środa, 30 stycznia 2019

Hasło? Przypadek. Odzew? Odzew.


Lubię przypadkowe odkrycia. Nie zdarzają się często, bo powiedzmy sobie szczerze – większość rzeczy wpycha się nam w uszy a na wielogodzinne wyszukiwanie ciekawych tworów czasu nie ma. Ale czasami, naprawdę czasami coś się trafi. Tak jak Odzew, który po prostu rzucił mi się w oczy na fejsowej stronie Black Metal Promotion. Zaciekawiony nazwą sprawdziłem i nie żałuję.






Okazuje się, że jest to projekt naprawdę głęboko ukryty, bo ma na koncie już trzy materiały a ja tej nazwy nie słyszałem nigdy wcześniej. No a jednak wiecie, trochę się interesuję i jestem fanatykiem muzycznym, teoretycznie więc powinienem choć jakieś dalekie echa tej nazwy usłyszeć. Nic to, teraz już wiem, sprawę szybko nadrobiłem, bo dotychczasowy dorobek twórczy jednoosobowego projektu z Wrocławia długi nie jest. Wprawdzie to trzy wydawnictwa (dostępne jedynie w sieci), ale same EPki, dające łącznie pięćdziesiąt minut muzyki, z której naprawdę warte uwagi jest ostatnie trzynaście minut, czyli zeszłoroczny (z końcówki grudnia) materiał „The Wicked Twin of Virtue” (to w zasadzie jeden utwór, więc określenie materiał jest troszkę na wyrost). Nie to, żeby poprzednie rzeczy („Odzew” z 2014 i „Ritual of Disunion” z 2016) były kiepskie, są po prostu przeciętne i niczym się w zasadzie nie wyróżniają. No, może poza tym, że są instrumentalne ale to akurat w moich oczach plusów im nie nabija bo nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem instrumentalnego black metalu. Jest tam kilka ciekawych i wartych uwagi momentów, ale dla mnie są one po prostu etapami rozwoju prowadzącymi do tych naprawdę dobrych trzynastu minut z grudnia 2018 roku. Po pierwsze pojawiły się wokale. Po drugie muzyka jest agresywniejsza, gęstsza, bardziej treściwa. Po trzecie perkusja brzmi dużo lepiej niż na poprzednich wydawnictwach i serwuje nam jazdę na dwie stopy a to bardzo lubię. W każdym aspekcie słychać tu rozwój i to też jest jeden z powodów dla których warto poświęcić na Odzew tych kilkanaście minut. Wrocławski projekt nie wypuszcza nagrań często ale patrząc na postęp jaki czyni z każdym kolejnym warto czekać na następne. Do tego wszystkiego dochodzi ciekawa oprawa graficzna i pewnie trochę już oklepana, ale wciąż przyciągająca aura tajemniczości. Nie mam zamiaru pisać hymnów pochwalnych na cześć „The Wicked Twin of Virtue” ale szczerze stwierdzam, że słucha mi się tego utworu bardzo dobrze a to przecież wystarcza by do niego co jakiś czas wracać. Właściwie to z każdym przesłuchaniem jestem coraz bliższy większego entuzjazmu, bo to taka rzecz, która z czasem zyskuje, więc z pełną odpowiedzialnością polecam Wam tę muzykę. Tajemniczemu twórcy gratuluję drogi jaką przebył bo nie poszła na marne i mam nadzieję, że w którymś momencie działalności znajdzie się ktoś kto wyda dotychczasowy dorobek projektu na fizycznym nośniku. Liczę też na jeszcze lepszy kolejny materiał ale odradzam pośpiech, bo widać, że długie przerwy służą muzyce Odzewu. I dziękuję przypadkowi za poznanie nas ze sobą akurat teraz, po premierze trzeciej EPki, bo pewnie gdybyśmy wpadli na siebie wcześniej, nie zostalibyśmy bliskimi kumplami. 

Odzew - „The Wicked Twin of Virtue”. Grudzień 2018. 

Bandcamp:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz