środa, 27 lutego 2019

Otchłań gęsta jak maź.


Rzadko trafiają się albumy tak zdominowane przez wokal. W każdym wymiarze, bo w przypadku Goathrone to nie tylko kwestia tego co słyszę ale i jak to odbieram. Jakie rzeczy rysuje to w mojej wyobraźni i jakie obrazy tworzy. Jakie odczucia budzi i gdzie mnie przenosi. Dwadzieścia pięć minut albumu „The Black” spędzam najczęściej w otchłani lepiącej i gęstej jak maź. Czarna i ohydna wdziera się wszędzie będąc zarazem ścianami pustki, dziury bez dna.

poniedziałek, 25 lutego 2019

Średnie wieki pod prądem.


Nie dam sobie za to głowy obciąć, ale jestem w stanie zaryzykować twierdzenie, iż Francuzi już we wczesnym średniowieczu podpinali gitary do prądu i dlatego teraz tak dobrze przychodzi im nasączanie swych płyt klimatem mrocznych wieków średnich. Sporo już płyt słyszałem wpisujących się w ten nurt (oczywiście lepszych i gorszych, jednak te francuskie najczęściej należą do pierwszej kategorii) i tchnących duchem przeszłości ale to co uczynił Véhémence na swym drugim albumie przerosło wszystkich poprzedników i wyniosło tę umiejętność na nowy, nieosiągalny dla nich poziom. 



niedziela, 24 lutego 2019

Wir stuleci.


Ilekroć przychodzi mi pisać o ukraińskim zespole odczuwam pewien dyskomfort. Mamy swoje zaszłości a u nich wciąż żywy jest kult pewnego pana do którego my raczej miłością nie pałamy. No i nigdy do końca nie wiadomo czy muzycy przypadkiem nie są jego zwolennikami. Z drugiej strony dla nich może to być bohater i ja to rozumiem – spłycając sprawę, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. W myśl tej zasady postanowiłem, że odrzucę wszelkie uprzedzenia, podejrzenia i domysły i skupię się tylko i wyłącznie na tym, co Dross Delnoch oferuje na swym najnowszym albumie, będącym zarazem pełnowymiarowym debiutem.

piątek, 22 lutego 2019

Jak za dawnych lat.


Rodzime wytwórnie weszły w 2019 rok bardzo mocno dzięki czemu luty stał się miesiącem wielu ciekawych premier. Wydawnictwa takich gigantów jak Godz Ov War czy Malignant Voices są szeroko komentowane, jednak i te mniejsze, głębiej ukryte wytwórnie potrafią bardzo przyjemnie zaskoczyć. Dużą radość sprawił mi na przykład ostatni tytuł wypuszczony przez Fallen Temple, wytwórnię, która wciąż jedną nogą jest w poprzedniej epoce.

środa, 20 lutego 2019

Pochód mar.


Urzekła mnie ta Zmora. I to nie tylko muzycznie. Chyba wreszcie dałem jej odpowiednio dużo czasu, bo przecież nie jest to ich pierwszy materiał w moim życiu. Wszystko co było przed „Nocy czerń, nocy chłód” słyszałem, ale najwyraźniej nie słuchałem, a to wiele zmienia. Temu wydawnictwu dałem sporo czasu, tak muzyce jak i tekstom, pozwoliłem tej Zmorze odwiedzać mnie często. I odpłaciła urokiem. Nadal mnie odwiedza, ale już jako przyjaciółka.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Czarna śmierć w Zielonej Górze.


Zielona Góra to miasto stare. Stare miasta mają to do siebie, że niejednokrotnie przetacza się przez nie wiatr historii, raz łagodny, kiedy indziej huraganowy. Największe miasto województwa lubuskiego podczas setek lat swego istnienia tych największych huraganów nie doświadczyło wiele (dobra, umówmy się – jak na standardy miasta europejskiego), ale nie znaczy to, że panowała tam tylko sielanka a winorośl rosła w spokoju i zapewniała mieszkańcom wieczny stan radosnego upojenia. Okazuje się, że myszka miki nie zawsze była uśmiechnięta a Falubaz zwycięski (szczególnie w średniowieczu i wczesnej nowożytności). W lutym tego roku miasto zyskało nowego kronikarza, który postanowił przedstawić nam kilka ciemnych epizodów z historii swego grodu a uczynił to wydając „Grünberger”.

niedziela, 17 lutego 2019

Bitki.


To nie będzie długa recenzja, bo ile można napisać o dwunastu minutach muzyki podzielonej na cztery utwory autorstwa dwóch zespołów? Na upartego pewnie dużo, lanie wody nie jest takie trudne, problem w tym, że to dwanaście minut niesamowicie skondensowanego ciosu muzycznego, nie bardzo da się znaleźć jakąkolwiek wyrwę by ten dzbanek z wodą zaczepić. Równie dobrze mogę tu zamieścić przepis na bitki lub tłuczone ziemniaki, bo generalnie do takiej postaci sprowadza nas split Incinerator / Vile Apparition.

piątek, 15 lutego 2019

Krótko i treściwie.


Lubię demówki bo wydają mi się być najbardziej naturalną i szczerą formą metalowego wydawnictwa. To one w swej czasowo okrojonej formie miały za zadanie pokazać to co w twórczości zespołu najlepsze, niejako go sprzedać. W końcu kiedyś za ich pomocą można było podpisać wielomilionowy kontrakt i ruszyć w trasę by zapełniać stadiony i już do końca życia pić szampana. Evulse pewnie nie doczeka takich luksusów, ale ich demo spełnia wszelkie kryteria rasowego wydawnictwa tego typu. No, może poza brzmieniem.

środa, 13 lutego 2019

Ta sama piwnica, nowy szczur.


Lepsze jest wrogiem dobrego. To stara jak świat zasada, która często znajduje potwierdzenie w codziennym życiu. Jak coś działa, zostaw to w spokoju, nie poprawiaj, nie kombinuj, nie wymyślaj bo jeszcze zepsujesz i efekt będzie odwrotny od zamierzonego. Cadaveric Possession to duet, który musi tę maksymę znać na pamięć (lub, co bardziej prawdopodobne - po prostu chce tak grać), bo na swym trzecim wydawnictwie będącym zarazem pełnowymiarowym debiutem, nie zmienia wiele. A jeśli już to tylko na lepsze.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Entuzjazm.


Jak dobrze, że istnieją drugie szanse. Wiem, zaraz ktoś powie, że nie we wszystkich dziedzinach istnieć powinny, ale bez zbędnego filozofowania – w muzyce chwalić ich istnienie należy. No bo weźmy taki Belliciste i ich ostatni krążek – w momencie premiery zauważyłem jego istnienie, nawet z raz czy dwa posłuchałem – spodobał mi się, ale miałem wtedy taki nawał muzyki, że po prostu przepadł jak rozum po litrze gorzałki. Ale tak jak rozum wraca, tak wrócił on. Opatrzność jednak czuwa! No dobra, może nie opatrzność tylko załoga Werewolf Promotion – w każdym razie druga szansa nie została zmarnowana.

niedziela, 10 lutego 2019

Kościół niebieski.


Rzut oka na okładkę „Uada Magus” wystarczy, by obudzić skojarzenia. Silne skojarzenia, bo i obiekt na fotografii z tej samej kategorii i kolorystyka bardzo podobna, w efekcie czego całokształt od razu przywołuje przed oczy ikoniczną okładkę z katedrą w Trondheim. Bliższe poznanie pierwszego albumu Sacrificulus utwierdza w przekonaniu, że pierwsze skojarzenie było celne.


piątek, 8 lutego 2019

Wyznawcy.


Ile razy w życiu słyszeliście pytanie o to, kto jest dla was autorytetem i wzorem do naśladowania? Ile razy wbijano wam do głów, że taki wzór dobrze mieć? Pal już licho, że cały ten pęd do naśladowania może się skończyć na Hitlerze, bo pewnie i tak do takiej władzy nikt z nas nie dojdzie – ale jakoś nikt nie zakłada takiej możliwości, wszyscy są z automatu przekonani, że będzie to wzór cnót i dobroci wszelakiej. No i co nawet ważniejsze – zamiast uczyć nas samodzielności, podążania własną drogą to nie – lepiej wychować sobie pokolenie zapatrzone w wytypowanych z góry bohaterów i oryginalne jak dżinsy. Wszystkich od metra przyciąć i załatwione.

czwartek, 7 lutego 2019

Kapusta w wiadrze, czyli zło.


Od małego bardzo lubię gołąbki, jednak przez wiele lat doceniałem tylko i wyłącznie to co w środku a do samej kapusty nie mogłem się przekonać (co oczywiście doprowadzało mamę do szewskiej pasji). Sporo czasu zajęło mi pokochanie tej potrawy w stu procentach i teraz sam się sobie dziwię, bo przecież gołąbki gołąbkami są dopiero w całości i trudno docenić je w pełni nie smakując naraz wszystkich składników. Z muzyką może być podobnie z tą różnicą, że o ile kapustę można odłożyć na bok to już na przykład perkusji nie.

wtorek, 5 lutego 2019

Tajemnicza prostota.


Mogę z pewną ulgą powiedzieć, że wreszcie odkopałem się z zaległości poprzedniego roku i na spokojnie siadam do wydawnictw tegorocznych, których na szczęście nie ma jeszcze tak wielu. Inaczej, jest ich już sporo, jednak jak dotąd tylko nieliczne zainteresowały mnie na tyle by postukać w klawiaturę. Pierwszym bez wątpienia był split Odour of Death / Martwa Aura, drugim jest demo enigmatycznego projektu Geheimnisvoll. 

poniedziałek, 4 lutego 2019

Dwa poziomy podziemia.


Te same czy podobne idee można zaprezentować na różne sposoby. W metalu mamy na to setki przykładów. Czasami jednak, niektórym wydaje się, że w zasadzie istnieją tylko dwie drogi – podziemna i naziemna, i taki podział jest wystarczający bo zawiera w sobie praktycznie wszystko co średnio inteligentny fan odpowiednio skojarzy i szybko umiejscowi dany zespół. A to przecież uproszczenie, bo w samym podziemiu możemy wyodrębnić kilka warstw.

niedziela, 3 lutego 2019

Zgniły death metal.


Death metal to prosta gra. Piłka jest jedna a bramki są dwie, czy jakoś tak… W każdym razie kiedyś tak było a były to czasy gdy tenże gatunek poznawałem. Lata płynęły i niektórzy zaczęli sprawy oczywiste komplikować, czasami z dobrym skutkiem, niestety częściej chyba z gorszym. Dobrze jest więc czasem wrócić do tych jasnych i klarownych zasad, szczególnie za sprawą zespołu młodego i rodzimego.

piątek, 1 lutego 2019

Popiół w Popiele.


Broniłem się przed odnoszeniem „Zabobonów” do „Popiołu”, ale trudno to uczynić bo po pierwsze, ta płyta niejako wyrasta z debiutu Thy Worshiper, po drugie nie da się ukryć, że są między nimi muzyczne podobieństwa. Czy zamierzone, czy po prostu takie granie jest we krwi muzyków tworzących Thy Worshiper w 1996 i Popiół dzisiaj nie ma większego znaczenia, bo nie wpływa na ocenę samego albumu. Ma jednak wpływ na poniższy tekst, bo pisze go człowiek w debiucie Thy Worshiper rozkochany od momentu jego wydania, trudno mi więc uciec od porównań i odniesień.