niedziela, 31 stycznia 2021

Zaklęcie ze wschodu.

 

Białoruski Zaklon to dla mnie zespół nowy, bo nigdy wcześniej o nim nie słyszałem. Po raz kolejny więc, Werewolf Promotion, pełni rolę mojego nauczyciela, za co jestem wdzięczny. Jest to wytwórnia, która niestrudzenie penetruje wschodnie sceny, dając nam często prawdziwe perełki. Sam Zaklon może takową nie jest, ale bez wątpienia prezentuje wysoki poziom, dlatego warto mu się przyjrzeć bliżej. Nie wiem, czy ta konstatacja dotyczy całej twórczości zespołu, bo jej nie znam, ale na pewno można ją odnieść do ostatniego krążka, zatytułowanego „Zychod”.

Zaklon istnieje długo, bo od 1999 roku (wydawniczo aktywny od 2004) , zdążył już wydać cztery dema i sześć pełniaków! Znaczy to, ni mniej ni więcej, że sporo przegapiłem, znowu trzeba będzie nadrabiać. Nie wiem kiedy, ale to nie jest kwestia do roztrząsania na dzisiaj. Dziś zajmiemy się ich ostatnim, szóstym krążkiem, który nie zawodzi – powiem więcej – bardzo pozytywnie zaskakuje. Nie mam zamiaru dać się ponieść, nie napiszę, że to odkrycie na miarę nowego kontynentu, bo tak nie jest, nie da się jednak ukryć, że materiał to solidny. A nawet trochę więcej, bo solidnych mamy bardzo wiele, jednak nie wszystkie są tak słuchalne jak „Zychod”. Białorusini na swym szóstym krążku serwują nam black metal klasyczny, który mógłbym nazwać mieszanką północy i południa, bo słyszalne są tu wpływy obu tych rejonów. Mówiąc o południu mam tu na myśli nawet Grecję, która choć nieoczywista w tych dźwiękach, daje się odszukać, to tu, to tam. Przede wszystkim jednak Zaklon ma swój styl, swoje brzmienie i swoją atmosferę. Dużo dobrego robi wysunięta gitara, która serwuje nam ciekawe, najczęściej smutne bądź podniosłe melodie. Swoją cegiełkę dokłada wokal w ojczystym języku oraz wszelkie elementy białoruskie, takie jak chóry w tle. Daje to wszystko razem niepowtarzalny klimat, nie ma wątpliwości, że obcujemy z zespołem ze wschodu. Zaklon nie jest demonem prędkości i agresji, dla nich dużo ważniejsza jest atmosfera i klimat. Na szczęście daleko im także do płaczliwych atmosferycznych rejonów, bo przy całym swym nacisku na głębsze doznania, potrafią utrzymać pierwotną agresję i siłę black metalu. Wiedzą też jak zagrać szybciej i w kilku momentach to udowadniają. Jest to bogaty krążek, słychać, że jego twórcy pomimo długiego stażu, wciąż mają sporo pomysłów. Dopiero przy okazji trzeciego czy czwartego odsłuchu, sprawdziłem ile trwa ten album i byłem autentycznie zszokowany, bo nigdy bym nie powiedział, że to prawie godzina muzyki. Ale to tylko dobrze świadczy o jego autorach. Nie jestem zwolennikiem tak długich, black metalowych krążków, jednak „Zychod” nie nuży, nie zawiera dłużyzn, nie prowokuje do wyłączenia samego siebie. On po prostu sobie gra, co pewien czas zwracając na siebie uwagę jakąś ciekawą melodią, zmianą tempa czy atmosfery. I ja to kupuję, bo jeśli już nagrywasz tak długi album, musi on mieć w sobie coś, co będzie słuchacza trzymało w uwadze. Szósty krążek Zaklon to ma. A sam zespół jest kolejnym, który pokazuje, że Białoruś sroce spod ogona nie wypadła i że tam też, da się grać dobry black metal. Warto zaglądać za wschodnie granice. Polecam Zaklon wszystkim tym, którzy szukają choć odrobiny oryginalności, wśród setek bardzo podobnych materiałów. Białorusini są bez wątpienia miłą odmianą i warto poznać ich ostatni album – za to ręczę, bo za wcześniejsze nie mogę, po prostu ich jeszcze nie słyszałem.


Zaklon - „Zychod”. Werewolf Promotion, październik 2020.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz