czwartek, 24 lutego 2022

Dosadnie i bezpośrednio.

 

Old Temple lubi wznawiać. Sporo już takich wydawnictw wyszło pod sztandarem gliwickiej wytwórni, niektóre były bardzo udane, inne trochę mniej, w każdym razie najczęściej były to rzeczy ważne dla – przede wszystkim – naszej sceny. Tym razem Old Temple sięga za ocean i wskrzesza dwa krążki amerykańskiego Morbosidad. Nie są to więc nowości, tym bardziej, że same wznowienia wyszły w kwietniu i lipcu 2021 roku. Pierwszy był „Cójete a Dios por el culo” (polecam przetłumaczyć sobie ten tytuł), czyli drugi pełniak w dyskografii zespołu, wydany w 2004 roku. Drugie wznowienie to pochodzący z 2013 roku „Muerte de Cristo en Gólgota”, będący czwartym długograjem w dorobku Morbosidad.

Poświęcam im jeden tekst, bo – biorąc pod uwagę ich muzyczną zawartość – nie ma sensu rozbijać recenzji na dwa osobne. Morbosidad od początku swego istnienia gra w zasadzie tak samo. A zespół to zasłużony, bo istnieje od wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Dyskografia obfituje w pomniejsze wydawnictwa, pełnych krążków jest tylko pięć. Tylko i aż, choć jak na tak długi okres działalności, liczba nie powala. Nie chodzi jednak o ilość, a o jakość. A Amerykanie zawsze dostarczali konkretny wpierdol. Inaczej trudno to nazwać. Przez zespół przewinęło się zatrzęsienie muzyków, osobą spajającą oba wznowione krążki i całą historię kapeli, jest wokalista Tomas Stench. Człowiek ten pochodzi z Meksyku, co pewnie tłumaczy posługiwanie się przez Morbosidad językiem hiszpańskim. Dobrze współgra to z bezlitosną muzyką, która może być postawiona obok dokonań większości hord z Ameryki Południowej. Zero kompromisów. I gdybym nie wiedział, że zespół pochodzi ze Stanów, umiejscowił bym go gdzieś pośród dżungli sąsiedniego kontynentu. Bo to jest konkretne zniszczenie, dzikość, bezkompromisowość i szaleństwo. Wybuchowa mieszanka death i black metalu, doprawiona brutalnym thrashem i wszystkim co tylko może podnieść agresję dźwięków. Kompozycje na obu krążkach są krótkie, zwarte i konkretne. Żadnych rozbudowanych partii, wszystko ma tu tylko jeden cel: anihilację słuchacza i jego zmysłu estetycznego. Brud, wściekłość, zło i krwawe tortury. To w stu procentach stara szkoła, bez oglądania się na jakiekolwiek trendy, mody czy wynalazki. Lata osiemdziesiąte doprawione mocą, brudem i potęgą lat kolejnych. Morbosidad czerpie inspiracje z bardzo wielu źródeł, ale brzmi w tym kotle wiarygodnie i naturalnie. Nie będąc w żadnym, nawet najmniejszy m stopniu, niczym odkrywczym, podaje te doskonale znane patenty i wzorce w sposób na tyle prosty, czy wręcz prymitywny, że aż urzekający. Nie można zespołowi odmówić spontaniczności i pasji, bo trzeba naprawdę kochać takie granie, by przez prawie trzydzieści lat nie zmieniać stylu. Są oczywiście pewne różnice, bo „Cójete a Dios por el culo” brzmi brudniej od „Muerte de Cristo en Gólgota” (co nie znaczy, że ten drugi jest wypolerowany i wygładzony). Krążek z 2013 roku zawiera też kompozycje trochę krótsze, będące jeszcze bardziej skondensowanymi ciosami, niż te zawarte na drugim pełniaku. Są to jednak tylko detale, bo fundament pozostaje ten sam. Siarka, diabeł, piekło i zło. Muzyczny demon nie mający żadnej litości. Nie są to materiały jakoś niezwykle porywające, ale do mnie trafiają swą naturalnością i szczerością. Są wręcz prostolinijne, bezpośrednie i pozbawione jakichkolwiek niedomówień. Nikt tu nie bawi się w żadne metafory, wszystko jest dosłowne. Wystarczy spojrzeć na urocze okładki, które nie pozostawiają złudzeń co do zawartości. I bardzo dobrze, zawsze doceniałem takie podejście. Szanuję zespoły takie jak Morbosidad, bo to właśnie tacy goście są stałą i niezmienną wartością podziemia. Oni budują jego siłę i jakość na przestrzeni lat. Jeśli więc cenicie sobie takie szczere i naturalne granie, a przede wszystkim niczym nie hamowaną agresję i brutalność, to sięgnijcie po te materiały. Możliwe, że dobrze je znacie, ale ci, którzy nie mieli okazji postawić ich na półce, teraz mogą to bez problemu uczynić.


Morbosidad – „Cójete a Dios por el culo”. Old Temple, kwiecień 2021. 
Morbosidad – „Muerte de Cristo en Gólgota”. Old Temple, lipiec 2021.


Cójete a Dios por el culo


Muerte de Cristo en Gólgota

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz