poniedziałek, 13 lipca 2020

Po raz drugi.


W natłoku nowości, trudno znaleźć czas by pochylić się nad wznowieniami, nie mówiąc już o napisaniu czegokolwiek, co byłoby dłuższe niż „wyszło dobrze, fajnie, że to wznowili”. Są jednak wznowienia, którym warto poświęcić uwagę. Jednym z nich jest wydany niedawno – powtórnie przez Werewolf Promotion - drugi album ukraińskiego projektu Морок - „In the Dungeons of Mind”. To bardzo dobry materiał, który pierwotnie ukazał się w 2016 roku, trudno więc uganiać się teraz za pierwszym tłoczeniem, bo nie jest dostępne od ręki. Jeśli więc ktoś nie ma tego krążka w swojej kolekcji, jest okazja by ten brak uzupełnić.


czwartek, 9 lipca 2020

Anihilacja.


Nie każdemu udaje się wybranie dla swego zespołu odpowiedniej nazwy. Teoretycznie to nic trudnego, bo w gruncie rzeczy, chodzi o to by mieściła się w pewnych przyjętych przez gatunek normach, poza tym, kiedy już brzmi dobrze, mało kto zastanawia się, czy oddaje ducha zespołu. I tu właśnie poprzeczka podnosi się, nie wszyscy mogą powiedzieć, że ich muzyka jest zarazem nazwą zespołu. Portugalski Barbaric Horde może. Bez fałszywej skromności, bez naciągania, bez wielkich słów i podciągania na siłę wątpliwych argumentów, by uzasadnić swoje zdanie. Barbarzyńska Horda jest naprawdę barbarzyńska. I nie mówi tego zwolennik muzyki łagodnej.

poniedziałek, 6 lipca 2020

Tak jak być powinno.


Teufelsberg pojawił się znikąd i nadal niewiele o nim wiadomo, poza tym, że to twór polski. Przy okazji premiery swego debiutu – „Ancient Darkness Triumphant” – zespół przekazał nam, iż pragnie przywrócić black metal na należną mu drogę, bo jak sami twierdzą – dziś już chyba nikt nie wie, czym był i powinien być ten gatunek. Drogowskazem ma być polskie podziemie lat dziewięćdziesiątych. I biorąc pod uwagę sposób, w jaki znalazłem się w posiadaniu ich pierwszej kasety, coś w tym jest.

piątek, 3 lipca 2020

Duch gór.


Nie było dane widzieć mi szczytu Śnieżki o brzasku, wyobrażam sobie jednak, że może być to piękny, lekko surrealistyczny i niesamowity widok. Ta charakterystyczna góra, najwyższy szczyt Karkonoszy i Sudetów, z budynkiem obserwatorium na swym szczycie, przywodzącym na myśl stację kosmiczną, od wielu lat robi na wędrowcach wrażenie. Nie sposób pomylić jej z innym szczytem, dlatego też okładka debiutanckiego demo, enigmatycznego zespołu Brzask, także zapada w pamięć. Sam zespół mocno podkreśla swój związek z Sudetami, nie dziwi więc, że obraz zdobiący debiut przedstawia szczyt tejże właśnie góry.