piątek, 26 listopada 2021

Podziemie podziemia.

 

Od jakiegoś czasu portugalska wytwórnia Signal Rex przysyła mi do recenzji promówki swoich wydawnictw, czego efektem był choćby tekst poświęcony splitowi Minnesjord / Teufelsberg (tutaj). Będzie też o portugalskim Morte Incandescente, ale dziś zajrzymy w czeluście francuskiego podziemia, które jest środowiskiem naturalnym dla jednoosobowego tworu Nigrum Pluviam. Signal Rex nie zwykła wydawać rzeczy popularnych i przyjemnych dla uszu postronnych ludzi, nie inaczej jest i tym razem. Francuski projekt to rzecz naprawdę głęboko zakopana w piwnicy, a wręcz lochu. Głębokim lochu. Nie dociera tam wiele światła, rzekłbym, że ani jeden promień słońca. Niewielu też śmiałków ma odwagę tam zejść. Ja zszedłem i spotkałem autentyczne zło.

Był tam też szalony Francuz o pseudonimie Kraëh Määtruum, który stoi za Nigrum Pluviam. On sam, jak i jego projekt, jest częścią kolektywu Garde Noire, który możemy nazwać następcą bądź też kontynuatorem idei Black Legions. Kolektyw tenże zrzesza tak znane nazwy jak VzörbrëzV, Mörmoo, Morteharas, Nözaakr, Atrium Malum, Mürmurio, Concordia Diaboli i Sräthr Kraïhuas (jestem pewien, że doskonale je znacie). Nasz bohater udziela się w kilku z nich, pierwszym wydawnictwem Nigrum Pluviam był zresztą split z Mörmoo, wydany w 2020 roku (kaseta limitowana do 50 sztuk). W tym samym roku ukazało się pierwsze demo projektu zatytułowane „Lueur jonchée d'ombres pour l'éternité”, które także na kasecie wypuściła Signal Rex (tym razem w zawrotnej ilości 100 sztuk!). A w maju tego roku projekt zadebiutował pełnowymiarowym wydawnictwem „Eternal fall into the abyss”. Tu wydawnicze obowiązki zostały podzielone, bo premierę materiał miał na kasecie, za sprawą Asylum Tenebris, natomiast pierwszego października Signal Rex wypuściła winyl. I to o tym materiale skreślę zaraz kilka słów, choć szczerze mówiąc, nie potrzeba wielu. Bo w przypadku Nigrum Pluviam tak ściśle limitowane wydania nie dziwią. Nie jest to muzyka, która porwie tłumy. Ten projekt nawet w obszarze black metalu może uchodzić za ekstremalny i bardzo antyludzki. Oczywiście jest to rzecz gustu i nie zakładam z góry, że nikomu muzyka Francuza nie podejdzie. Mnie momentami podchodzi bardzo, momentami jednak irytuje, bo trochę chyba przesadził z piwnicznym brudem. Dobra, konkrety: brzmienie jest fatalne, naprawdę fatalne, chwalmy pana, że w ogóle coś słychać. Nie wiem czy do zarejestrowania „Eternal fall into the abyss” użyto Kasprzaka (taki stary magnetofon), ale nie zdziwiłbym się gdyby tak było. Samo brzmienie nie jest jednak tym, co może odrzucać potencjalnych słuchaczy. Dopiero w połączeniu z prostymi kompozycjami, lekko sinusoidalnym poziomem głośności i bardzo prostą perkusją, tworzy dzieło trudne do zaakceptowania dla kogoś, kto ma choć trochę wyrobiony muzyczny smak. Ja nie mam, więc daję radę, poza tym bardzo podobają mi się tu opętane wokale pojawiające się od czasu do czasu w tle. Poza nimi, doceniam też ogólną atmosferę i klimat, bo tu naprawdę żartów nie ma i wszystko jest niesamowicie złe, zgniłe, brudne i wieszczące pustkę i zagładę. Czterdzieści minut podczas których wielu zada sobie pytanie: po co ja to puszczałem, czy to mój kołcz miał na myśli, mówiąc o opuszczeniu strefy komfortu? Ale wiem, że znajdą się tacy, którzy będą bardzo zadowoleni (znam kilku osobiście). Ja jestem ukontentowany w połowie, no – może w trzech czwartych. Bo pomimo całej obskurności, prymitywizmu, prostoty, brudu i braku jakiejkolwiek dbałości o końcowy efekt, ma ten materiał swój urok. Może i dyskretny, ale jest w nim coś takiego co mnie przyciąga i lubię go sobie czasami wieczorem odpalić. Niby leżysz w łóżku, ale tak naprawdę to łoże tortur w jakimś zapomnianym, oblepionym pajęczynami podziemiu. I tylko czekasz na nadejście prawdziwego zła, realnego jak ty sam. Choć kto wie, może to wszystko to tylko sen?

Nigrum Pluviam – „Eternal fall into the abyss”. Asylum Tenebris (kaseta), maj 20121. Signal Rex (winyl), październik 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz