poniedziałek, 21 grudnia 2020

Siła klawiszy.

 

Werewolf Promotion nie ustaje w propagowaniu zespołów ze wschodniej Europy. W październiku tego roku, wypuścili trzy ciekawe pozycje. Dwie z Ukrainy, jedną z Białorusi. Colotyphus, Totenrune i Zaklon. Dziś skupimy się na tych pierwszych, którzy dla mnie są sporym odkryciem i pozytywnym zaskoczeniem. Ich najnowsza epka „Before the Sunrise”, często gości w odtwarzaczu i choć to tylko osiemnaście minut, to naprawdę mocno przypadła mi do gustu.

Nie znałem wcześniej tego zespołu, choć to nie debiutanci. W 2017 roku wydali pełniaka (także Werewolf Promotion) a debiutowali w 2015 roku epką „Forgotten in the Past”. Będę musiał nadrobić. „Before the Sunrise” to cztery kompozycje, z czego tylko jedna jest stricte metalowa. Poza nią znajdziemy tu dwa utwory klawiszowe i cover Burzum. Ale o nim na końcu, bo to wisienka na torcie. Nie wiem jak było wcześniej, ale na tym materiale klawisze pełnią ogromną rolę. I nie chodzi tylko o to, że są tu dwie kompozycje zagrane tylko na nich, bo i w black metalowym, tytułowym utworze, są jednym z podstawowych instrumentów. Nie jest to na szczęście żaden „symfoniczny” black metal, który powoduje u mnie chęć wyrzucenia płyty za okno. W tym przypadku skłaniałbym się ku innemu określeniu, którego nie lubię, czyli „black metal atmosferyczny”. Nie lubię, staram się go unikać, ale coś jest na rzeczy, bo choć panowie nie smęcą, nie płaczą i nie tną sobie żył, to klimatu i atmosfery tu sporo. Nawet w momentach szybkich i agresywnych, czasami wręcz podniosłych. Generalnie jednak jest to wydawnictwo „ku zadumie”, co spowodowane jest kompozycjami klawiszowymi. Chłód jaki niesie ze sobą otwierający materiał „Silentum Part 4”, kojarzy mi się nieodparcie z Enslaved i ich „Frost”. Tam dźwięki klawiszowe były bardzo podobne. Można też oczywiście skierować skojarzenia w stronę obszarów ambientu, ale to nie moje pole, więc się nie będę wymądrzał. Autorski materiał zamyka „Silentum Part 5”, kompozycja wręcz symfoniczna, podniosła ale zarazem spokojna. Ja takie utwory określam malowaniem pejzażu dźwiękami, pobudzają one wyobraźnię i pozwalają odlecieć daleko, tam gdzie tylko chcemy. Naprawdę dobra robota, brawa dla pana obsługującego instrumenty klawiszowe. No i docieramy do wspomnianej wisienki na torcie, czyli cover Burzum. Ukraińcy na warsztat wzięli „Han Som Reiste” z albumu „Det Som Engang Var”. W oryginale to doskonała kompozycja klawiszowa, z charakterystycznym motywem przewodnim. Colotyphus nie odbiega bardzo od pierwowzoru, ale dodaje od siebie coś, co czyni ten utwór naprawdę doskonałym. Oczywiście, on sam w sobie jest perfekcyjny, ale sposób w jaki ubarwili go Ukraińcy, zaskoczył mnie i w tej chwili chciałbym kilka innych, klawiszowych numerów Burzum, usłyszeć w takim tonie. Może kiedyś Colotyphus da mi tę możliwość. Taki „Tomhet” na przykład. To byłoby coś. Dobra, koniec marzeń. Polecam państwu ten materiał, ten zespół, naprawdę warto. Jak widać, dobrze czasem zajrzeć za wschodnią granicę, co potwierdzą także recenzje Totenrune i Zaklon. Już niedługo. 


Colotyphus - „Before the Sunrise”. Werewolf Promotion, październik 2020.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz