niedziela, 12 kwietnia 2020

Krew Piusa VII.


Departure Chandelier wypuścił właśnie nowe demo. Nie byłoby w tym nic dziwnego, jednak czy ono na pewno jest nowe? Jak informuje sam zespół, materiał pochodzi z 2010 roku i był do tej pory skrzętnie ukrywany w szufladzie napoleońskiego biurka. I chyba tylko jakiejś dyplomatycznej pomyłce, polegającej na otwarciu tejże szuflady, zawdzięczamy możliwość obcowania z „Dripping Papal Blood”. Ale czy na pewno? Przyjrzałem się chronologii wydawnictw duetu zza oceanu i szczerze mówiąc, podejrzanie to wygląda.

Królem, może lepiej cesarzem, jest tu chaos. Po zebraniu wszelkich dostępnych informacji, ale tylko tych publikowanych przez zespół, dowiadujemy się, że: pierwsze demo, „The Black Crest of Death, The Gold Wreath of War”, wydane zostało w 2011 roku (potwierdza to w formie fizycznej kaseta), zakładam więc, że muzyka powstała w tamtym okresie. I do tego momentu wszystko jest ok. W 2019 roku ukazuje się (w formie fizycznej), pełniak z cesarzem na okładce, czyli „Antichrist Rise to Power” (o nim tutaj). Wraz z nim jednak idzie informacja, że jest to muzyka stworzona jeszcze przed wspomnianym już pierwszym demo. No dobra, to powiedzmy, że w 2010 roku. Teoretycznie nadal wszystko się zgadza, jednak „Dripping Papal Blood” burzy wszystko, gdyż zespół twierdzi, iż jest to rzecz nagrana w 2010 roku, równocześnie twierdząc, że to drugie demo. Dobra, lekki chaos, ale spróbujmy to uporządkować. Na chłopski rozum, bo przecież nie dysponujemy wszystkimi informacjami. Wychodzi więc na to, że najstarszym materiałem Departure Chandelier jest „Antichrist Rise to Power”, potem „The Black Crest...” (który swoją drogą też musiał chwilę w szufladzie przeleżeć, skoro został stworzony przed „Dripping Papal Blood”). Detektyw ze mnie kiepski, ale powiem Wam, że coś mi tu śmierdzi. Zespół wydał jeszcze split w 2017 roku i na to też jest dowód, w postaci fizycznego wydania. Oznacza to, że twórczo, napoleoński duet jest od tego właśnie splitu, martwy. Nie stworzył nic nowego, otwiera tylko pełne pajęczyn szuflady. Jestem człowiekiem z natury ufnym, w każdym razie staram się, ale to mi się ni cholerę nie spina i mam wrażenie, że ktoś mnie tu robi w balona. Nie mam oczywiście narzędzia zbrodni jako dowodu, z którym mógłbym iść do sądu, ale podejrzenia są mocne i raczej będą rosły niż malały. No, to tak tytułem wstępu, teraz skupmy się na zawartości „Dripping Papal Blood”. Cztery kompozycje przenoszą nas znowu do czasów Napoleona. Tym razem zespół opowiada historię konfliktu cesarza z ówczesnym papieżem, Piusem VII (widzimy go na okładce). Nie było panom ze sobą po drodze, ale historia to zawiła, nie będę więc całej przytaczał. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie wojska francuskie zajęły państwo kościelne i oblegały siedzibę papieża. Czyli było fajnie. Żyć, nie umierać. Jeśli chcecie wiedzieć, jak to wszystko się skończyło, internet Wam pomoże. Czytając polecam odpalić te cztery utwory, dające trzynaście minut muzyki. Powinienem odliczyć jeszcze intro i outro, bo choć udane (jakie tytuły!), to jednak trudno je nazwać głównym składnikiem tego demo. Są nim dwie kompozycje, trochę – w kontekście „Antichrist Rise to Power” - zaskakujące. Bije od nich dostojeństwem, podniosłością i większym spokojem. Zespół nie zapomina jednak o szybszych fragmentach i dzięki temu otrzymujemy ciekawą mieszankę tych dwóch elementów. Szczególnie dobrze udało się to w drugiej kompozycji, trzecia wydaje się być trochę bardziej brutalna. W obu doskonałą, uzupełniającą robotę wykonują klawisze. Świetnie podkreślają klimat, ubarwiają atmosferę i dodają smaku. Brzmienie nie zaskakuje, jest gęste i piwniczne i bardzo dobrze komponuje się z nastrojem materiału. Udana to rzecz, pomimo że krótka. Kompozycje nie zawierają multum zmian klimatu i prędkości, patenty się powtarzają, ale i tak słucha się tego bardzo dobrze. Szkoda tylko, że tak krótko. Ale jako całość, jest to materiał spójny, stworzony z pomysłem i głową. Broni się wyśmienicie. Czyli lepiej niż papież, choć… No, ale to już pozostawiam Wam do sprawdzenia. 

A outro słucham na okrągło, bo jak sugeruje tytuł, słychać w nim papieską krew kapiącą na szablę Napoleona. 


Departure Chandelier - „Dripping Papal Blood”. Wydanie własne (bandcamp), marzec 2020.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza