wtorek, 23 lipca 2019

Wojna higieną Świata.


Jeśli kojarzycie Stworz to jest szansa, że i nazwa Prav jest Wam znana. Choć na pierwszy rzut oka to dwa różne światy, niech nie zmyli Was wizerunek Prav, bo to ta sama grupa olsztyńskich aktywistów spod znaku rodzimych wierzeń. I choć jest ich tylko kilku to prezentują szeroki wachlarz muzycznych dokonań, który Prav dobrze uzupełnia. Gdyby nie Wojsław, który najwyraźniej jest wszędzie, trudno byłoby w jakikolwiek sposób połączyć muzykę Prav z resztą projektów grupy Twórczar.

O tej ostatniej pewnie nie słyszeliście bo panowie nie reklamują się w mediach publicznych, ale warto przyjrzeć się skupionym w niej projektom. Dziś jednak zajmujemy się ostatnim krążkiem Prav, który nie jest prostym orzechem do zgryzienia i trochę trzeba przy nim posiedzieć by zrozumieć przesłanie oraz ogólny koncept. Nie mam zamiaru robić tego za Was, bo zgłębianie płyty, jej zawartości lirycznej i przekazu to sama przyjemność, mogę jednak rzucić kilka wskazówek. Przede wszystkim, niech nie zdziwią Was odniesienia do hinduizmu i jego kosmologii. W skrócie: tytułowa satja juga to złota era w dziejach ludzkości, era rozkwitu, budowy, rozwoju ludzi i ich doskonałości. Teraźniejszość to kali juga, która jest okresem upadku, degeneracji, odejścia od wartości. Te dwie rzeczy połączone z zawartością liryczną (nie ma tekstów w necie ani we wkładce ale Wojsława da się zrozumieć) powiedzą Wam wiele o poglądach muzyków i ich bojowym zapale. Można rzec, że wręcz rewolucyjnym, co akurat ten album dobrze oddaje. Dużo tu momentów w których muzyka epatuje duchem ruszenia na barykady z butelką benzyny ale nie jest to proste i zwyczajne wezwanie do boju bo ten krążek ma w sobie sporo zadumy zarazem. To taka rewolucja podniosła, pełna ideałów i wielkich celów. To także płyta oferująca ciekawą muzykę, bo przecież nie możemy o niej zapominać. Prav nie odkrywa nowych obszarów ale w naszym pięknym kraju chyba mało kto tak gra. Pierwsze skojarzenia nasuwają się szybko i wędrują za naszą południową granicę ku twórczości Cult of Fire i projektów jego muzyków. Momentami można pójść nawet dalej i znaleźć pewne odniesienia do rzeczy tworzonych przez Helvetic Underground Committee, w szczególności do Dakhmy. Prav oferuje podobną intensywność, gęstość i motorykę, choć natężenie emocji wydaje się być trochę większe. Nad wszystkim unosi się rytualna atmosfera wspomagana umiejętnie w tym celu zaprogramowaną perkusją oraz wstawki melodyczne nawiązujące do hinduskich odniesień lirycznych. Wszystko wzbogacone jest ciekawym wokalem Wojsława i oszczędnie doprawione interesującymi gitarowymi melodiami i klawiszowymi pejzażami. Zebrane w całość daje ciekawy efekt i „Satya – Yuga Avant – Garde” to album, którego ja osobiście słucham z przyjemnością. Decyduje też o tym dobre wyważenie agresji ze spokojem. Może brzmi to dziwnie, bo to naprawdę intensywny materiał ale są tu momenty w których zapominamy o wściekle pędzącej perkusji i siła myśli bierze górę nad siłą fizyczną. Prav nie jest wielce aktywnym projektem ale jeśli ma raz na trzy lata wydawać takie albumy to niech już tak pozostanie, bo warto poczekać. To generalnie jest dobry rok dla grupy Twórczar, bo dostaliśmy już bardzo udany krążek Rivers Like Veins (o nim tutaj), wyszedł nowy Stworz (o nim niedługo). Do pełni szczęścia przydałby się nowy materiał Wędrującego Wiatru. Poczekamy, zobaczymy a na razie – oby tak dalej panowie. 

Prav - „Satya – Yuga Avant – Garde”. Werewolf Promotion, luty 2019.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz