piątek, 19 kwietnia 2019

Za mało życia.


Długo broniłem się przed publikowaniem negatywnych myśli i opinii i dotąd, jeśli coś mi się nie podobało, lub po prostu uważałem że jest słabe, nie pisałem o tym. W tym roku postanowiłem zmienić politykę i od czasu do czasu napiszę o czymś kiepskim, słabym bądź tragicznym, bo jak już zespół czy wytwórnia przysyłają płyty, dobrze być fair i opinię opublikować. W końcu nie ważne jak piszą, byle pisali. Na start (w kolejce jest kilka) spośród tych mniej pochlebnych recenzji leci Pożoga i ich najnowsze dzieło „The Funeral Pyre”.


Doceniam wysiłek i pracę włożoną w ten album, szczególnie w jego wydanie bo krążek ukazał się dzięki samemu zespołowi i bez cienia fałszu muszę pochwalić za jakość tego co widzimy (poza logo - mniej komputerów, więcej życia i będzie lepiej – co można też odnieść do samej muzyki). Niestety, dużo gorzej jest z tym co słyszymy. Pożoga to nie debiutanci a niestety mam wrażenie, że zamienili się w chłopców wpuszczonych do sklepu z kolejkami, chcącymi je wszystkie naraz uruchomić. Ta płyta to totalny przerost formy nad treścią, jest tu wszystko, co niestety powoduje, że tak naprawdę nie ma nic. Każdy numer jest maksymalnie przeładowany kompletnie zbytecznymi ozdobnikami, wstawkami, świecidełkami i po prostu żaden z nich nie jest w stanie takiego ciężaru udźwignąć. Powoduje to po pierwsze chaos, po drugie przesyt szybko uderza do głowy i pojawia się uczucie znużenia co prowadzi do szybkiej chęci wyłączenia „The Funeral Pyre”. Jakby tego było mało brzmi to wszystko mechanicznie i brakuje tu uczuć, emocji, jakiejś głębi. Pożoga teoretycznie gra black metal ale sporo tu wycieczek w kierunku death metalu, natomiast to co wyczynia gitarzysta nie mieści się w żadnej skali obu tych gatunków i czasami mam wrażenie, że gość pomylił płyty. Po skończonym odsłuchu pozostaje tylko pytanie – co to było? - i uczucie nudy, które nota bene towarzyszy od połowy drugiego kawałka. Wiązałem z tym materiałem dużo większe nadzieje. Szkoda, bo na pierwszy rzut oka Pożoga sprawia naprawdę pozytywne wrażenie, niestety pomimo pewnych pozorów dojrzałości i tej profesjonalnej otoczki, jest to coś niestrawnego. Zespół chyba nie do końca wie co chce grać a co gorsza nie ma pomysłu na sensowne zaprezentowanie tego co muzycznie z tej niewiedzy wynika. Szczerze jednak liczę, że w przyszłości będzie lepiej. Liczę i życzę, bo przecież ekstrema to nasza miłość. Dobra, kończę się pastwić a zarazem słuchać. 

Pożoga - „The Funeral Pyre”. Wydanie własne, 2019.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz