poniedziałek, 4 lutego 2019

Dwa poziomy podziemia.


Te same czy podobne idee można zaprezentować na różne sposoby. W metalu mamy na to setki przykładów. Czasami jednak, niektórym wydaje się, że w zasadzie istnieją tylko dwie drogi – podziemna i naziemna, i taki podział jest wystarczający bo zawiera w sobie praktycznie wszystko co średnio inteligentny fan odpowiednio skojarzy i szybko umiejscowi dany zespół. A to przecież uproszczenie, bo w samym podziemiu możemy wyodrębnić kilka warstw.

Wystarczy spojrzeć na dzisiejszego bohatera. Typowo podziemny split. Przepisowe loga, przepisowa okładka, przepisowy tytuł. Wszystko jak z podręcznika małego podziemniaka, który właśnie bardzo sumiennie odrobił zadanie domowe i chwali się, że teraz to już kozioł jest jego bratem na dobre i złe. I nie ma co kryć, jest w tym tylko i wyłącznie prawda, bo trudno dyskutować z faktami. Tyle, że wystarczy odpalić „Cadaveric Goatserpents’ Coronation” by przekonać się, że piekielnik piekielnikowi nie równy i choć obaj należą do bluźnierców pierwszego sortu (najlepszego oczywiście!), nie plują świętościom w twarz w dokładnie ten sam sposób. Zdaję sobie sprawę, że dla większości to co piszę jest oczywistością, jednak mam nadzieję, że czasami zaglądają tu ludzie mniej uświadomieni i może jakąś naukę z tego wyciągną. A jeśli nie, to w ostatecznym rozrachunku recenzja będzie dłuższa i wydawca, który posmarował gruby hajs (już powoli stawiam sobie willę) bardziej zadowolony. Wracając do splitu i jego zawartości. Czterdzieści minut piekła na tym krążku fundują nam dwie uznane podziemne załogi – Hell’s Coronation i Cadaveric Possession. Obie gościły już na stronach PP (tu i tu), mniej więcej więc wiadomo czego się spodziewać. Całą zabawę rozpoczynamy wraz z trójmiejskim duetem koronującym po raz kolejny piekło i robiącym to bez żadnych zaskoczeń, w swoim urzekającym, bardzo dobrym i solidnym stylu. Im więcej słucham tego zespołu tym bardziej mi się podoba i powoli wyrasta na jednego z liderów czarciego wyziewu. Dostajemy tu od Hell’s Coronation trzy długie kompozycje utrzymanego w średnich i wolnych tempach black metalu zalatującego powiewem lasu uwięzionego w piwnicy plus klimatyczne intro. Gdyby znalazły się one na wcześniejszych wydawnictwach zespołu, pasowałyby tam jak ulał. Chłopaki trzymają się swego i świetnie, bo są w tym naprawdę dobrzy. Reszta krążka należy do krakowskiego Cadaveric Possession, co oznacza dwie rzeczy. Po pierwsze, schodzimy do jeszcze głębszej piwnicy czyli stajemy się świadkami tego o czym pisałem wyżej. Ta sama dyscyplina sportu, inna liga. Nie gorsza, nie lepsza, po prostu o trochę innej specyfice. Po drugie, tak jak w przypadku gdańskiego duetu, duet krakowski niczym nie zaskakuje. Siedzi nadal w tej swojej zatęchłej, zawilgoconej piwnicy, w której tylko gołe ściany a po nich pełza zło. Tu już nawet nie ma miejsca na smołę i siarkę, która wręcz wylewa się z twórczości Hell’s Coronation. Tu jest tylko bezimienne, prymitywne zło. Pięć utworów przygotowanych przez Cadaveric Possession nie wnosi nic nowego do ich dorobku, nie wyznacza nowatorskich kierunków, potwierdza jedynie prezentowany wcześniej i później (recenzja debiutanckiego pełniaka niedługo) styl. I też bardzo dobrze, bo nie wyobrażam sobie by panowie nagle zaczęli grać przystępny dla wszystkich black metal o krystalicznym brzmieniu. Garaż i głęboka piwnica to ich środowisko naturalne. A środowiskiem naturalnym obu hord obecnych na „Cadaveric Goatserpents’ Coronation” jest bez wątpienia podziemie i nie zmienia tego fakt, że Gdańszczanie zdają się być bliżej cywilizacji. Dwa oblicza tego samego bluźnierstwa. Ta sama dyscyplina, inna liga. Po prostu. 

Lubię splity w jakikolwiek sposób spójne muzycznie (jak choćby doskonale dobrany split Odour of Death / Martwa Aura), bo to, że idea się tu zgadza już sobie ustaliliśmy. W tym konkretnym przypadku nie jest o tę muzyczną spójność łatwo, z drugiej strony trudno oczekiwać, że obie załogi zagrają dokładnie tak samo. Jednak pomimo iż dobrze słucha mi się całości, to traktuję ten krążek jako zapis dwóch materiałów niekoniecznie stworzonych do sąsiadowania ze sobą, choć to sąsiedztwo na pewno wzmacnia ładunek bluźnierstwa. Czyli tak naprawdę jest dobrze. 


Hell’s Coronation / Cadaveric Possession - „Cadaveric Goatserpents’ Coronation”. Black Death Production / Putrid Cult, październik 2018.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz