niedziela, 31 października 2021

[ARCHIWUM90] #7: Abigor - "Nachthymnen (From The Twilight Kingdom)".

 

Nie wszystkie europejskie kraje miały taki sam wkład w rozwój black metalu w latach dziewięćdziesiątych. Norwegia, Szwecja czy Grecja przychodzą na myśl bardzo szybko, ale już taką Austrię trudno zaliczyć do liderów. I słusznie, bo w okolicach 1995 roku większość z nas była w stanie wymienić tylko dwie znaczące nazwy, pochodzące z kraju Mozarta. Summoning i Abigor. Były (i są) to jednak zespoły na tyle dobre, że kojarzymy je do dziś, ba: oba wciąż są aktywne i nadal wydają solidne albumy, co nie zmienia faktu, iż mam wrażenie, że to jednak Summoning jest znany szerzej. Dziś jednak chcę zwrócić waszą uwagę na trzeci krążek Abigor, wydany w 1995 roku „Nachthymnen (From The Twilight Kingdom)”.

piątek, 29 października 2021

Północna wieża.

 

Quebec ma dużo uroku. I nie mam tu na myśli samego miasta, choć i ono zapewne takowy posiada, bardziej jednak chodzi mi o całą prowincję. Nie byłem, fakt, ale widziałem zdjęcia i filmy, bo znajoma tam mieszka. Piękne okoliczności przyrody. Dziko, dziewiczo i czysto. Nic tylko mieszkać i tworzyć. Właśnie, tworzyć. Dla nas, fanów black metalu, Quebec ma do zaoferowania jeszcze jedną ważną rzecz. Black metal właśnie. Projektów i zespołów tam tyle, ilu u nas debili w sejmie, co daje konkretną liczbę. Niedawno trafiłem na kolejny ciekawy twór, który w lipcu wydał pełnowymiarowy debiut „Tour du Nord”.

środa, 27 października 2021

Tuhontuoja + Veren äänet = Verentuoja.

 

W kwietniu tego roku rodzima Helltrasher Productions wypuściła kompilację dwóch materiałów fińskiego Sielunvihollinen. Znalazło się na niej demo „Tuhontuoja” i epka „Veren äänet”. Wydawnictwo zatytułowane zostało „Verentuoja”, co jak łatwo zauważyć, jest połączeniem obu tytułów. Demo pochodzi z 2016 roku i do tej pory ukazało się jedynie na kasecie i winylu. Epka wypuszczona została w roku 2020 i była dostępna w tych samych formatach wydawniczych. Teraz obie rzeczy dostaliśmy na CD i jest to wspaniałe posunięcie ze strony Hellthrasher Productions, bo to bardzo dobre materiały.

poniedziałek, 25 października 2021

Egipskie ciemności.

 

Norwegia żyje. Nie jest to już co prawda tak duże natężenie muzycznej aktywności jak w latach dziewięćdziesiątych, ale błędem byłoby skreślanie tego kraju z mapy black metalowej twórczości. Fakt, zespołów jest mniej, mają mniejsze wagowo znaczenie, ale trudno oczekiwać od Norwegów by co trzydzieści lat wymyślali koło. Ci, którzy pojawili się w ostatnich latach godnie reprezentują swój kraj, tak jeśli chodzi o debiutantów, jak i nowe zespoły założone przez weteranów. Zmienił się też główny ośrodek twórczy, bo teraz to nie Bergen ani Oslo, tylko Trondheim wiedzie prym. Dobrym przykładem tego trendu jest Beyond Man. Nazwa stosunkowo nowa, bo dopiero co zadebiutowali pełnowymiarowym krążkiem, no i część zespołu jest z Trondheim właśnie.

niedziela, 24 października 2021

[ARCHIWUM90] #6: Kohort - "Christian Masquerade".

 

Black Metal ist krieg. Black Metal to wojna. To stare i dobrze znane powiedzenie świetnie pasuje do pierwszego i zarazem jedynego pełnego albumu gdyńskiego Kohort. Począwszy od samej nazwy, która jak mniemam odnosi się do rzymskiej kohorty, czyli dzisiejszego batalionu, poprzez okładkę krzyczącą wręcz ostentacyjnie z kim ta wojna i komu śmierć, na samej muzyce kończąc. To właśnie ten odwrócony na krzyżu Chrystus przyciągnął mój wzrok na stoisku z kasetami i spowodował, że bez większego zastanowienia kupiłem „Chrisitian Masquerade”.

piątek, 22 października 2021

Nocne koszmary.

 

Za oceanem nie próżnują. Wszyscy wiemy o Kanadzie, Ameryka Południowa też nie pozwala o sobie zapomnieć, wreszcie też przebudziły się black metalowe Stany Zjednoczone. Oczywiście nie stało się to wczoraj ani tydzień temu, ten proces trwa już kilka lat i jest coraz intensywniejszy. Takie w każdym razie odnoszę wrażenie, bo co chwilę pojawiają się jakieś nowe twory, a ich jakość jest coraz lepsza. Wszystkie sprawiają podobne wrażenie i wiele je łączy. Biel i czerń w oprawie graficznej, totalna lub prawie totalna anonimowość, muzyka surowa i prosta, często wykorzystująca klawisze w stopniu zaawansowanym. Warto więc czasami pogrzebać w tamtejszym podziemiu, bo można na przykład trafić na takie Nightmarium, jednoosobowy projekt, który właśnie zadebiutował demem „Befallen”.

środa, 20 października 2021

Kult smoły i siarki.

 

Niemiecka Baxaxaxa (ta nazwa wygrywa wszystko) od momentu reaktywacji pozostaje zespołem dość aktywnym. Demo „The Old Evil” w 2019 (tutaj o nim), epka w 2020 i wreszcie tegoroczny,  pełnowymiarowy album „Catacomb Cult”. Co ważne, Niemcy trzymają poziom i nie można powiedzieć, że reaktywacja zespołu była błędem. Fakt, epka nie powaliła, ale demo było bardzo dobre. A najnowszy krążek jest jeszcze lepszy i w pełni potwierdza słuszność decyzji o wznowieniu muzycznej działalności. „Catacomb Cult”, choć utrzymany w charakterystycznym dla zespołu stylu, potrafi momentami zaskoczyć. Ale po kolei.

wtorek, 19 października 2021

Wizyta w Oksytanii.

 

Praktycznie każdego dnia przekonuję się, jak wielu zespołów jeszcze nie znam. Jak wiele dobrej muzyki mnie omijało, lub wciąż omija. Życia raczej nie starczy by to wszystko nadrobić, ale trzeba walczyć. Kolejną wygraną bitwą w tej wojnie o poznanie jest francuski Aorlhac. Mam słabość do black metalu okraszonego tamtejszym językiem, więc i ten zespół szybko zwrócił mą uwagę. Jest co nadrabiać, bo Francuzi zdążyli już wypuścić cztery pełne albumy, dziś jednak zajmiemy się ostatnim z nich, wydanym we wrześniu tego roku „Pierres brûlées”.

poniedziałek, 18 października 2021

Milczenie jest złotem.

 

Przy okazji recenzji debiutu Nawii (tutaj) obiecałem wam napisać o materiale, który jest dobrym przykładem tego, jak polskie teksty i nie najlepiej dobrane i dopasowane wokale potrafią zepsuć finalny efekt wydawnictwa. Nie chodzi o to, że mam coś do polskich tekstów, bo bardzo je lubię i cieszę się, gdy zespół postanawia takowych użyć. Trzeba to jednak zrobić z głową i wyczuciem, bo jest to jednak sprawa bardziej skomplikowana niż w przypadku angielskiego. „Oblicze Zła”, trzeci album Rotten Age, dużo lepiej wypadłby jako dzieło instrumentalne.

niedziela, 17 października 2021

[ARCHIWUM90] #5: Graveland - "Following the Voice of Blood".

 

Myśląc, pisząc i mówiąc o krajowym black metalu lat dziewięćdziesiątych, nie sposób nie wspomnieć o Graveland. Mogą sobie niektórzy zaklinać rzeczywistość, próbować deprecjonować dokonania zespołu, czy też osobę samego Roba Darkena, bezsprzecznym pozostaje jednak fakt, iż jest to jeden z najważniejszych – o ile nie najważniejszy – polski zespół tamtej dekady (i nie tylko jej). Dużo większym problemem jest wybranie albumu, który w tamtych latach był tym najlepszym w ich dorobku. Tu zdania będą i są podzielone, dla mnie również nie jest to wybór prosty, dlatego w tym cyklu przeczytacie o trzech krążkach wrocławskiej hordy. Na pierwszy ogień idzie „Following the Voice of Blood”.

piątek, 15 października 2021

Grzybobranie w Finlandii nigdy się nie kończy.

 

Moja miłość i uwielbienie dla fińskiej sceny black metalowej nie jest wielką tajemnicą. Jakiś czas temu zapowiadałem, że tej jesieni będzie dużo Finlandii, i jest. Dziś kolejna, bo tam zespoły wyrastają jak grzyby po deszczu, a ja co pewien czas któryś z nich odkrywam. I oczywiście czuję się zobowiązany przedstawić go szerszemu gronu fanów black metalu. Tym razem to Chamber of Unlight. Może słyszeliście, może nie. Szanse nie są duże, bo i dorobek zespołu skromny. W 2017 roku zadebiutowali demem „Chamber of Unlight”. W sierpniu tego roku wypuścili pełnowymiarowy krążek „Realm of the Night”. Pierwszego wydawnictwa nie słyszałem, drugie już tak. I na tyle mi się spodobało, że postanowiłem o nim napisać.

środa, 13 października 2021

Pierwsza krew.

 

Nawia to debiutant w naszym podziemiu. Gdy pierwszy raz zobaczyłem nazwę i logo, pomyślałem sobie: oho, będzie podpinanie gitary do dziupli i flety plus cepelia! Do tego polskie teksty. Przepis na katastrofę gwarantowany, znowu nasłucham się o rusałkach, południcach i życiodajnym lesie, w którym można nawet gniazdko znaleźć na potrzeby teledysku. Na szczęście wszystkie te obawy okazały się całkowicie niepotrzebne, bo Nawia, choć bez wątpienia związana z rodzimowierstwem, gra czysty black metal. I jest to muzyka dobrze rokująca na przyszłość.

poniedziałek, 11 października 2021

Lovecraft w Finlandii.

 

Dziś w wędrówkach fińskimi lasami będzie nam towarzyszył pisarz, o którym pewnie kilkoro z was słyszało. W zasadzie nie jestem pewien, czy będzie to wycieczka do lasu, czy raczej do krainy snu, bo pisarzem tym jest H.P. Lovecraft, którego powieść „W poszukiwaniu nieznanego Kadath” (występuje też pod tytułem „Ku nieznanemu Kadath śniąca się wędrówka”) stała się inspiracją dla Mooncitadel i to na niej opiera się najnowsze wydawnictwo fińskiego duetu, zatytułowane „Onyx Castles and Silver Keys”.

niedziela, 10 października 2021

[ARCHIWUM90] #4: Ancient Rites - "The Diabolic Serenades".

 

Historią interesuję się już od młodzieńczych lat, gdy więc pierwszy raz przeczytałem w którymś z magazynów (mógł to też być zwykły zine) wywiad z nieznanym mi wtedy zespołem Ancient Rites, moje serce zabiło szybciej. Zdjęcia muzyków na tle historycznych budowli, podkreślanie swojego przywiązania do Flandrii i zainteresowanie przeszłością. Ich lider, Gunther, doskonale potrafił opowiadać o ciemnej stronie ducha w aspekcie historycznym. Byłem kupiony. Szybko też kupiłem kasetę z ich pierwszym albumem „The Diabolic Serenades”, którą wydał Morbid Noizz. I przepadłem. Nie będę nikogo oszukiwał: ta miłość trwa do dziś.

piątek, 8 października 2021

Gorąca krew.

 

Jestem bardzo zbudowany kondycją niemieckiego podziemia w ostatnich latach. Praktycznie nie ma miesiąca, bym nie trafił na coś ciekawego, godnego uwagi, czy choćby solidnego na tyle, by zatrzymać się przy tym na dłuższą chwilę. Ostatnim takim odkryciem jest Werwolf. W tej chwili to – jak mniemam – projekt jednoosobowy, ale jeszcze kilka lat temu był to duet. Werwolf istnieje od 2005 roku i jak na taki okres działalności jego dyskografia prezentuje się raczej ubogo. Trzy epki i demo. Spośród tych czterech materiałów znam tylko jeden, ale już sobie obiecałem, że postaram się poznać resztę. „Blutgericht”, epka wydana w czerwcu tego roku, będzie dziś naszym obiektem zainteresowania.

środa, 6 października 2021

Zagłada ludzkości.

 

Phlegein nie jest zapewne pierwszą nazwą, jaka przychodzi nam do głowy, gdy ktoś pyta o fiński black metal. Częściowo wynika to z faktu, iż duet ten pojawia się w zespołach bardziej znanych, częściowo z faktu, iż panowie nie pchają się na pierwszy plan i spokojnie wydają kolejne krążki w zasłużonej, aczkolwiek także nie pchającej się świecznik Northern Heritage. Trzecim powodem jest zapewne dość skromna, jak na ponad dziesięć lat istnienia, dyskografia. Trzy pełnowymiarowe albumy i trzy epki to, przy niektórych fińskich stachanowcach, praktycznie nic. Jakościowo jednak ten zespół ani trochę nie odstaje od bardziej znanych projektów, co udowadnia najnowsza epka, zatytułowana „Labyrinth of Wonder”.

poniedziałek, 4 października 2021

Koniec drogi?

 

Słowacka scena to dla mnie wciąż mocno niezbadany rejon. Niby to nasz sąsiad, mam blisko, ale o tamtejszym black metalu wciąż nie wiem wiele, poza oczywiście kilkoma najbardziej znanymi nazwami, czy też tymi mniej znanymi, odkrytymi w ostatnich latach, głównie dzięki Werewolf Promotion. Dziś kolejny taki przypadek. Concubia Nocte z Bratysławy. Nigdy wcześniej tej nazwy nie słyszałem, a zespół istnieje już przecież piętnaście lat. Istnieje to za dużo powiedziane, bo właśnie przestał istnieć, ale wrocławska wytwórnia uraczyła nas pośmiertnym prezentem, czyli kompilacją zawierającą prawie wszystko, co do tej pory stworzył słowacki projekt.

niedziela, 3 października 2021

[ARCHIWUM90] #3: Storm - "Nordavind".

 

Śpiewać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej. Ale nie o to chodzi, jak co komu wychodzi…”. Tak śpiewał kiedyś Jerzy Stuhr i trudno odmówić mu racji. Kto z nas nie lubi sobie ponucić czy pośpiewać, choćby pod tym banalnym prysznicem. W połowie lat dziewięćdziesiątych okazało się, że kilku Norwegów, znanych do tej pory ze zdzierania gardła, też lubi zaśpiewać czystym głosem. Mało tego, okazało się, że im to wychodzi! W 1995 roku ukazały się dwa krążki, które mocno przewartościowały moje postrzeganie norweskich idoli. Na plus oczywiście. „Bergtatt” i „Nordavind”. Dziś o tym drugim, choć obiecuję, że do pełnowymiarowego debiutu Ulver kiedyś wrócimy.

piątek, 1 października 2021

Fiński nóż.

 

Finlandia powraca jak bumerang. I to się zapewne prędko nie zmieni. Lubię sobie w wolnym czasie pogrzebać w czeluściach tamtejszej sceny, bo wiem, że zawsze znajdę coś ciekawego. Nie ma innej możliwości. Ostatnio też trochę wolnego czasu poświęciłem na wykopki, i udało mi się odkryć bardzo ciekawy projekt, za którym stoi Graf Werwolf. Jako że Satanic Warmaster milczy, trzeba sprawdzać inne twory (a jest ich sporo) tego utalentowanego pana. Ten konkretny nazywa się Knife i ma na koncie demo oraz tegoroczny, pełnowymiarowy debiut zatytułowany „The Eye of Infernal Wisdom”, i to o nim skreślę dziś kilka słów.