piątek, 1 października 2021

Fiński nóż.

 

Finlandia powraca jak bumerang. I to się zapewne prędko nie zmieni. Lubię sobie w wolnym czasie pogrzebać w czeluściach tamtejszej sceny, bo wiem, że zawsze znajdę coś ciekawego. Nie ma innej możliwości. Ostatnio też trochę wolnego czasu poświęciłem na wykopki, i udało mi się odkryć bardzo ciekawy projekt, za którym stoi Graf Werwolf. Jako że Satanic Warmaster milczy, trzeba sprawdzać inne twory (a jest ich sporo) tego utalentowanego pana. Ten konkretny nazywa się Knife i ma na koncie demo oraz tegoroczny, pełnowymiarowy debiut zatytułowany „The Eye of Infernal Wisdom”, i to o nim skreślę dziś kilka słów.

Graf odpowiada tu za wszystko poza perkusją, za którą zasiada inny, znany i lubiany Fin, mianowicie Mikko Aspa. Taki duet nie wymaga rekomendacji, można z dużą dozą pewności zaryzykować stwierdzenie, że doskonały efekt gwarantowany. Stawiamy wszystko na czarne i oczywiście wygrywamy. Pełnowymiarowy debiut Knife to surowy, agresywny, podziemny i piwniczny black metal, który swoją motoryką oraz niektórymi melodiami może kojarzyć się z „Transilvanian Hunger” Darkthrone. Podobna jest tu intensywność, jednostajność tempa, brzmienie gitar i lekko hipnotyzująca motoryka. Dużo jednak większą rolę odgrywają tu blachy, które – zapewne celowo – zostały lekko wysunięte przed resztę. Wokal Grafa udowadnia, że ten człowiek ma spore możliwości, bo nie przypomina tego, co robi w bardziej znanych projektach, ale nadal tchnie on złem, nienawiścią i piwnicznym klimatem. Jest po prostu niższy, głębszy, ale nadal w stu procentach black metalowy. Mnie najbardziej urzeka na tym albumie jego totalnie prymitywna, prosta i w żadnym stopniu nieskomplikowana budowa. Tak poszczególnych kompozycji, jak i całości. Krążek trwa prawie czterdzieści minut, zagrany jest praktycznie w jednym tempie, pomimo tego – i pomimo bardzo prostych aranżacji – ani na chwilę mnie nie nudzi. Doskonale słucha się tych pojawiających się co jakiś czas oszczędnych gitarowych melodii, budujących tło dla reszty. Bo tu gitary nie są na pierwszym planie. Siłę i moc tworzy perkusja i wokal. To jest black metal, jakiego chcę słuchać, bo choć ktoś powie – hej, Darkthrone zrobili to w 1994 roku! – to w moim odczuciu takich krążków wciąż dostajemy za mało. Zero kompromisów, zero silenia się na sztuczny artyzm, zero kombinowania. Nienawiść, piwnica i mrok. Ciemność, diabeł i agresja. Nie trzeba niczego więcej, trzeba tylko wiedzieć, jak to zrobić. Ale trudno, by dwóch tak starych wyjadaczy i specjalistów, nie wiedziało.

Nie ma zbyt wielu informacji w Internecie na temat Knife, dlatego nie wiem nawet, w którym miesiącu tego roku ukazał się „The Eye of Infernal Wisdom”. Nie jest to jednak najważniejsze, bo najważniejsze jest to, że się ukazał. Z tego, co podaje Metal Archives, wynika, że jest dostępny na CD, wydany własnym sumptem, choć przecież Graf ma wytwórnię (Mikko także!). Pożyjemy, zobaczymy, mam jednak zamiar zapolować na ten krążek, bo jest tego jak najbardziej wart.

Knife – „The Eye of Infernal Wisdom”. Wydanie własne, 2021.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz