czwartek, 21 listopada 2019

Stare zło powraca.


Czterdzieści minut muzyki na przestrzeni dwudziestu siedmiu lat nie jest wynikiem powalającym, można wręcz zaryzykować twierdzenie, że bardzo kiepskim. W wielu przypadkach zespół taki pozostałby kompletnie niezauważony, siedząc sobie cicho w garażu, ale Baxaxaxa to inna bajka. Po pierwsze, demo „Hellfire”, wypuszczone w 1992 roku, osiągnęło status kultowego. Po drugie, muzyka zespołu jest na tyle interesująca, że i pięciominutowa taśma z domowego studio mogłaby przyciągnąć uwagę.

Zespół powrócił by zagrać koncert za oceanem ale najwyraźniej panom spodobało się wskrzeszenie swego dziecka i postanowili nagrać kolejny materiał. Kompletnie nic nie zrobili sobie z upływu czasu i „The Old Evil” brzmi jak naturalna kontynuacja „Hellfire”, nagrana już jednak przez ludzi bardziej doświadczonych i bogatszych w lata doświadczeń muzycznych (ważna informacja – z oryginalnego składu pozostał jeden członek). Patenty jednak są w zasadzie te same i to też jest powód by na chwilę zatrzymać się jeszcze przy „Hellfire”. Pierwsze demo zespołu ukazało się w 1992 roku i jak na tamte lata zaskakuje atmosferą, która jest tu niesamowicie piwniczna, brudna i diabelska. Pamiętajmy, że w tamtym roku właściwie cała jeszcze Norwegia dopiero ustawiała się na starcie wyścigu bluźnierstw, jedynie południowi czciciele czerni byli już po kilku płotkach ale do pierwszego łuku droga wciąż była daleka. Jednak to właśnie wśród nich należy upatrywać oczywistych inspiracji Baxaxaxa (poza klasykami głębokich lat osiemdziesiątych). Słuchając „Hellfire” trudno nie pomyśleć o pierwszych nagraniach Samael (brzmienie, tempa, budowa kompozycji) czy demówkach sceny greckiej (poza brzmieniem wszystko się tu zgadza). Niemcom daleko w każdym razie do północy, poza tym w tamtym czasie nie bardzo było się kim inspirować (ok, poza Beherit, który też tu trochę słychać). Ktoś kiedyś nazywał takie granie dark metalem, potem occult metalem, nad Wisłą podobne rzeczy tworzyli ludzie z Xantotol czy Taranis. „The Old Evil” idzie w tym kierunku jeszcze dalej, porzuca sporo brudu i surowości poprzedniczki na rzecz atmosfery magii i rytualnego klimatu. I dziś jest to jeszcze mocniejszy dark occult metal niż w 1992 roku. Ale tym bardziej cenię sobie „The Old Evil” bo dziś nikt tak już nie gra. Pierwszy numer to jest bezpośredni transfer zmysłów do początków lat dziewięćdziesiątych, gdy dojrzały black metal dopiero się formował. Coś pięknego! Drugie demo zespołu z prawie trzydziestoletnią historią to oczywiście nie tylko ten utwór, całe dwadzieścia cztery minuty oferują muzykę ciekawą, wciągającą, klimatyczną i przede wszystkim dawno wymarłą. Nie ma tu szaleńczych temp i bluźnierczej nienawiści połączonej z agresją (choć przyspieszeń nie brakuje, tak więc zwolennicy tupnięcia nóżką też znajdą coś dla siebie), jest za to bluźnierstwo z ciemnego lochu, zapomnianego kręgu w starym lesie i zło. Zło sączy się z każdym dźwiękiem, z każdym słowem. Niewielu potrafi dziś stworzyć tak prostymi środkami tak ciekawą i złowieszczą atmosferę (w tym wymiarze nasuwają się pewne skojarzenia z wczesnym Bethlehem). I to chyba jest największa zaleta tego materiału, w każdym razie dla mnie. Powoduje iż słucha się tego świetnie. Kolejną ogromną zaletą jest wokal. Co ciekawe człowiek za niego odpowiedzialny śpiewał do tej pory głównie w zespołach thrashowych, a tu sprawdza się wyśmienicie, jakby się do tego urodził. Ostatnim elementem, który ma ogromny wkład w końcowy, świetny efekt muzyki zawartej na „The Old Evil” są klawisze. Brawa dla pana o pseudonimie co najmniej dziwnym, ważne jednak, że zrobił to co zrobił, bo zrobił to doskonale. 

Fajnie, że Baxaxaxa powróciła do życia, jeszcze fajniej, że w takim stylu. Czołówka tegorocznych demówek, bez wątpienia. „Hellfire” nie mogło pozostać jedynym wydawnictwem zespołu o tak ciekawej nazwie. Dzięki „The Old Evil” przetrwa ona w świadomości podziemia dłużej, a ja mam nadzieję, żę będą kolejne wydawnictwa. Słuchać! 


Baxaxaxa - „The Old Evil”. Wydanie własne (digital / kaseta), październik 2019.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz