piątek, 8 lutego 2019

Wyznawcy.


Ile razy w życiu słyszeliście pytanie o to, kto jest dla was autorytetem i wzorem do naśladowania? Ile razy wbijano wam do głów, że taki wzór dobrze mieć? Pal już licho, że cały ten pęd do naśladowania może się skończyć na Hitlerze, bo pewnie i tak do takiej władzy nikt z nas nie dojdzie – ale jakoś nikt nie zakłada takiej możliwości, wszyscy są z automatu przekonani, że będzie to wzór cnót i dobroci wszelakiej. No i co nawet ważniejsze – zamiast uczyć nas samodzielności, podążania własną drogą to nie – lepiej wychować sobie pokolenie zapatrzone w wytypowanych z góry bohaterów i oryginalne jak dżinsy. Wszystkich od metra przyciąć i załatwione.

Są tacy, którzy biorą sobie do serca potrzebę posiadania wzoru jednak poprzez wrodzoną złośliwość wybierają nie taki model, jakiego chciałoby otoczenie. Wilk syty i owca cała? Nie za bardzo, choć wilk syty pewnie tak. Z owcą gorzej, bo co powiedziałaby pani wychowawczyni na dictum, że życiowym wzorem młodego Tomka czy innego Marcina jest gość, który swego czasu biegał dziwnie blisko drewnianych budowli sakralnych wymachując zapałkami, potraktował kolegę nożem i przesiedział sporą część życia w więzieniu? Umówmy się, nie byłaby zadowolona. Oficjalnie więc lepiej przyznać się do fascynacji kimś oklepanie dobrym i na wskroś szlachetnym a skrycie wielbić norweskiego łobuza. I kiedy już się trochę dorośnie, dać wyraz temu uwielbieniu w postaci twórczości artystycznej (oczywiście nie wykluczamy tu innych aktywności, ale one pozostają tajemnicą) a konkretnie komponowanej muzyki. Trochę to wszystko ubieram w historię wyssaną z palca, bo przecież nie mam pojęcia czy Nekron oficjalnie kogokolwiek dobrego podawał za swój wzór, jestem jednak pewien kto jest jego wzorem muzycznym. Wystarczy posłuchać któregokolwiek wydawnictwa tego jednoosobowego projektu, by nie mieć wątpliwości, że Burzum to jest u niego na śniadanie, obiad i kolację. Nie będę z tego robił problemu, bo mógł przecież wybrać choćby Dimmu Borgir i wtedy mielibyśmy kłopot bez dwóch zdań. A Varg to Varg – muzycznie geniusz i nawet ci, co nie pochwalali jego czynów, muzyce szacunek oddają. Bo należy się jak psu buda, za klimat, wizjonerstwo w prostocie i transowej motoryce, za „Hvis Lyset Tar Oss” i „Filosofem” choćby. Właśnie, „Filosofem”. Ostatnio słuchałem jej dość często, jednak na okładce nie widniał rysunek Kittelsena a logo nie przypominało określenia ciemności w języku Mordoru. A jednak gdy w drugim numerze zaczęło plumkać, byłem pewien, że to Burzum. No dobra, w najgorszym wypadku jakiś „tribute band” lub cover. A jednak nie. To Nekron. Czyli prawie „tribute band”, choć na pewno celniejszym określeniem byłoby „worship band”. W przypadku tego konkretnego materiału, czyli EP „Worshipers” (dopiero pisząc uświadomiłem sobie zbieżność z „worship bandem” ; nie podejrzewam jednak, że tytuł ma się odnosić do tego typu uwielbienia) mamy do czynienia z kultem „Filosofem”. I choć wszystko jest oczywiste od pierwszych dźwięków drugiego utworu (pomijam intro), to Nekron potrafi zaskoczyć i w tej założonej sobie konwencji operuje bardzo sprawnie. Brałem pod uwagę, że w którymś momencie nie wytrzymam i albo ten krążek wyłączę, albo zasnę albo uznam, że to odtwórcze gówo… ale nie, nawet nie pomyślałem o żadnym z powyższych. Bo to jest naprawdę fajny materiał. Ni pierona nie oryginalny, wykorzystujący praktycznie wszystko co można z „Filosofem” wyciągnąć, od mechanicznego, zimnego brzmienia, przez wokale, aranże i monotonne rytmy aż po blachy! Tu nic nie zostało zostawione przypadkowi, niczego nie puszczono wolno, wszystko porusza się w jasno określonych wcześniej ramach a pomimo to słucha się „Worshipers” z satysfakcją. Wystarczy tylko szybko odpowiedzieć sobie na pytanie czego oczekujemy i nie oszukiwać się, że odpowiedzią jest „oryginalność” i po problemie. Skoro setki kapel mogą grać jak Darkthrone, to czemu nie zagrać jak Burzum, szczególnie gdy ma się talent by zrobić to na poziomie, który dla wielu z tych odtwórczych hord jest nieosiągalny. I Nekron to zrobił. I fajnie. Nie będę pewnie do tego wydawnictwa często wracał bo zwyczajnie wolę sobie odpalić pierwowzór, ale jeśli najdzie mnie ochota na pepsi zamiast coli, to „Worshipers” będzie jak znalazł. 


Nekron - „Worshipers”. Putrid Cult, 2018 rok.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz