poniedziałek, 14 stycznia 2019

Piękna i podniosła rozpacz.


Trzecią – po Dikasterion i Solar Temple - i mam nadzieję (ale wiadomo czyją ona matką), że ostatnią pozycją, o której piszę w 2019 roku a która znalazłaby się w grudniowym podsumowaniu 2018, jest pierwszy pełniak francuskiego Necropole. Niestety, w dość zwariowanej i przepełnionej natłokiem albumów końcówce roku gdzieś mi to dzieło umknęło, choć przynajmniej odnotowałem fakt jego premiery. Jeśli o sam black metal idzie, to „Solarite” wskakuje do ścisłej czołówki zeszłego roku, bo to czerń tak wspaniale emocjonalna, że aż rwie duszę i serce a pięści zaciska szykując je do walki.

Nie mogę się od tego albumu oderwać. Powiedziałbym, że jest magiczny, ale to nie do końca odpowiednie słowo odnośnie black metalu. Z drugiej strony, magia bywa różna i na wiele sposobów może być interpretowana, więc pozostanę przy tym określeniu. Spędzam na tym francuskim cmentarzu którąś z kolei godzinę i zdecydowanie, bez wahania i niepewności, stwierdzam, że to absolutna czołówka czarnego grania 2018 roku. Chyba nikomu nie udało się w tak chwytający za duszę sposób połączyć romantyzmu, mizantropii, beznadziei i niepokojącego piękna. A dodanie do tego wszystkiego piwnicznego otoczenia zasługuje na największe laury. Potencjał Necropole zdradzała już pierwsza demówka, pochodząca z 2014 roku „Atavisme...”. Rok młodsza następczyni „Ostara” potwierdziła możliwości zespołu i niesamowicie wyostrzyła apetyty. I wreszcie nadszedł pełnowymiarowy debiut „Solarite”. Album wyciągający z demówek wszystko co najlepsze i wrzucający to na jeszcze wyższy poziom. I to w momencie w którym Necropole z zespołu trzyosobowego stało się projektem jednego człowieka. Nie wiem jaka wiąże się z tym historia i czy faktycznie tylko Amertume stworzył ten album ale jeśli tak, to zmiany personalne na pewno wyszły Nekropolii na dobre. Znajdą się pewnie tacy, którzy stwierdzą, że oblicze zespołu lekko złagodniało, bo to piwniczne otoczenie nie jest już tak głębokie i ciemne, ale proponuję usiąść raz jeszcze, odrzucić pozorne odczucia, nie wierzyć w to co mówią Wam w pierwszej chwili uszy i po prostu zatopić się w tę płytę. Tak, jest tu więcej melodii. Owszem, płyta jest bogatsza aranżacyjnie, bardziej przestrzenna, po prostu większa w każdym aspekcie. Ale ani na centymetr nie oddaliła się swoim klimatem od atmosfery demówek. Necropole rozwinęło się muzycznie, pozostając ciągle w miejscu bardzo tragicznym duchowo, ciemnym, pełnym rozpaczy i samotności kogoś, kto w pojedynkę toczy straceńczą walkę w imię zapomnianych pojęć. Ten bojowy duch jest tu odczuwalny chyba nawet mocniej niż na wcześniejszych wydawnictwach ale to właśnie dzięki lekkiemu przewietrzeniu otoczenia i wyjściu z tych najgłębszych piwnic. Piękne acz smutne melodie, rozpaczające wokale w połączeniu z szybkością tej płyty, jej rytmiką, czasami wręcz rock’n’rollową motoryką, dają porażający efekt. Podniosłe to dzieło, ale z cyklu tych podniosłych śmierci nie zwycięstw w chwale. I to niesamowicie mnie w „Solarite” urzeka, ta atmosfera pięknego sprzeciwu, pięknej walki wreszcie pięknego umierania. Każdego kto ma w sobie choć odrobinę romantyka ten album porwie. Mnie porwał na strzępy i pociął duszę. Bo ja, niestety, mam w sobie dużo więcej niż tylko odrobinę romantyka. 

Black metal można grać na różne sposoby. Nie wszystkie muszą się podobać, ważne jednak by grać go szczerze, w zgodzie ze sobą i swoimi przekonaniami. To taki gatunek, w którym fałsz i tworzenie na siłę da się wyczuć z kilometra. „Solarite” to jeden z tych albumów, które pomimo swego piękna, nie tracą ani trochę na szczerości, sile przekazu i autentyczności. To wzór dla tych wszystkich, którzy chcą swoją twórczość podać w otoczeniu bardziej strawnym (z zachowaniem wszelkich proporcji oczywiście, bo przecież Necropole to nadal jak najbardziej powiew podziemia) ale bez tandety. Nie sądzę jednak by istniał jakikolwiek przepis na takie dzieło. To po prostu trzeba mieć w sobie. Amertume ma i dzięki temu na kolejne czterdzieści pięć minut znikam ze świata żywych. 


Necropole - „Solarite”. Northern Heritage Records, listopad 2018.







"Solarite" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz