążek „Realm of the Night”. Pierwszego wydawnictwa nie słyszałem, drugie już tak. I na tyle mi się spodobało, że postanowiłem o nim napisać.

środa, 13 października 2021

Pierwsza krew.

 

Nawia to debiutant w naszym podziemiu. Gdy pierwszy raz zobaczyłem nazwę i logo, pomyślałem sobie: oho, będzie podpinanie gitary do dziupli i flety plus cepelia! Do tego polskie teksty. Przepis na katastrofę gwarantowany, znowu nasłucham się o rusałkach, południcach i życiodajnym lesie, w którym można nawet gniazdko znaleźć na potrzeby teledysku. Na szczęście wszystkie te obawy okazały się całkowicie niepotrzebne, bo Nawia, choć bez wątpienia związana z rodzimowierstwem, gra czysty black metal. I jest to muzyka dobrze rokująca na przyszłość.

poniedziałek, 11 października 2021

Lovecraft w Finlandii.

 

Dziś w wędrówkach fińskimi lasami będzie nam towarzyszył pisarz, o którym pewnie kilkoro z was słyszało. W zasadzie nie jestem pewien, czy będzie to wycieczka do lasu, czy raczej do krainy snu, bo pisarzem tym jest H.P. Lovecraft, którego powieść „W poszukiwaniu nieznanego Kadath” (występuje też pod tytułem „Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka”) stała się inspiracją dla Mooncitadel i to na niej opiera się najnowsze wydawnictwo fińskiego duetu, zatytułowane „Onyx Castles and Silver Keys”.

niedziela, 10 października 2021

[ARCHIWUM90] #4: Ancient Rites - "The Diabolic Serenades".

 

Historią interesuję się już od młodzieńczych lat, gdy więc pierwszy raz przeczytałem w którymś z magazynów (mógł to też być zwykły zine) wywiad z nieznanym mi wtedy zespołem Ancient Rites, moje serce zabiło szybciej. Zdjęcia muzyków na tle historycznych budowli, podkreślanie swojego przywiązania do Flandrii i zainteresowanie przeszłością. Ich lider, Gunther, doskonale potrafił opowiadać o ciemnej stronie ducha w aspekcie historycznym. Byłem kupiony. Szybko też kupiłem kasetę z ich pierwszym albumem „The Diabolic Serenades”, którą wydał Morbid Noizz. I przepadłem. Nie będę nikogo oszukiwał: ta miłość trwa do dziś.

piątek, 8 października 2021

Gorąca krew.

 

Jestem bardzo zbudowany kondycją niemieckiego podziemia w ostatnich latach. Praktycznie nie ma miesiąca, bym nie trafił na coś ciekawego, godnego uwagi, czy choćby solidnego na tyle, by zatrzymać się przy tym na dłuższą chwilę. Ostatnim takim odkryciem jest Werwolf. W tej chwili to – jak mniemam – projekt jednoosobowy, ale jeszcze kilka lat temu był to duet. Werwolf istnieje od 2005 roku i jak na taki okres działalności jego dyskografia prezentuje się raczej ubogo. Trzy epki i demo. Spośród tych czterech materiałów znam tylko jeden, ale już sobie obiecałem, że postaram się poznać resztę. „Blutgericht”, epka wydana w czerwcu tego roku, będzie dziś naszym obiektem zainteresowania.

środa, 6 października 2021

Zagłada ludzkości.

 

Phlegein nie jest zapewne pierwszą nazwą, jaka przychodzi nam do głowy, gdy ktoś pyta o fiński black metal. Częściowo wynika to z faktu, iż duet ten pojawia się w zespołach bardziej znanych, częściowo z faktu, iż panowie nie pchają się na pierwszy plan i spokojnie wydają kolejne krążki w zasłużonej, aczkolwiek także nie pchającej się świecznik Northern Heritage. Trzecim powodem jest zapewne dość skromna, jak na ponad dziesięć lat istnienia, dyskografia. Trzy pełnowymiarowe albumy i trzy epki to, przy niektórych fińskich stachanowcach, praktycznie nic. Jakościowo jednak ten zespół ani trochę nie odstaje od bardziej znanych projektów, co udowadnia najnowsza epka, zatytułowana „Labyrinth of Wonder”.

poniedziałek, 4 października 2021

Koniec drogi?

 

Słowacka scena to dla mnie wciąż mocno niezbadany rejon. Niby to nasz sąsiad, mam blisko, ale o tamtejszym black metalu wciąż nie wiem wiele, poza oczywiście kilkoma najbardziej znanymi nazwami, czy też tymi mniej znanymi, odkrytymi w ostatnich latach, głównie dzięki Werewolf Promotion. Dziś kolejny taki przypadek. Concubia Nocte z Bratysławy. Nigdy wcześniej tej nazwy nie słyszałem, a zespół istnieje już przecież piętnaście lat. Istnieje to za dużo powiedziane, bo właśnie przestał istnieć, ale wrocławska wytwórnia uraczyła nas pośmiertnym prezentem, czyli kompilacją zawierającą prawie wszystko, co do tej pory stworzył słowacki projekt.

niedziela, 3 października 2021

[ARCHIWUM90] #3: Storm - "Nordavind".

 

Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi…”. Tak śpiewał kiedyś Jerzy Stuhr i trudno odmówić mu racji. Kto z nas nie lubi sobie ponucić czy pośpiewać, choćby pod tym banalnym prysznicem. W połowie lat dziewięćdziesiątych okazało się, że kilku Norwegów, znanych do tej pory ze zdzierania gardła, też lubi zaśpiewać czystym głosem. Mało tego, okazało się, że im to wychodzi! W 1995 roku ukazały się dwa krążki, które mocno przewartościowały moje postrzeganie norweskich idoli. Na plus oczywiście. „Bergtatt” i „Nordavind”. Dziś o tym drugim, choć obiecuję, że do pełnowymiarowego debiutu Ulver kiedyś wrócimy.

piątek, 1 października 2021

Fiński nóż.

 

Finlandia powraca jak bumerang. I to się zapewne prędko nie zmieni. Lubię sobie w wolnym czasie pogrzebać w czeluściach tamtejszej sceny, bo wiem, że zawsze znajdę coś ciekawego. Nie ma innej możliwości. Ostatnio też trochę wolnego czasu poświęciłem na wykopki, i udało mi się odkryć bardzo ciekawy projekt, za którym stoi Graf Werwolf. Jako że Satanic Warmaster milczy, trzeba sprawdzać inne twory (a jest ich sporo) tego utalentowanego pana. Ten konkretny nazywa się Knife i ma na koncie demo oraz tegoroczny, pełnowymiarowy debiut zatytułowany „The Eye of Infernal Wisdom”, i to o nim skreślę dziś kilka słów.