wtorek, 19 stycznia 2021

Mężczyzna i kobieta.

 

W listopadzie 2020 roku, Werewolf Promotion zafundował nam split dwóch jednoosobowych projektów, zatytułowany „Void of Primitive Howls”. Projekty te to Zawrat i Fleam. O ile ten pierwszy znam, drugi jest dla mnie nowością a z pewnych względów, okazuje się być bardzo ciekawy. Tytuł samego wydawnictwa wiele mówi. Jest to pozycja przede wszystkim dla zatwardziałych miłośników podziemia, bo progresywnych czarów tu nie znajdziecie.

Zabawę rozpoczyna Zawrat, z materiałem złożonym z trzech kompozycji. Pierwsza, klawiszowa, jest jak intro i tak ją traktuję. Po niej dostajemy Zawrat, który znamy. Surowy black metal, osadzony w latach dziewięćdziesiątych, w głębokiej piwnicy. Dwa długie utwory, ciekawe i dość zróżnicowane. Dominują tempa średnie, ale jest też kilka momentów naprawdę szybkich. Na czele wszystkiego jest wokal, lekko wysunięty, ale naprawdę robi wrażenie. Jest jak krzyk z dalekiego grobu, lub otchłani. Trudno powiedzieć by ktoś tam artykułował jakiekolwiek słowa. Duże brawa, daje to świetny efekt. Zawrat to po prostu gwarancja solidnego, podziemnego poziomu, mnie w każdym razie jeszcze nigdy nie zawiódł. To jeden z tych projektów, które budują podziemie i jego siłę. I za to szacunek. Czwarta i piąta kompozycja na „Void of Primitive Howls” należy do Fleam. I tu, po dokonaniu śledztwa, robi się ciekawie, bo okazuje się, że za tym projektem stoi kobieta o pseudonimie Engelwif. Ten split to jej debiut wydawniczy. Metal Archives informuje, że w 2020 zdążyła już też wypuścić pełniaka, na którym znalazły się obie kompozycje z tego splitu. Dorzucony jest tam jeszcze jeden utwór, który trwa trzy minuty, można więc powiedzieć, że pełnowymiarowy debiut też znam. O ile część Zawrat trwała około szesnastu minut, tak dwa numery Fleam dają prawie trzydzieści. Dużo. Nie jestem zwolennikiem tak długich kompozycji w black metalu, bo to po prostu nie jest gatunek stworzony do długich opowieści. Niestety, najczęściej za tak długimi utworami stoi sporo smucenia i – powiedzmy sobie szczerze – nudzenia. I tak właśnie jest w przypadku Fleam. Mogę powiedzieć kilka pozytywnych rzeczy, bo choćby wokale są naprawdę w porządku, kilka zagrywek może się podobać. Mają te utwory swoje momenty, ale niestety jest ich za mało i nie mogę się przekonać. Do tego brzmienie. Kocham piwniczne wyziewy, ale tu jest to po prostu źle zrobione. Za dużo ciężaru. Nie chcę się pastwić, bo doceniam pracę włożoną w ten materiał przez Engelwif, ale niestety, to nie moja bajka. Dość mam już po prostu wolnych i nudnawych kompozycji. Pomimo tego, życzę jak najlepiej, bo na pewno jest tu potencjał, by w przyszłości zrobić to wszystko lepiej. 

Podsumowując – split broni się utworami Zawrat i oprawą graficzną, która jest naprawdę fajna. Tylko dla fanatyków. Ale przecież nimi jesteśmy, prawda? 


Zawrat / Fleam - „Void of Primitive Howls”. Werewolf Promotion, listopad 2020.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz