piątek, 11 grudnia 2020

Opium dla mas.

 

Chodzi o to, by ludzie uwierzyli. Nie ważne, czy mijamy się z prawdą, czy nie. Czy nasze idee i to co chcemy wpoić innym do głowy, jest dobre, słuszne i przyniesie cokolwiek pozytywnego. Możemy to nawet wymyślić, stworzyć w zaciszu gabinetów, czy gwarze sal konferencyjnych. Ważne, by posłuchali, ważne, by nasze słowa do nich trafiły, by wzięli je za pewnik. I nie chodzi tylko o wioskowych głupków, którzy uwierzą we wszystko i jeszcze dadzą się za to posiekać. Nie, my chcemy dotrzeć do wszystkich umysłów, tych bardziej światłych też. To jest nasz cel. I zrobimy wszystko, by go osiągnąć. Bo to nasza prawda musi być jedyną prawdą. Bo to jest władza a tylko ona nas usatysfakcjonuje. 

Wstęp nakreślił wam zawartość liryczną i przesłanie, trzeciego albumu The Committee, międzynarodowego projektu black metalowego, w skład którego wchodzą: Holender, Węgier, Francuz, Rosjanin i Serb. Teorie spiskowe to temat stary jak Świat, sam nie jestem ich zwolennikiem, bo wyznaję zasadę pewnej umowy społecznej, na mocy której przyjmujemy to co podają nam w podręcznikach do historii, to co określane jest mianem faktów. Nie da się jednak ukryć, że wiele wydarzeń można interpretować na różne sposoby, wiele zjawisk czy ruchów społecznych, idei wręcz, wywoływanych jest sztucznie, w imię czyichś interesów. Dlatego dobrze jest badać, szukać, czytać, sprawdzać. Na tyle, na ile możemy. Nie iść jak barany. Tyle mojej dygresji, choć to właśnie taki mechanizm, sztucznego, owczego pędu za czymś, opisuje „Utopian Deception”. A słowo ciałem się stało. Znamy? Znamy. Każdy z utworów na najnowszym krążku The Committee, przedstawia kolejny etap ogłupiania. Aż do finalnego zwycięstwa. I jest to podróż bardzo ciekawa, nie tylko tekstowo. Muzycznie wręcz wyborna. Jestem prawie pewien, że gdyby nie najnowsze dzieło Havukruunu, to właśnie ten album byłby moją jedynką w tym roku. Panowie pokazali wysoki poziom już na poprzednich wydawnictwach, ale ten krążek to jest ich opus magnum. Czterdzieści pięć minut black metalu przystępnego, niesamowicie chwytliwego i wręcz przebojowego, ale zarazem mającego charakter i moc. Nic tu nie jest plastikowe, choć na pewno dobrze przemyślane. To nie jest materiał z cyklu tych stworzonych w piwnicy, z potrzeby serca. To jeden z tych, które mają mieć jak największą siłę przekonywania i oddziaływania, jest więc starannie zaplanowany, wykonany i porządnie nagrany. Sześć względnie długich kompozycji, zróżnicowanych względem siebie jak i wewnątrz siebie. Bardzo dobre wokale, ciekawe aranżacje, świetne riffy i melodie. Nie ma się do czego przyczepić i nie mam zamiaru tego robić, bo mi się „Utopian Deception” bardzo podoba. Momentami może nieść pewne skojarzenia z Mgłą choćby, ale nie są one na tyle bezpośrednie, by komukolwiek zarzucać wtórność. Każdy numer to w zasadzie hit, ale zamykający całość „Ashes – Norm”, to jest taki cios, że faktycznie mogę w jego trakcie uwierzyć we wszystko, co mi powiedzą, bo tańczę do jego taktu jak odurzony, czy naćpany. Krótko mówiąc – słucha się tej muzyki z największą przyjemnością a co najlepsze – i dość przewrotne – ten album jest jak zjawisko o którym opowiada. Jak już wejdzie ci w głowę, zagnieździ się tam, by stać się prawdą objawioną. Nie uwolnisz się. W moim odczuciu jest to więc doskonały album koncepcyjny, pokazujący w praktyce o co chodzi w jego przesłaniu. Taka pułapka, na szczęście nie na barany, bo chyba tylko głuchy baran nie doceni jego walorów dźwiękowych. Słuchajcie i myślcie. Polecam obie te czynności, nie ważne w jakiej kolejności. 


The Committee - „Utopian Deception”. Folter Records, maj 2020.




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza