środa, 1 grudnia 2021

Wojownik swojej ery.

 

Zbliżający się do końca rok zdążył już przynieść kilka naprawdę mocnych pozycji w krajowym black metalu. I choć czasu do formułowania podsumowań nie pozostało wiele, podziemie nie odpuszcza. Tegoroczna czołówka jest dla mnie mocno związana ze stolicą, bo przecież debiut Beyond Time (tu), bo powrót Kataxu (tu) no i wreszcie trzeci album Sunwheel. Warszawa mocno się ożywiła, można by rzec – wreszcie. Pokazuje swój potencjał, który zbyt długo był ukryty. Co prawda Sunwheel nie kazał na siebie czekać tak długo jak choćby Kataxu, bo poprzedni album premierę miał w 2018 roku, ale i tak jest jednym ze składników przebudzenia tamtejszego środowiska. I dobrze się wkomponowuje w ostatnie dokonania stolicy, bo tak jak one, jest na bardzo wysokim poziomie.

Za „Iron Age of Strife” twórczo odpowiada ten sam duet, który znamy z „Ancestral Mysteries” Kataxu. Niezmienny jest też podział obowiązków. Muzykę skomponował Piąty, teksty napisał Aranath. Listę podobieństw pomiędzy oboma wydawnictwami uzupełnia, a zarazem zamyka wokal, bo w obu przypadkach za mikrofonem stoi Piąty. Współpraca obu panów układa się bardzo dobrze i jeśli jej owoce w przyszłości mają być tak dobre, jak oba tegoroczne albumy, niech trwa jak najdłużej. Pomimo tych samych sił sprawczych, lista podobieństw jest krótka. To cieszy, bo kopiowanie samego siebie, czy też powtarzanie się, nie jest wskazane. Sunwheel to jednak projekt dużo bardziej bojowy, który w jakimś stopniu może być uzupełnieniem, czy też rozwinięciem ducha, którego niesie Kataxu. To oczywiście tylko moja wizja i pewien sposób interpretacji, bo oba zespoły różnią się jednak znacznie w zakresie dźwięków. Jest jednak atmosfera, duch i przesłanie, które je łączy i tutaj można doszukiwać się powodów mojej wcześniejszej myśli. Zostawimy już jednak Kataxu (nie obiecuję, że definitywnie), bo dziś bohaterem jest trzeci krążek Sunwheel. Podobał mi się jego poprzednik, który jednak nie był tak równy jeśli idzie o poziom. Tam mocny był początek a potem trafiało się trochę fragmentów słabszych. Tutaj początek również jest bardzo mocny, bo druga kompozycja (pierwsze jest intro) to cios potężny, który wgniata swoją mocą i porywa motywem przewodnim. Absolutnie jeden z tegorocznych hitów, bez wątpienia znalazłby się w moim podsumowaniu „10 utworów 2021 roku”. Album trwa jednak ponad pięćdziesiąt minut, jedna kompozycja całej roboty nie zrobi. I nie musi, bo Sunwheel wreszcie zaprezentował krążek, który do samego końca ten bardzo wysoki poziom trzyma. O to byśmy nie ziewali, kompozytor zadbał bardzo udanie, serwując nam zmiany tempa, klimatu, ciekawe riffy i melodie. Z jednej strony można powiedzieć, że gra swoje, czyli rozwija styl z poprzedniego albumu – epickość i siła łączą się tutaj z podniosłością i agresją, a wszystko utrzymane jest w stylu dalekim od klasycznego podziemnego black metalu. Nic to nowego, bo przecież jest to „szkoła Piątego”, on w swoich projektach nie hołduje klasycznym wzorcom. Brzmienie jest cięższe, gęstsze, zbite i potężne. Wokale też nie są przykładem piwnicznych krzyków. Z drugiej jednak strony zespół nagrał wreszcie krążek bardzo jednolity, bardzo jednorodny, taki, który nie wyrywa się momentami do przodu, tylko przez pięćdziesiąt minut idzie w zwartym szeregu, znając swoją siłę. Wszystko w Sunwheel ma swój cel, a jest nim oczywiście atmosfera i przekaz. O ile jednak w Kataxu (a jednak wróciłem) dużo więcej jest zadumy, kosmosu i przestrzeni, tak Sunwheel jest tych elementów może nie pozbawiony całkowicie, ale występują tu one dużo rzadziej. Ma to też oczywiście związek z dużo skromniejszym zastosowaniem klawiszy, ale także z całością konceptu, który w swym zamyśle ma być dużo bardziej agresywny. Sunwheel to zbrojne ramię Kataxu. Po prostu. Filozof i wojownik. I choć ten drugi teoretycznie powinien mniej mówić, a więcej robić, to polecam warstwę liryczną „Iron Age of Strife”, gdyż Aranath po raz kolejny daje do myślenia. Jest to też zarazem kolejny argument za jakością trzeciego krążka Sunwheel, który tak jak jego wspomniani wcześniej warszawscy koledzy, znajdzie się bez wątpienia w podsumowaniu tego roku.


Sunwheel – „Iron Age of Strife”. Militant Zone, sierpień 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz