niedziela, 16 lutego 2020

Ciężko.


„Aspects of Oblation” to split zespołów, które do mej codzienności muzycznej nie należą, jednak lubię i szanuję to, co do tej pory stworzyły. Dziś nie będzie black metalu, jeno death/doom w wykonaniu Druj i Loathfinder, choć szczerze mówiąc ci drudzy nie do końca mieszczą się w tej szufladzie. Oba zespoły gościły już na tej stronie, bo mają za sobą po jednym wydawnictwie dla Godz Ov War Productions i jeśli ktoś przegapił tamte materiały (pisałem o nich tu i tu), to już na wstępie polecam poznanie ich – są dobrą podbudową pod ten split.

Działa to szczególnie w przypadku Druj, bo projekt z Alaski konsekwentnie podąża drogą zaprezentowaną na „Chants to Irkalla”. Nie usłyszymy na tym splicie nowego oblicza, tu wciąż ciężar i rasowe walcowanie grają pierwsze skrzypce. Druj daje nam dwie nowe kompozycje, które z powodzeniem mogłyby znaleźć się na poprzednim krążku, co jednak w żadnym wypadku im nie umniejsza, bo przecież było to bardzo solidne wydawnictwo. To co odróżnia je najbardziej, to brzmienie, bo odnoszę wrażenie, że ten dzisiejszy Druj jest brudniejszy, pochodzi z jeszcze większych głębin i otchłani a co za tym idzie, jest jeszcze bardziej bezkompromisowy. Szczególnie druga kompozycja - „Divulge” - pokazuje całą potęgę brzydoty, brudu i ohydy. Niesie też ze sobą momenty szybkie, co potęguje wrażenie w odbiorze i pokazuje, że i na tym polu projekt radzi sobie dobrze i w przyszłości takie aranżacje mogą wnieść naprawdę sporo do twórczości zespołu. Mnie by to odpowiadało, choć to co jest kręgosłupem i mięsem muzyki Druj, tu nadal stoi na bardzo wysokim poziomie. Wystarczy wsłuchać się w „Thee Insatiable Fever”, by zrozumieć, że Amerykanie potrafią doskonale powalić ciężarem, nawet jeśli robią to w tempie pierwszych czołgów. Dla Druj jest więc ten split potwierdzeniem solidnego, dotychczasowego dorobku i pokazaniem, że niewiele się w tej kwestii zmieni. Forma jest stabilna. 

Trochę inaczej sprawa ma się w przypadku Loathfinder. Właściwie znacznie inaczej. Zespół, który w 2017 roku, zrobił na mnie swoim debiutem spore wrażenie, zmienił swe oblicze. „The Great Tired Ones” to była lejąca się lawa i smoła, gęste opary powoli wdzierające się do płuc, duszące, gęste granie bez chwili oddechu, totalne opanowanie i paraliż wszystkich zmysłów. Tutaj Loathfinder dostaje skrzydeł i jeśli nawet nie są to skrzydła szybowca tylko potężnego transportowca, to różnica w dynamice pomiędzy oboma materiałami jest spora. Okazuje się, że panowie potrafią skocznie przyspieszyć (oczywiście nie idźcie w wyobrażeniach za daleko, to nadal nie jest radosna zabawa) i czują się w tym doskonale! Bazą są soczyste i wpadające w ucho riffy, wsparte potężnym wokalem. Wszystko podane w sosie niesamowicie krwistego i mocnego brzmienia. To nowe oblicze Loathfinder trafia do mnie jeszcze bardziej niż stare, choć wielu powie, że to ingerencja w DNA, że porzucony został urok debiutu i jego charakter. W jakimś stopniu tak, ale czy naprawdę możemy mówić o jakimkolwiek DNA w przypadku zespołu, który do tej pory zaprezentował Światu niecałą godzinę muzyki? Raczej nie. Loathfinder poszukuje, eksploruje różne ścieżki, tym razem zabrał nas w obszary dziksze i bardziej szalone, choć nie mniej groźne i tylko trochę mniej duszne. I co bardzo ciekawe – to tylko trzy utwory a mam wrażenie, że dzieje się tu dużo, dużo więcej niż na debiucie. Czekałem niecierpliwie na to co przyjdzie po „The Great Tired Ones”, który rozbudził mocno apetyt, z drugiej jednak strony nie spodziewałem się wielkich zmian stylistycznych, wychodząc z założenia, że zespół znalazł swoją niszę i dobrze się w niej czuje. A tu proszę: zaskoczenie – bardzo pozytywne! - na całej linii, bo choć może i nie są to wielkie zmiany, to jednak znaczące. Loathfinder pokazał, że drzemie w nim ogromny potencjał. Oby go nie zmarnowali. Cierpliwie poczekam na kolejne wydawnictwo (może wreszcie pełniak?), ale panowie drodzy – nie każcie znowu czekać dwa lata, moja cierpliwość też ma swoje granice. 

Ukazało się w 2019 roku kilka naprawdę dobrych splitów. Ten bez wątpienia do nich należy. 

Loathfinder / Druj - „Aspects of Oblation”. Godz Ov War Productions, listopad 2019.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz