poniedziałek, 4 marca 2019

Koronacja piekła.


Różne są ceremonie. Mniej lub bardziej podniosłe, masowe bądź kameralne, rodzinne czy państwowe – sporo czynników determinuje ich charakter, najważniejszym jednak jest sam cel, sedno całego obrzędu, serce sprawy. Ta konkretna odbyła się w maju 2017 roku, nie przyciągnęła tłumów ale też mało kto o niej wiedział. Nie mówili o niej w wiadomościach, nie zamknęli dla niej połowy miasta, pomimo iż była to koronacja. Bo też nie było takiej potrzeby. Odbyła się w piwnicy. A koronowano piekło.


Jakoś tak wyszło, że trochę od końca piszę o gdańskim Hell’s Coronation. Właściwie to od środka ale z tendencją ku końcowi, bo zacząłem od drugiej EP - „Unholy Blades of the Devil” (tutaj), potem wskoczyłem do czasów nam najbliższych i pochyliłem się nad splitem z Cadaveric Possession (tutaj) by wreszcie na sam koniec dotrzeć do początku czyli do debiutu. Koronowanie piekła zostało ochrzczone (sic!) jako „Antychrześcijańskie oddanie” i bardzo możliwe, że sama nazwa tej ceremonii zraziła szerokie rzesze Kowalskich do przybycia i uczestnictwa. Kraj nasz chętniej widziałby pewnego bladego jegomościa w koronie a jedną królową już przecież ma. Jednak o ile te dwie postaci to wątpliwi monarchowie, tak gdański duet wspaniale oddał powagę sytuacji i doskonale czuje się w swojej koronie. I to już od debiutu, bo przecież niewiele się zmieniło. Chronologia wydawnictw nie musi w tym przypadku iść z chronologią moich tekstów, bo nawet teraz, pisząc o debiucie, mogę użyć słów – bez zmian, nie dostaliśmy niczego, czego byśmy się nie spodziewali. Działa to bez względu na to w którym punkcie twórczości zespołu zaczniemy i ku któremu będziemy zmierzali. I bardzo mi się ten stan rzeczy podoba, bo po prostu bardzo podoba mi się muzyka Hell’s Coronation. „Antichristian Devotion” to dwadzieścia minut utrzymanego w średnich tempach, wiejącego leśną piwnicą i świeżym grobem black metalu. Znajome słowa? Oczywiście, trudno by było inaczej. Zmienia się jedynie czas wydawnictw. Gwoli ścisłości to samego black metalu jest o półtorej minuty mniej, bo dostajemy (znowu, a jakżeby inaczej) klimatyczne intro. Wszystko się zgadza. Rozpatrując ten materiał w kontekście debiutu, nie patrząc na późniejsze dokonania zespołu, można stwierdzić krótko – mocne wejście, kolejny bardzo solidny podziemny twór. To co stało się później tylko i wyłącznie potwierdziło taką opinię. W tej chwili panowie pracują nad kolejnym materiałem. Jestem dziwnie spokojny o jakość i o to, że pewnie zaskoczenie nie odbierze mi mowy i nie będę musiał pisać o wykreowaniu nowego gatunku w podziemnym świecie. Piekło koronuje się raz, potem można tylko tę koronę utrzymać. Jak dotąd chłopaki radzą sobie wyśmienicie. 


Hell’s Coronation - „Antichristian Devotion”. Godz Ov War Productions (kaseta) / Black Death Production (CD), maj / grudzień 2017.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz