niedziela, 3 listopada 2019

Bułgarska krew.


Wasił Lewski to ważna postać w historii Bułgarii. Człowiek ten w dziewiętnastym wieku stworzył organizację podziemną walczącą o niepodległość kraju i choć sam jej odzyskania nie dożył, to jego praca i poświęcenie w dużym stopniu przyczyniły się do pozbycia tureckiego okupanta. Ma on w swej ojczyźnie sporo pomników, ulic, jest patronem różnych obiektów a teraz pochodzący z Sofii Hajduk poświęcił mu jeden utwór na swej debiutanckiej epce zatytułowanej „Кръв” (po naszemu po prostu „Krew”).

Hajduk prezentuje ciekawe podejście do swego wizerunku i twórczości. Gdy piszę te słowa jest już dostępna druga epka poświęcona naturze (w każdym razie tak wnioskuję po tytule). Panowie najwyraźniej mają plan wypuszczania materiałów koncepcyjnych dotyczących spraw dla nich ważnych. Spójne są także okładki, bo choć w innych kolorach („Krew” czerwona a „Natura” zielona – nie bardzo odkrywcze ale sensowne) to styl i koncept taki sam. Fajnie i ciekawie to wszystko wygląda, niestety nie znam bułgarskiego, niektórych rzeczy mogę się więc jedynie domyślać. Oczywiście pomaga translator google tylko co z tego skoro nie ma nigdzie dostępnych tekstów. Ustaliłem jedynie, że wszystkie cztery numery na debiucie obracają się wokół walki, historii ojczyzny i miłości do niej. No i fajnie, może kiedyś uda się dorwać teksty i być jeszcze mądrzejszym. Oczywiście o tym, że Hajduk do mnie trafia decyduje także muzyka, bo sam koncept choćby nie wiem jak ciekawy nie zatrzymałby mnie przy zespole na dłużej. Bułgarzy Ameryki nie odkrywają, ale ich muzyka ma w sobie sporo walecznego ducha i nie mniejszą dawkę podniosłej atmosfery kojarzącej się z wielkimi czynami. Black metal to gęsty i tnący ostrym brzmieniem, intensywny i lekko zabrudzony, choć bez wątpienia nie jest to najgłębsza z piwnic. Jeśli miałbym z czymś muzykę Hajduk z tego materiału porównać (choć jak wiadomo nie lubię tego), to byłby to trzeci krążek Ulver, ale skojarzenie to dalekie, bez bezpośrednich odniesień. Prawdopodobnie w największej mierze to zasługa brzmienia. Z konwencji wyłamuje się tu czwarty, ostatni zarazem utwór. Jest krótki i jego główną treścią jest recytacja ale dzięki swej konstrukcji w przyjemny sposób zamyka „ Кръв”. Hitem w moim odczuciu jest natomiast kompozycja druga, która dosłownie porywa i gdybym miał pod bokiem karabin już bym go ładował by walczyć za Bułgarię. 

Debiut Hajduk jest krótki ale wystarczająco treściwy i interesujący by śledzić dalsze poczynania zespołu. Jak już wspomniałem jest już kolejna epka i zapewne za jakiś czas o niej napiszę. Lubię zespoły, które mają jakąś wizję swej ścieżki i nią konsekwentnie kroczą. Na takich wyglądają ludzie tworzący Hajduk i mam nadzieję, że tego nie zepsują. Wkradli się w me serce skutecznie, ale nie ma się co dziwić – w końcu bycie hajdukiem zobowiązuje. 

Hajduk - „ Кръв”. Wydanie własne (kaseta / bandcamp), wrzesień 2019.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz