piątek, 15 maja 2020

Dwa w jednym, czyli komplet wyśmienity.


Nie słyszałem wcześniej o Voin Grim, pochodzącym z Ukrainy (dokładnie z Krymu, więc teraz to już nie bardzo Ukraina), jednoosobowym projekcie, za którym stoi Vojfrost. Żyłem bez tej znajomości nie najgorzej, ale teraz już wiem, że trochę szkoda, bo to bardzo przyjemny twór. Wśród wczesnowiosennego wysypu wydawnictw Werewolf Promotion, znalazł się kompilacyjny materiał „Bewitching Whirlwinds Of The Frozen Realms”, na którym znajdziemy dwie epki Voin Grim, wydane dotąd jedynie w formie cyfrowej.

Są to: „Bewitching Winds of Transylvania”, z lipca 2018 i „Sacraments of the Frozen Realms” z grudnia 2019 roku (nie trudno zauważyć, iż tytuł wydawnictwa o którym dziś mowa, to sprytne połączenie tytułów obu tych materiałów). Warto zaznaczyć, że ta druga epka, w wersji cyfrowej, posiadała jeszcze dwa dodatkowe utwory, pochodzące z demówek, jednak na tym CD ich nie znajdziemy. Znajdziemy natomiast dodatkową kompozycję, prawdopodobnie premierową (nie znalazłem informacji mówiącej, że to coś z przeszłości, z drugiej strony – nie sprawdziłem całej dotychczasowej dyskografii projektu, może więc gdzieś tam się czai), będącą pomostem (pięknym, instrumentalnym pomostem) pomiędzy jednym a drugim materiałem. Prawie pięćdziesiąt minut muzyki to siedem kompozycji, z czego pierwsze trzy pochodzą z „Bewitching Winds of Transylvania”. Wspominam o tym jedynie z kronikarskiego obowiązku, gdyż rozbijanie tego wydawnictwa na dwie części nie ma najmniejszego sensu. Choć kompozycje tu zawarte powstały na przestrzeni kilku lat, tworzą spójną całość i trudno doszukać się jakichkolwiek różnic. Voin Grim podąża drogą black metalu klasycznego i zapewne stąd wynika fakt jednolitego odbioru tego krążka. A słucha się go bardzo dobrze! Po pierwszym razie skojarzenie było proste – Evilfeast! Rzadko operuję nazwami by coś do czegoś odnieść, bo tego nie lubię, ale w tym przypadku to naprawdę było silne. Zdecydował o tym przede wszystkim bardzo podobny sposób użycia klawiszy. Jest ich tu bardzo dużo, co oczywiście pozwala też na skojarzenia z innymi zespołami, jak choćby Emperor i ich debiut, ale całościowo, po dodaniu gitar i wokalu, to właśnie polski projekt najmocniej koresponduje z black metalem Voin Grim. I bardzo dobrze, to przecież zacny odnośnik. Wszystko tu zagrane jest jak należy, wszystko do siebie pasuje, można powiedzieć, że to podręcznikowe wykonanie. Doskonałe operowanie atmosferą i klimatem, umiejętne i porywające przyspieszenia, świetne fragmenty wolniejsze, pełne podniosłości. Masa tych wszystkich plusów to zasługa klawiszy, których słucha się tu z ogromną przyjemnością, ale i gitary wykonują bardzo dobrą pracę. W wielu tego typu projektach słabo je słychać, tu tego problemu nie ma, są bardzo dobrze zbalansowane z klawiszami. Brzmienie do najczystszych nie należy, ale słyszałem setki głębszych piwnic, nie powinno więc nikogo odstraszyć. 

Wszystko to o czym piszę powyżej, powoduje, iż obcowanie z tym wydawnictwem to sama przyjemność. Dla mnie jest to jasny sygnał, iż wypada bliżej poznać wcześniejszą twórczość projektu i czekać na kolejne materiały. Polecam wszystkim kochającym klasyczny black metal, przepełniony atmosferą dawnych mroków, tajemniczy a zarazem wpadający w ucho. Wszystkim tym, którzy lubią klawisze w tej muzyce i takie ich użycie, że album nie staje się lukrowanym pączkiem, tylko podróżą ponad szczytami gór. Wybierzcie się w nią. 


Voin Grim - „Bewitching Whirlwinds Of The Frozen Realms”. Werewolf Promotion, kwiecień 2020.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza