środa, 5 grudnia 2018

Podróż ku szaleństwu.


Norwegia death metalem nie stoi. Fiordy zawsze przychylniej patrzyły na wymalowanych panów biegających z zapałkami. Nie przeszkodziło to jednak jednej z tamtejszych black metalowych legend w nagraniu ikonicznego death metalowego albumu, który był ich debiutem. I choć od wydania „Soulside Journey” minęło już dwadzieścia siedem lat, album ten nadal jest jednym z najważniejszych w gatunku, bo pokazał, że nie trzeba grać jak Amerykanie czy Szwedzi. Tradycję i ducha tamtego stylu z wielkim zapałem wskrzesza Obliteration, który swym ostatnim krążkiem „Cenotaph Obscure” mocno zbliża się do prekursorów z Darkthrone.

  


Co ciekawe to właśnie Fenriz jako pierwszy zauważył młodych Norwegów i zwrócił na nich uwagę metalowego świata. Wtedy jeszcze Obliteration obracał się w trochę innych rejonach metalu śmierci, choć już robił wszystko by uzyskać to brudne brzmienie, tak charakterystyczne dla pierwszego albumu Darkthrone. Począwszy od „Perpetual Decay”, poprzez „Nekropsalms” i „Black Death Horizon” aż do wydanego niedawno „Cenotaph Obscure”, Obliteration zmierza do „Soulside Journey” i tego co sobą reprezentowała. Robi to konsekwentnie i bardzo skutecznie, jednocześnie rozwijając ten styl, wprowadzając do niego elementy nowe bądź zmieniając oblicze starych. By to osiągnąć musi też zmieniać swoje muzyczne „ja”, które robi się coraz bardziej szalone, pokręcone, chaotyczne i nieprzewidywalne w wymiarze każdej następnej minuty. I nawet jeśli ktoś stwierdzi, że poprzednik był bardziej chaotyczny czy też mniej zachowawczy, to „Cenotaph Obscure” jest w moim odczuciu najbardziej dziki i szalony. Zresztą, trudno mówić o zachowawczości w kontekście albumu który rzuca cały swój arsenał wirem dźwięków i kompletnym pomieszaniem rytmów, harmonii i muzycznego ładu i składu. Może po prostu oczekiwania po „Black Death Horizon” były inne? Może niektórzy liczyli na jeszcze większą ewolucję i totalnie pokręcony album, który z muzyką nie miałby nic wspólnego? Nie wiem. Mnie najnowszy krążek Norwegów nie zawiódł, bo jest tu wszystko co dali nam na poprzedniku plus wspaniała dynamika, dzikość i ogień a to wszystko nadal skąpane jest w chaosie. Chaosie pozornie poza kontrolą, w każdym razie takie można odnieść wrażenie po pobieżnym przesłuchaniu albumu. „Bezładny atak dźwięków, kakofonia i w ogóle jak tego słuchać?”. Wystarczy jednak poświęcić mu swą uwagę, wsłuchać w jego głos a jest to głos piękny swą chropowatością, brudem i pozorną niedbałością, by zrozumieć, że w tym szaleństwie jest metoda. Właśnie, ten album może sprawiać wrażenie niechlujnego, stworzonego na odlew, tak po prostu, by był. To jednak tylko i wyłącznie pozorne wrażenie, bo przecież wszyscy znamy „Soulside Journey” (wybaczcie, że tak uparcie wracam do debiutu Darkthrone, ale w kontekście drogi artystycznej Obliteration i tego jak brzmi ten album, inaczej się po prostu nie da), wiemy, że on właśnie taką pozorną niechlujnością stał. Ale ona nie bierze się znikąd. Po prostu jest to death metal płynący z serca, nie wykalkulowany w studio po setkach godzin kręcenia gałkami, to coś tak naturalnego jak tylko naturalna może być muzyka wypływająca z nas i zaraz potem zapisana, by przypadkiem nie zbrukała jej niepotrzebna kalkulacja, rozum i wyrachowanie. „Cenotaph Obscure” to death metal serca, gorący swym wnętrzem, choć na zewnątrz często zimny i nieokrzesany jak jaskiniowiec. Ten zewnętrzny chaos w pewnym momencie rozpada się bądź też układa w spójną całość i wpuszcza nas do serca albumu, do tego żaru, ognia, dynamiki i agresji, wreszcie do najważniejszej cechy czyli do dzikości. Wspaniała, bogata płyta, przy której trzeba spędzić sporo czasu, by odkryć wszystkie jej skarby. Mnie podczas pierwszego odsłuchu kupił momentalnie fragment złożony z „Eldritch Summoning” i „Detestation Rite”, czyli czwartego i piątego utworu. To są ciosy niemożliwe. Szybko zdałem sobie sprawę, że reszta nie odstaje, co daje kolejną wartość albumu, czyli jego konsekwencję i spójność. Czterdzieści minut chaosu, dzikości i szaleństwa. Czterdzieści minut prawdziwego metalu śmierci. 

Ocena: 10/10 

Obliteration - „Cenotaph Obscure”. Indie Recordings, listopad 2018.




"Cenotaph Obscure" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz