wtorek, 27 kwietnia 2021

Zielona Warmia.


Aūkels to solowy projekt W., lidera Stworz. Informację tę podaję jedynie z recenzenckiego obowiązku, gdyż wystarczy usłyszeć wokal, by nie mieć wątpliwości kto odpowiada za ten nowy twór z Warmii. Bez wątpienia jednak, bazowanie tylko i wyłącznie na tym odniesieniu i tym „pokrewieństwie”, byłoby błędne, bo choć i w sferze muzycznej, czuć dobrze znaną rękę autora, to Aūkels podąża inną ścieżką. To brat przyrodni, o podobnych poglądach, ale innym charakterze.

Muzyka zawarta na „Raynkaym”, rozpisana na cztery kompozycje, dające około trzydziestu minut, to rzecz intensywniejsza niż podstawowy projekt W. Intensywniejsza, nadal jednak pełna charakterystycznej dla niego melodyki. Ta ostatnia jednak, pochodzi jakby z tła, bo na pierwszy plan wychodzi intensywność samych dźwięków. Metal Archives pisze o atmosferycznym black metalu, dobrze jednak wiemy, że lider Stworz nie ma tendencji do grania klasycznej odmiany tego gatunku, on zawsze szedł gdzieś obok. Z Aūkels robi to samo, porzucając jednak bogatą melodykę i zdobnictwo, na rzecz atmosfery „huraganowej” (tak, to moje prywatne określenie). I nie oznacza to, że muzyka zawarta na „Raynkaym” pędzi z prędkością światła, są tu tylko blasty i wszystko przelatuje przed nami jak meteoryt. Nie, choć nie jest to na pewno najwolniejszy materiał jaki słyszałem. Jest szybko, ale bywało w historii gatunku szybciej. Jest po prostu bardzo intensywnie, wszystko jest zwarte i gęstsze, niż w przypadku Stworz. Wybaczcie te ciągłe odniesienia, mogę je jednak usprawiedliwić: W. tak już zrósł ze swym podstawowym projektem, że czego by nie tknął, zostawi tam jego cząstkę. I jak już wspomniałem, tu też tak jest. Charakterystyczna melodyka, tak przecież nieoczywista, czy wokale – nie ma siły by te elementy gdzieś nie niosły skojarzeń. Pomimo tego jednak, ten krążek nie zdałby egzaminu pod szyldem Stworz. Bo jest po prostu inny. Dużo bardziej jednorodny, dużo bardziej monotonny (co nie jest minusem), dużo bardziej zwarty. Ale nadal dużo tu romantyzmu i tęsknoty, do tego co minęło. I choć nie dokopałem się do warstwy tekstowej, to pewne drogowskazy mówią mi, że też jest trochę inaczej. We wkładce znajdziemy dużo zielonego koloru, zdjęcia Warmii (o ile dobrze poznałem to na jednym z nich jest Łyna) oraz dwie myśli, których autorem jest fiński pisarz i zdroworozsądkowy ekolog, Pentti Linkola. Nie jest to więc na pewno black metal miejski, tu wydźwięk jest całkowicie odwrotny. Kierunkiem jest natura, ucieczka od betonu i zgubnego rozwoju. I może trochę, podkreślam trochę – muzyka idzie tym tropem, serwując nam swoisty zielony huragan, falę, która zmiecie wszystko co zbędne. A może to mnie po prostu ponosi fantazja i zamierzenie twórcy było zupełnie inne. Tak czy siak posłuchajcie Aūkels, bo warto. Niczego nie zmieni w waszym postrzeganiu gatunku, może jednak zmieni coś w podejściu do świata.


Aūkels - „Raynkaym”. Werewolf Promotion, luty 2021. 




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza