niedziela, 26 stycznia 2020

Drave znaczy Quebec.


Kanada nie daje o sobie zapomnieć. Quebec tym bardziej. Pewnie i tak byśmy pamiętali, bo przecież rejon ten wypuścił już masę świetnych albumów, ale grupka niezwykle utalentowanych muzyków, mających tam swą małą ojczyznę, nie próżnuje i co jakiś czas lubi zaznaczyć swą obecność. Tym razem witamy na scenie nowy twór, powołany do życia przez dobrze nam znanego, samowystarczalnego muzyka o pseudonimie Monarque. Tak, to ten od projektu Monarque (tu o ostatniej epce) oraz kilku innych tworów. Nowe dziecko Quebecu zwie się Drave i jest to nazwa, którą warto zapamiętać.

„Terroir”, debiutancka epka, premierę miała trzydziestego pierwszego grudnia 2019 roku i jest to materiał przesiąknięty Quebekiem. Pewnie wiecie, że to nie tylko miasto ale i region, pewnie też wiecie, że są tam mocne dążenia separatystyczne czy wręcz niepodległościowe. Ci co znają Forteresse powinni wiedzieć. Drave powstał po to, by ci, którzy nie wiedzą, dowiedzieli się. By ci, którzy zapomnieli, przypomnieli sobie. By ci, którzy zwątpili, podnieśli znowu głowy. Do broni, do walki! Zagalopowałem się trochę, ale słuchając pierwszego utworu, bardzo o to łatwo. „Le démon bleu et blanc” to dziewięć minut podniosłej pieśni, trafiającej do serc i umysłów. Natężenie uczuć i górnolotnych myśli jest ogromne. Emocje! Warto przeczytać tekst, bo w piękny sposób mówi o tym, o czym już pisałem. O nadziei, o tym co bliskie, choć stracone. O tym co najważniejsze. W piękny, metaforyczny sposób mówi po prostu o Quebecu. Trochę kojarzy mi się ten sposób obrazowania z naszymi poetami z czasów dla Polski złych. No, w każdym razie działa. Działa i ujmuje. Drugi utwór traktuje o lokalnej wersji legendy o Dzikim Gonie (ichniejsza nazwa to Chasse-Galerie). Pięć minut lekkiego zejścia na ziemię, bo choć nie brak tu fragmentów podniosłych, to jednak ta kompozycja bliżej ma do korzeni, do ziemi, niż do wzniosłych idei. Wśród ludzi się zrodziła i bardzo ludzki (i wspaniały!) ma początek. Wydawnictwo zamyka cover wspomnianego już Forteresse, czyli lokalnych legend. Wybór nie dziwi z dwóch powodów: Monarque wspomaga ten zespół na koncertach, no i panowie ci są bardzo mocno zaangażowani w sprawę niepodległości swego regionu. Tytuł samej kompozycji pasuje jak ulał - „Noc dla ojczyzny”. Jeśli więc chodzi o przekaz ideologiczny tego wydawnictwa, wszystko tu jest ze sobą spójne, dopełnia się, idzie jednym nurtem. Nie ma żadnych wątpliwości, już sama okładka (bardzo dobra!) informuje tych bardziej obeznanych, że tematyka może być tylko jedna. A muzycznie? Muzycznie, moi drodzy, to Quebec (jestem odkrywczy, wiem). Weźcie Forteresse, dorzućcie Monarque, dodajcie trochę podniosłych melodii i pejzaży malowanych klawiszami, i gotowe. Tak, nic nowego. Kompletnie. Ale jak doskonale się tego słucha! 

Bardzo udany debiut i piękny sposób przywitania się ze sceną. Wyciągam kajecik, wpisuję drukowanymi DRAVE i uruchamiam opcję powiadomień. Wam proponuję to samo. 

Materiał dostępny na kasecie (limitowana edycja, wyprzedana) oraz w wersji cyfrowej (Bandcamp). 

Drave - „Terroir”. Wydanie własne (Bandcamp), grudzień 2019. Les Productions Hérétiques (kaseta), styczeń 2020.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza