wtorek, 17 grudnia 2019

Słowackie jodły.


Dziś pochylimy się nad kolejnym tegorocznym splitem. A jak split, to duże zachodzi prawdopodobieństwo, iż wydany przez Werewolf Promotion. I tak właśnie jest, nie liczę, który to już w tym roku, przyznaję jednak, iż wytwórnia w pełni zasługuje na swą nazwę, bo promowanie zespołów mniej znanych czy wręcz nieznanych, wychodzi jej świetnie. Tym razem dostajemy do ręki wydawnictwo przybliżające nam scenę słowacką, wciąż mocno ukrytą w mroku i poza kilkoma oczywistymi nazwami, szerzej nieznaną. „Ešte jedle rastú...” („Jodły wciąż rosną”) to split trzech zespołów, udowadniających, że warto rzucić okiem za naszą południową granicę.

Nazwy ich widzę pierwszy raz na oczy, choć nie wszyscy są tu nowicjuszami. Sirin, Krajiny Hmly i Ruiny Vekov. Pierwszy i ostatni to projekty jednoosobowe, w drugim muzyków jest trzech a jeden z nich to także jedyny członek Sirin. Materiał ten jest debiutem wydawniczym dla Ruin Vekov, Sirin i Krajiny Hmly mają już w dorobku kilka wydawnictw, w tym i po jednym długograju. Ale to właśnie debiutant podoba mi się tu najbardziej, choć wszystkie trzy projekty prezentują poziom co najmniej solidny i choć grają klasycznie, to na tyle ciekawie by śledzić w przyszłości ich dokonania. Samo wydawnictwo zbudowane jest w sposób nieoczywisty, gdyż zespoły przeplatają się. Sześć kompozycji, pierwsza i czwarta należy do Sirin, druga i piąta do Ruin a trzecia i ostatnia to Krajiny Hmly. Razem trzydzieści minut black metalu o zabarwieniu pogańskim, szczególnie mocno odczuwalnym w przypadku Sirin. Tu sporo jest wpływów folkowych, choćby flet w otwierającym materiał „Pieseň predkov”, który (choć średnio jestem zwolennikiem) robi fajną robotę, szczególnie, że połączony jest z bardzo dobrym riffem. Sirin sprawia też wrażenie najbardziej profesjonalnego ze wszystkich trzech gospodarzy tego splitu, choć oczywiście nie oznacza to jakiegoś komercyjnego podejścia do tematu. Brzmienie jednak jest najczystsze, aranżacje najbardziej rozbudowane ale to nie może do końca dziwić, gdyż projekt ten ma najdłuższą ze wszystkich trzech historię. W drugiej kompozycji jego autorstwa, uwagę zwracają klawisze otwierające utwór, generalnie cały jego początek, udanie budujący atmosferę i wprowadzający w resztę numeru. Pomimo tych wszystkich zalet i plusów, mnie bardziej leży muzyka Ruin Vekov (polecam też logo, urzekające). Black metal proponowany przez tenże projekt jest bezkompromisowy, pierwotny i pełen nienawiści. Jest to szczególnie odczuwalne w pierwszym numerze „Vlasť moja mrie!”, który atakuje niczym huragan i nie zwalnia właściwie na moment. Gdyby jeszcze ten cholerny automat zastąpić żywą perkusją, byłoby pięknie. Drugi utwór zaczyna się ciekawą, klasyczną gitarą i jest trochę spokojniejszy, choć niewiele. Kilka ciekawych, aranżacyjnych pomysłów zwiastuje spory potencjał. Widzę przed tym projektem przyszłość, podoba mi się od nazwy, poprzez logo, po samą muzykę i będę kibicował. Na koniec zostawiłem sobie Krajiny Hmly, gdyż ich twórczość niejako łączy style reprezentowane przez dwa wcześniej wspomniane projekty. Jest tu sporo agresji ale i duża dawka klimatu. Lekkie ciągoty w stronę elementów atmosferycznych i folkowych, przeplatane z bezkompromisowym pluciem na świętości i krzykiem nienawiści. Podoba mi się ten zespół, bo choć mam wrażenie, że nie do końca sami wiedzą jaka jest ich prawdziwa tożsamość, to połączenie jest to nad wyraz ciekawe. Chętnie poznam wcześniejsze dokonania, zresztą tak jak w przypadku Sirin. 

Bardzo udany to split. Nie dość, że zawartość muzyczna ciekawa, to wartość poznawcza nie do przecenienia. Odkrył przede mną trzy ciekawe projekty, warte uwagi tak ze względu na ich przeszłość jak i przyszłość. Wydawnictwo obowiązkowe dla każdego zwolennika klasycznego black metalu pochodzącego z naszych rejonów. Dopóki rosną jodły, dopóki żyje black metal i nienawiść do wszystkiego co katolickie, dopóty warto zgłębiać, poznawać i tworzyć. 


Sirin / Ruiny Vekov / Krajiny Hmly - „Ešte jedle rastú...”. Werewolf Promotion, październik 2019.







Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza