poniedziałek, 14 września 2020

Niemiecka solidność.


Ten rok zdecydowanie należy do Purity Through Fire. Był Mavorim (tu), Noidva (tu), Thy Dying Light (tu), czas na Slagmark. A to przecież nie koniec dobrych strzałów wypuszczonych w tym roku przez niemiecką wytwórnię. To także dobry rok dla niemieckiego black metalu, właściwie to już dłuższy okres kiedy ich podziemie wypluwa dużo ciekawych rzeczy. Przy okazji Slagmark nie sposób nie wspomnieć o Totenwache, który przecież w 2019 roku wydał doskonały album (o nim tutaj). Oba zespoły wiążą ze sobą ludzie, ale nie tylko.

Sporo w muzyce obu zespołów podobieństw. Niektóre są zauważalne od razu, inne dopiero po kilku spotkaniach, ale generalnie nad oboma wydawnictwami unosi się podobny klimat. I oba są bardzo słuchalne, bo to black metal szybki, agresywny, ale i z melodią. Pełnowymiarowy debiut Slagmark jest może mniej przebojowy, nie wpada w ucho tak szybko. Ale są tu momenty iście hitowe. Niemcy nie bawią w eksperymenty, cudowanie, wymyślanie koła na nowo, po prostu atakują klasycznym black metalem, w którym sporo fińskiego ducha. Robią to udanie, naturalnie i z zapałem godnym młodzieniaszków. I to mnie ujęło, bo panowie ani nie są najmłodsi, ani nie są debiutantami. Obaj mają na koncie sporo wydawnictw pod różnymi szyldami. Fajnie, że i do kolejnego projektu udało się przemycić iskrę zapału i młodzieńczej fantazji. I kilka ciekawych pomysłów, może nawet więcej niż kilka. Gitary zwracają uwagę w szczególności, ale jest też kilka dobrych wejść klawiszy. Wyróżnia się tu czwarty „Built on Bone Hills”. Chyba największy przebój na „Purging Sacred Soils”, za sprawą charakterystycznego motywu przewodniego. Co tu dużo mówić, robi ta muzyka robotę. Krążek trwa pół godziny, więc nawet jak komuś nie podejdzie, to dużo czasu nie straci. Ale jestem pewien, że wszystkim kochającym klasyczne granie, przypadnie do gustu. Kompletnie nic odkrywczego, nic co może w jakikolwiek sposób przewartościować gatunek – to jest po prostu kawał solidnego black metalu, który polecam z czystym sumieniem. 

Okazuje się, że poza samochodami, Niemcy potrafią też coraz częściej wykazać się na polu black metalu. Kiedyś raczej nie spoglądałem tam w poszukiwaniu wartościowych tworów black metalowych, teraz mam już przypominajkę w kalendarzu, która co miesiąc krzyczy: "dziadu, sprawdź erefen!".

I jeszcze raz – śledźcie katalog Purity Through Fire, warto. 


Slagmark - „Purging Sacred Soils”. Purity Through Fire, kwiecień 2020.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza