piątek, 24 stycznia 2020

Przebudzenie zagłady.


Za jednoosobowym projektem Severe Storm, stoi Kolan, człowiek, którego możecie kojarzyć ze wspaniale rozwijającego się Odour of Death (o ich ostatnim wydawnictwie pisałem w środę). Severe Storm to twór starszy, istniejący od końca lat dziewięćdziesiątych (aktywność wydawnicza od 2004 roku), nie rozpieszczający nas jednak dużą ilością nagrań. Październik 2019 roku przyniósł dopiero drugi pełnowymiarowy album, zatytułowany „The Awakening”, o którym postanowiłem kilka słów napisać.

Pewnie wyjdzie więcej niż kilka, ale sam krążek na to zasługuje, więc nikt nie powinien mieć mi za złe. Siedem lat czekaliśmy na nowe dźwięki od Severe Storm, nie wypada więc zamknąć tematu w kilku linijkach. Może niepotrzebnie przedłużam i podkreślam sam fakt ukazania się „The Awakening”, jednak gdy narodził się Odour of Death, nie spodziewałem się już wskrzeszenia Severe Storm. Byłem pewien, że Kolan poświęci się w całości nowemu projektowi, szczególnie, że jest on na naprawdę wysokim poziomie. Brawa więc za konsekwencję i upór, oraz wolę tworzenia na więcej niż jednym froncie. I choć trudno nie zauważyć pewnych podobieństw w muzyce obu projektów, to jednak dobrze się stało, że oba żyją, bo summa summarum więcej je różni, niż łączy. Przede wszystkim, Severe Storm jest naprawdę severe. Srogi i surowy to materiał, czterdzieści minut bezkompromisowego ataku i bluźnierczej pasji. Nie znajdziecie tu wiele klimatycznych momentów, bo „The Awakening” to black metalowa wojna, zagłada i pożoga. Chodzi w końcu o to, by oczyścić ziemię z tego, co niepożądane. Jeśli tak wygląda przebudzenie, to nie chcę myśleć co może po nim nadejść. Moc albumu buduje oczywiście energia muzyki, szybkość i agresja, ale przede wszystkim potężne brzmienie. Jest to jednak album na tyle bogaty, że można w pierwszej chwili nie zwrócić na to uwagi. Kiedy jednak już poznacie większość jego zakamarków i smaczków, warto podkręcić głośność i rozkoszować się czystą, nieujarzmioną mocą, płynącą z każdego dźwięku. Gitary nie brzmią tu jak na standardowym black metalowym dziele, nie ograniczają się też do typowych dla gatunku obszarów działania. Znajdziecie tu masę soczystych riffów a niektóre z nich na pewno nie zostały poczęte jako potomkowie czarnego grania. Inspiracji jest tu dużo więcej, powoduje to ogromną dawkę mocy oraz oczywiście daje większą różnorodność, co potęguje przyjemność obcowania z tym krążkiem. Zresztą, instrumentalnie jest tu bez zarzutu. Wystarczy przywołać zamykający album, pozbawiony wokali „Ragnarok”. Niesamowicie sugestywny utwór, gdzie współpraca gitar i perkusji daje powalający efekt. Jest to zarazem najbardziej klimatyczny fragment „The Awakening”, jednak nie spodziewajcie się uronienia łzy. Moc także i tu, sączy się z każdej sekundy. Jedyne na co mogę ponarzekać, to monotonia w zakresie wokalnym. Szkoda, że nie dostajemy większego zróżnicowania, bo pasowałoby ono do rozbudowanych kompozycji i mocy albumu. Może to i dobrze, bo dzięki temu jest nad czym pracować i co poprawić, o ile oczywiście ktokolwiek zwróci uwagę na moją sugestię (w co wątpię). 

Dobrze, że Severe Storm żyje. Dobrze, że Odour of Death się rozwija. Najnowsze wydawnictwa obu projektów pokazują dobitnie, że mogą te zespoły istnieć równolegle, nie powielając swego stylu czy wchodząc sobie jakkolwiek w drogę. A Kolan po raz kolejny udowodnił, że jest kompozytorem utalentowanym i pomimo wielu lat na scenie, wciąż ma głowę pełną dobrych pomysłów. Oby tak dalej. 

Severe Storm - „The Awakening”. Lower Silesian Stronghold, październik 2019.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza