piątek, 17 września 2021

Ku przeszłości!

 

Jak już wielokrotnie ustaliliśmy, Werewolf Promotion lubi wydawać splity. Ostatni, o którym pisałem, był prawdziwym gigantem (tu). Dziś pochylę się nad nieco mniejszą kooperacją, bo dzisiejszy split to tylko dwa zespoły, czyli klasyka gatunku. Oba polskie, oba bardzo głęboko zakopane w podziemiu, oba stricte black metalowe. Oba z doświadczeniem wydawniczym i pełnymi albumami w swej historii. Hatefrost i Wolfenburg. To, co powstało z połączenia ich sił, zatytułowane zostało „Tęsknota Przeszłych Czasów”.

I faktycznie, moi drodzy, wszystko tu woła do czasów przeszłych. Oprawa krążka, stuprocentowo w klimacie, oszczędna, ale sugestywna. Od razu, na pierwszy rzut oka wiadomo, o co chodzi, i z czym mamy do czynienia. Teksty, choć tytułowy utwór wykonywany przez Wolfenburg jest instrumentalny, także do przeszłości nawiązują. Nie tylko swoją treścią, ale i budową, stylem pisania i klimatem. No i wreszcie muzyka. Oba zespoły świadomie grają tak, jak grało się kiedyś – i co tu dużo kryć – jak powinno się cały czas grać. Grają też dość do siebie podobnie i dlatego jest to split spójny i słucha się go bez większych wstrząsów. Oba zespoły nie są może pierwszą ligą naszego podziemia, ale ich black metal jest solidny i zgodny z prawidłami sztuki. „Tęsknota Przeszłych Czasów” to łącznie osiem kompozycji, trwa to wszystko prawie trzydzieści sześć minut i ja osobiście znużenia nie odczuwam. Nie porywa ten materiał też jakoś wyjątkowo, ale jak już pisałem – wszystko jest na solidnym, a momentami bardzo solidnym poziomie. Pierwsze cztery kompozycje należą do Hatefrost. Otwiera je klasyczne, klawiszowe intro. Kolejne dwa numery to długie, autorskie kompozycje (każda ponad siedem minut), pełne zimy, mrozu, agresji i nienawiści. Ale także fajnych, skocznych rytmów i kilku chwil, w których aranżacje stają się naprawdę bogate i zwracają naszą uwagę. Nie zmienia to faktu, że jest to klasyczny, podziemny, lekko brudny black metal. I tylko gdyby wokal był trochę bardziej wyrazisty, nie taki jednostajny i płaski! Ach, byłby to dużo, dużo lepszy materiał, bo muzycznie naprawdę nie ma wstydu. A konkretny, zróżnicowany i bardziej energiczny głos mógłby tu wprowadzić dodatkową siłę i nienawiść. Ostatni utwór Hatefrost to cover niemieckiego Absurd. Całkiem udany, bez żadnych szaleństw czy udziwnień. Po nim zaczyna się część Wolfenburg, i tu praktycznie wszystko jest o wilkach. Zaczynamy jednak klasycznym, klawiszowym intrem. A potem dwie kompozycje, które tak naprawdę mogę opisać tak, jak to zrobiłem w przypadku Hatefrost. Prosty, klasyczny, solidny i zgodny z prawidłami sztuki black metal. Różnica jest taka, że tu teksty są po polsku i w tym też języku są śpiewane. Druga sprawa to obecność większej ilości skocznych rytmów. Oba te materiały doskonale sprawdziłyby się na żywo. Niestety tu też mam problem z wokalem, bo również jest dość płaski, jednostajny i jednowymiarowy. Szkoda, bo tak jak w przypadku Hatefrost, bardziej zróżnicowany i żywy głos mógłby tu dodać sporo energii i agresji. Ale nawet pomimo tego jest naprawdę solidnie i muzycznie się to bez wątpienia broni. Część Wolfenburg i cały split zamyka instrumentalna, tytułowa kompozycja, której sercem jest akustyczna gitara. Bardzo fajny utwór – tak sam w sobie, jak i pełniący funkcję zamykającego wydawnictwo. Całkowicie na miejscu.

W moim odczuciu jest to udany split. Szczególnie polecam tym, którzy lubią grzebać i szukać w naszym podziemiu. Ja lubię. Tym, którzy cenią sobie klasyczny, szczery, nie przekombinowany black metal. Ja lubię. Dlatego polecam, bo mam wrażenie, że takich wydawnictw coraz mniej.

Hatefrost / Wolfenburg – „Tęsknota Przeszłych Czasów”. Werewolf Promotion, czerwiec 2021.



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz