poniedziałek, 7 stycznia 2019

Od Mateusza po Apokalipsę.


Dopiero początek stycznia, ale już wiem, że kolejne roczne podsumowanie zrobię nie wcześniej niż w marcu 2019 roku. Ilość ciekawych nowości pojawiających się w podziemiu jest tak duża, że wprost niemożliwe jest sprawdzenie (i nie mam tu na myśli pięciominutowego odsłuchu) wszystkiego tak, by wyrobić się przed końcem grudnia. Siłą rzeczy coś musi umknąć, ewentualnie dotrzeć bardzo późno i nie załapać się pomimo swej jakości do końcowej listy. Tak właśnie jest z debiutanckim demem belgijskiego Dikasterion.




Dwadzieścia minut wojennego black metalu ujrzało światło dzienne w czerwcu 2018 roku, ja niestety poznałem ten materiał dopiero pod koniec grudnia. Niestety, bo gdybym poznał go wcześniej, byłby w pierwszej trójce demówek zeszłego roku. Z drugiej strony, to tylko lista, nic wiążącego i będącego sprawą życia i śmierci. Najważniejsze, że w tym całym zalewie nie umknęło mi „Demo MMXVIII”, bo zamiata mną tak skutecznie jak wiatr śniegiem za oknem. Dostajemy tu pięć numerów, z czego jeden to intro a zamykający „Warmetal” to cover fińskiego Barathrum. I chyba warto od niego zacząć, bo dobrze wskazuje szlak obrany przez Belgów. Po pierwsze sami wśród swoich inspiracji wskazują na Archgoat, Holy Death, Beherit i Barathrum właśnie. Po drugie, określenie war metal dobrze do Dikasterion pasuje, choć nie jest to muzyka, którą pomylić można z takim choćby Revenge. Belgowie grają lekko szalony, wojenny black metal z wpływami klasyków i to nie tylko tych wymienionych powyżej, bo sporo tu nawiązań do lat osiemdziesiątych ale także zespołów typu Destroyer 666. Intro zatytułowane po prostu „Enter the Dikasterion” jest proste aczkolwiek trafione i umiejętnie buduje nastrój a kolejne trzy kompozycje to muzyczna podróż w bitewnym szale z domieszką dzikiego obrzędu religijnego odprawianego na trupach poległych wrogów. Tekstowo jednak to już inna bajka, w każdym razie to sugerują tytuły utworów (do pełnych tekstów dostępu nie mam) będące nazwami biblijnych ewangelii. Zaczynamy czwartym rozdziałem Mateusza a kończymy na szóstym rozdziale Apokalipsy Św. Jana. Po drodze jest jeszcze Exodus, czyli Księga Wyjścia. Od kuszenia Jezusa, przez zbiór co najmniej wątpliwych zasad moralnych po baranka, który otwiera pieczęcie. Jak w dobrym filmie fantasy, no ale w końcu to biblia, więc czego się spodziewać? Podkreślam jednak, że samych tekstów nie znam, więc nie wiem czy są tu interpretacje tych rozdziałów, czy po prostu wokalista słowo w słowo raczy nas pismem świętym. Tak czy siak, słucha się tego wyśmienicie. Bardzo dobra praca sekcji rytmicznej z dominującym basem, co przecież nie jest codziennością. Świetne wokale, zróżnicowane, dzikie i szalone (za gardłowe wybryki odpowiada dwóch panów). No i energia! Ona tu jest zdecydowanie najważniejsza. Polecam słuchać tego materiału głośno, choć jest on na tyle nią naładowany, że odczujecie tę moc także w niższych wartościach decybeli. Dwadzieścia minut debiutu dopełnia bardzo dobry cover Barathrum, z którym co prawda nie trzeba było wiele robić by pasował do reszty wydawnictwa ale to co trzeba było, zostało wykonane bardzo umiejętnie i „Warmetal” świetnie się z twórczością Belgów komponuje. Materiał kończy się bardzo szybko, co ma spory związek z jego energetycznym natężeniem, ale dzięki temu można puścić go sobie raz jeszcze. A potem jeszcze raz. I kolejny. I za każdym razem jest tak samo zajebiście. Polecam. 

Dikasterion - „Demo MMXVIII”. New Era Productions, czerwiec 2018.


"Demo MMXVIII" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz