poniedziałek, 10 grudnia 2018

Posępne pieśni z północy.


Nawet na Alasce grają metal! I to po angielsku! Dobrze, że w dziewiętnastym wieku Rosjanie sprzedali te ziemie Amerykanom, bo inaczej pewnie byłaby to tylko kolejna smutna północna kolonia Moskwy, z szarymi blokami, mrozem i jakimś obozem pracy. A dzięki galopującemu kapitalizmowi przyniesionemu z kraju hamburgerów, alaskańską młodzież stać na instrumenty. Tamtejsza scena nie jest duża, ale jak na swoje warunki (Alaska to największy stan USA posiadający zarazem najmniejszą gęstość zaludnienia) dość prężna. Nie zdziwiłbym się gdyby te kilkanaście (a może więcej?) zespołów tworzyło powiedzmy pięciu tych samych gości, ale jakie to ma znaczenie? Biuro podróży Godz Ov War postanowiło przybliżyć nam tamtejszą kulturę za sprawą pełnowymiarowego debiutu zespołu Druj.




Wiadomo nie od dziś, że Greg to niestrudzony odkrywca, który już nie raz sprowadzał w nasze progi różne egzotyczne nazwy z jeszcze egzotyczniejszych zakątków globu. Za Oceanem Atlantyckim już dzięki niemu bywaliśmy ale nigdy tak daleko na północ. Przygotujcie czapki, szaliki (byle nie manchesteru), grube kurtki, bo Alaska to nie przelewki. Zima trwa tam dziewięć miesięcy a temperatura potrafi sięgnąć -50 stopni. Trafiają się też zamiecie i burze śnieżne. Ciekawe czy chłopaki z Immortal byliby tam też tacy „tylko wieczna zima i mróz” jak w tej swojej relatywnie ciepłej południowej Norwegii. Takie warunki atmosferyczne plus niewielka ilość ludności sprzyjają tworzeniu muzyki nie za wesołej, trudniejszej w odbiorze i przepełnionej wszystkimi bólami i tęsknotami ludzi, którzy żyjąc tam gdzie żyją, mają do tych ostatnich spore prawo. Druj w dużym stopniu wpisuje się w taki właśnie nurt, bo jego twórczość nie należy do tej wpadającej w ucho lotem błyskawicy i dającej się pokochać od pierwszych dźwięków. Trójka mieszkańców Anchorage serwuje nam muzykę wymagającą, posępnie ciężką i wolną, muzykę nie na każdą okazję i czas. „Chants To Irkalla” nie jest ich pierwszym wydawnictwem, bo w 2017 roku wypuścili EP „The Malignant Dweller”, nie jestem jednak w stanie porównać obu tych nagrań bo rzeczonej EPki nie słyszałem. A ponieważ nie jestem największym zwolennikiem tego typu grania, raczej nie poznam. Wystarczy mi pełnowymiarowy debiut, który moje osobiste zapotrzebowanie na zmiażdżone kości i rozwalcowane wnętrzności zaspokaja na dłuższy czas. „Chants To Irkalla” trwa ponad czterdzieści minut i zawiera sześć utworów. Cały ten czas wypełniony jest powolnym, miażdżącym doom/death metalem z mocno zgruzowanym wokalem. Druj stawia na prostotę i klarowność kompozycji nie uciekając się do wyrafinowanych aranżacji, nie jest to jednak wada tego materiału a zaleta, bo słychać i czuć w tym wszystkim szczerość. Jak już wspomniałem, nie jest to mój ulubiony gatunek metalu, ale właśnie za tę szczerość i naturalność doceniam album Alaskańczyków. Ale nie tylko za to, bo jeszcze choćby bas, który wykonuje tu kupę dobrej roboty i jest dobrze słyszalny oraz perkusja i pojawiający się co pewien czas mój ukochany kocioł. No i najlepsze jeśli chodzi o samą warstwę muzyczną, czyli zaskakująco bogata melodyka, pozwalająca znaleźć w tym albumie chwile prawdziwej radości, choć całokształtem bliżej mu do ceremonii pogrzebowej. To akurat nie dziwi, bo już sam tytuł mówi nam, że są to pieśni do zaświatów – Irkalla to w starożytnej Mezopotamii kraina umarłych. Lirycznie wszystko kręci się tu wokół tego tematu i przyznaję, że klimat stworzony przez muzykę pasuje do niego świetnie. Zrozumiecie, gdy przeczytacie opis tego miejsca. Powiem tyle, nie były to rurki z kremem. Zupełnie tak jak metal, więc wszystko się zgadza. Pierwszy pełniak Druj nie stanie się dla mnie albumem kultowym, nie będę do niego wracał za często, ale tylko i wyłącznie z racji prywatnych upodobań muzycznych. Sprawa wyglądałaby zupełnie inaczej, gdybym po prostu był większym fanem takiego grania, bo to album ciekawy i solidny. Wszystkim, którzy lubią potężny ciężar podany z prędkością zasuwającego ślimaka, doprawiony kilkoma ciekawymi przyprawami, polecam. Nie zawiedziecie się. 

No i ta piękna okładka!

Ocena: 7/10

Druj - „Chants To Irkalla”. Godz Ov War Productions, 2018 rok, numer katalogowy GOWP MMMDCCLXII






"Chants To Irkalla" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz