czwartek, 3 stycznia 2019

Serbski księżyc, serbskie słońce.


Serbia jako kierunek black metalowych podróży wyborem oczywistym nie jest, jak się jednak okazuje warto zajrzeć do tego niewielkiego kraju, bo i tam znajdziemy ciekawe zespoły. Jednym z nich jest All My Sins. We wrześniu 2018 roku wydali pełnowymiarowy debiut ("Pra Sila - Vukov Totem"), który co prawda mnie nie zachwycił (choć zebrał sporo bardzo pozytywnych opinii), jednak zwrócił moją uwagę na tyle, by mocniej zainteresować się samym zespołem. Kiedy więc Maciek z Black Death Production przysłał mi ich epkę „Lunar / Solar”, którą wydał w 2017 roku, ucieszyłem się.




Zanim o niej, kilka słów o samym zespole, bo nie każdy musi ich znać. All My Sins to duet, choć pierwsze demo - „Night Sculpture”, które ukazało się w 2002 roku, zespół wydawał jako kwintet. Potem było jeszcze demo „From the Land of the Shining Past” (2004) i po nim zapadła cisza, która trwała aż do 2017 roku kiedy to powrót do żywych oznajmił bohater dzisiejszej recenzji, czyli materiał „Lunar / Solar”. To EP, które trwa nieco ponad dwadzieścia minut i zawiera cztery kompozycje. Wszystko tu podzielone jest na dwie części, zaczynając od tytułu, poprzez okładkę, kończąc na zawartości muzycznej. Mamy więc dwa utwory części „księżycowej” i dwa „słonecznej”. Otwieracz i zamykacz to kompozycje akustyczne, świetnie spinające wydawnictwo i budujące nastrój - „Jeka Prve Kise” udanie wprowadza nas w nadchodzące emocje natomiast „Zbogom” doskonale je wygasza. Różnią się tym, że ten pierwszy jest instrumentalny, drugi posiada kilka linijek tekstu. „Pod Mesecom Prastari Hrast” i „Pomen Usnulom Suncu”, czyli dwa utwory stanowiące serce materiału, to odpowiednio sześć i dziewięć minut ciekawego, porywającego i bardzo wdzięcznego w odbiorze black metalu. Serbski duet nie wprowadza do gatunku żadnych nowości, ale w tym klasycznym black metalowym anturażu porusza się niesamowicie sprawnie dzięki czemu dostajemy kompozycje rozbudowane, wypełnione bardzo dużą dawką melodyki, klimatu i atmosfery lekko przywodzącej na myśl kilku klasyków lat dziewięćdziesiątych. Nie ma jednak niebezpieczeństwa odgrzewania kotletów, bo All My Sins wzbogaca ten fundament dawką swojego spojrzenia na klasyczny black metal, które wyraża się zabarwieniem wszystkiego aurą podniosłości i regionalnej dumy, specyficzną melodyjnością, której nie spotkamy na każdym wydawnictwie z czarnym metalem. Bardzo gładko to wszystko wpada w ucho ale na szczęście jest na tyle dobre i ciekawe, że szybko nie wypada. Chce się do tego wracać a ponieważ dwadzieścia minut mija szybko ani się obejrzymy a to już piąty odsłuch z rzędu. I nie ma przesytu, bo muzyka Serbów jest najprościej mówiąc bardzo, bardzo dobra. Dla mnie wszystko się tu zgadza, pasuje do siebie i jest na swoim miejscu. Bardzo spójny, bardzo przemyślany koncept, który zdradza, że możliwości tych dwóch panów są spore. Tym bardziej zaskakuje mnie pełnowymiarowy debiut, po którym , mając w głowie „Lunar / Solar”, oczekiwałbym dużo więcej. To oczywiście dobry album, ale nie na miarę tej epki. Pozostaje mi cieszyć się, że poznałem twórczość All My Sins w takiej a nie innej kolejności, bo inaczej przeżyłbym pewnie lekki zawód a tym sposobem doświadczyłem bardzo pozytywnego zaskoczenia. 

„Lunar / Solar” ukazał się dzięki polskiej Black Death Production i o ile wiem, płyta jest ciągle u Maćka dostępna. Nie zastanawiajcie się, bo nie ma nad czym. Takie zespoły warto wspierać, takie wydawnictwa warto mieć na półce. 

All My Sins - „Lunar / Solar”. Black Death Production, 2017 rok, numer katalogowy BDP039.






"Lunar / Solar" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz