piątek, 14 grudnia 2018

Prawidłowe wyważenie.


W kwietniu tego roku ze stolicy Katalonii, Barcelony, popłynął w Świat mocny komunikat. Nie była to co prawda wieść o ukończeniu wiecznej budowy Sagrada Familia ani informacja o transferze Messiego do innego klubu. Było to, dla nas metalowców, coś dużo ważniejszego. Byłem kiedyś w Barcelonie i spotkał mnie tam tłok, zaduch i upał. Gdyby nie popołudniowa bryza od morza, pewnie nigdy bym nie wrócił bo skwar zrobiłby ze mnie grzankę i zdechłbym jak wysuszona roślina. W kwietniu powiało w Katalonii innym wiatrem. Piwniczny zaduch wydostał się z podziemi i pod nazwą Necroracle ruszył w Świat.




Dużo bym dał za taki ożywczy, chłodny, lekko podziemny powiew podczas mego pobytu w tym turystycznym, pięknym mieście. No ale to było kilka lat temu a EP „MMXVIII” to debiut Necroracle, więc wtedy jeszcze nie mogli mi pomóc. Przetrwałem, dzięki czemu mogę dziś słuchać tego bardzo dobrego materiału. To się nazywa debiut z przytupem, moi drodzy. I choć teoretycznie jest to EP, to jego czas trwania (dwadzieścia pięć minut bez kilkunastu sekund) kwalifikuje się prawie do kategorii pełniaka. Zwał jak zwał, w każdym razie fajnie, że to taka konkretna epka a nie na przykład piętnaście minut i dziękujemy, czekajcie na kolejny materiał. I tak będziemy czekać, bo po takim debiucie trudno byłoby zrobić cokolwiek innego. Katalończycy (wolę nie określać członków zespołu mianem Hiszpanów, bo w Katalonii to bardzo delikatna sprawa) na swym debiucie dają nam cztery kompozycje, które są jak na normy gatunkowe długie, aczkolwiek nie do przesady. Świetnie się to wszystko zaczyna, bo po krótkim intro wchodzi bardzo ciekawy riff i z miejsca kupuje słuchacza. Generalnie mam wrażenie, że kolejność utworów została dobrana perfekcyjnie bo otwierający materiał „Through Eyes of Death” jest tak dobry, że momentalnie wsiąkamy w atmosferę „MMXVIII” i rodzi się w nas bardzo duża sympatia do tego EP. I ona nie znika aż do końca, bo nie jest tak, że tylko otwieracz trzyma poziom. Materiał jest bardzo wyrównany, żaden jego fragment jakoś znacząco nie wychodzi przed szereg ani nie zostaje z tyłu. Necroracle operuje głównie w średnich tempach, z wyważoną dawką ciężaru i lekkim piwnicznym podmuchem. Zaznaczam, lekkim, bo smrodu zatęchłej krypty tu nie uświadczycie, gruzowania Drezna też nie. Nie jest to z drugiej strony jakiś wymuskany plastikowy gniot z brzmieniem folii owijającej cukierek, bo już choćby sam wokalista wprowadza do muzyki sporą dawkę grobu. Jednak siłą tego albumu jest jego melodyka, nie siarka i trupy. Albo inaczej – największą jego zaletą jest dobre wyważenie obu tych czynników. Trochę to może wyglądać na zabieg celowy, by zadowolić jak największą grupę odbiorców, bo jestem pewien, że ten materiał trafi tak do zwolenników gruzowania jak i tych, którzy szukają w muzyce więcej melodii, klimatu i atmosfery. Wszystko to jednak brzmi na tyle szczerze i naturalnie, że wierzę, iż muzycy Necroracle tak po prostu chcieli to zagrać, to im w duszy siedziało i to przelali na dźwięki. Efekt jest taki, że słucha się ich twórczości bardzo dobrze i te dwadzieścia pięć minut mija bardzo szybko bez najmniejszego nawet uczucia nudy. Dużo się tu dzieje, bo panowie mają sporo ciekawych pomysłów na poprowadzenie utworów a że najwyraźniej potrafią trzymać instrumenty to często czarują nas pięknymi melodiami, klimatycznymi zwolnieniami czy szalonymi gonitwami okraszonymi gitarowym wodotryskiem. Pomimo swej dość dużej przystępności debiut Katalończyków nie traci na mocy i sile, jest naładowany rasowym metalem i potrafi mocno przyłożyć. „MMXVIII” to materiał balansujący na granicy dwóch światów, jednak na tyle umiejętnie, że nie myślimy nawet nad zadaniem sobie pytania „o co tu chodzi?”, bo wyważenie akcentów jest doskonałe. Jeden z najlepszych tegorocznych debiutów i jedna z najlepszych epek, które zostały nam dane na przestrzeni ostatnich miesięcy. Niecierpliwie czekam na kolejne wydawnictwo, bo nie zawsze udaje się potwierdzić formę. Szczególnie, gdy poprzeczka wisi tak wysoko. 

Ocena: 9/10

Necroracle - „MMXVIII”. Caligari Records, kwiecień 2018. 




"MMXVIII" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz