piątek, 22 października 2021

Nocne koszmary.

 

Za oceanem nie próżnują. Wszyscy wiemy o Kanadzie, Ameryka Południowa też nie pozwala o sobie zapomnieć, wreszcie też przebudziły się black metalowe Stany Zjednoczone. Oczywiście nie stało się to wczoraj ani tydzień temu, ten proces trwa już kilka lat i jest coraz intensywniejszy. Takie w każdym razie odnoszę wrażenie, bo co chwilę pojawiają się jakieś nowe twory, a ich jakość jest coraz lepsza. Wszystkie sprawiają podobne wrażenie i wiele je łączy. Biel i czerń w oprawie graficznej, totalna lub prawie totalna anonimowość, muzyka surowa i prosta, często wykorzystująca klawisze w stopniu zaawansowanym. Warto więc czasami pogrzebać w tamtejszym podziemiu, bo można na przykład trafić na takie Nightmarium, jednoosobowy projekt, który właśnie zadebiutował demem „Befallen”.

To bardzo dobry materiał, problem w tym, że niektórzy już na starcie mogą go odrzucić. Dlaczego? Cóż, okładka nie jest strzałem w dziesiątkę. Nie do końca wiem co autor miał na myśli, bo te sztuczne ręce kojarzą się raczej z przedstawieniem szkolnym dla klas trzecich, a nie z black metalem. Efekt jest dość zabawny, ale kiedy już odpalimy muzykę, uśmiech szybko zniknie z naszej twarzy, bo dźwięki są jak najbardziej poważne. Jest też możliwość jeszcze szerszego uśmiechu, wynikającego z zadowolenia, ale to tylko w przypadku gdy ktoś kocha surowy, piwniczny black metal z elementami rock’n’rolla i śladowymi pierwiastkami ambientu. Zdradzę od razu, że plamy klawiszy w trzeciej kompozycji, to Burzum tak bardzo, że aż trzeba sprawdzić, czy to Nightmarium czy może jakiś zaginiony materiał Varga. Bez wątpienia człowiek stojący za projektem, czyli Scorpius (tu akurat choć tyle wiemy, co nie jest powszechne w dzisiejszym amerykańskim podziemiu), docenia twórczość Norwega, ale w zasadzie te inspiracje kończą się właśnie na wspomnianych klawiszach i brzmieniu gitar. Pierwsze demo Nightmarium to cztery kompozycje dające trzynaście minut muzyki. Każdy numer jest inny, ale wszystkie utrzymane są w tej samej atmosferze, pochodzą z jednej piwnicy. Brzmienie tego demo jest cudowne. Surowe, ale i gęste, ostre, zabrudzone, trochę przesterowane, ale na tyle czytelne, byśmy wiedzieli czego słuchamy. Pierwszy numer to szaleńcza jazda, to tu black metal miesza się z rock’n’rollem. Drugi w dużym stopniu idzie w jego ślady, ale nie jest tak dziki i szalony. Tytułowa kompozycja to już mrok, zaduma, ciemność i złowieszcze krzyki. Zamyka wszystko ambientowy utwór, który pozwala odetchnąć po nawałnicy wcześniejszych dziesięciu minut. Udało się twórcy w tym krótkim czasie zmieścić naprawdę sporo emocji, zmian klimatu i aranżacji. To pokazuje, że jest on utalentowany i ma ciekawe pomysły, co z kolei dobrze wróży na przyszłość. Naprawdę dobra robota i szczerze wam ten materiał polecam. Znajdziecie go w sieci (Bandcamp – tanio można ściągnąć, youtube), bo jak dotąd nikt nie wydał „Befallen”. Mam nadzieję, że to się zmieni, znając jednak Amerykanów, będzie to pewnie kaseta albo winyl.

Nightmarium – „Befallen”. Wydanie własne, digital (Bandcamp, youtube), sierpień 2021.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz