czwartek, 27 grudnia 2018

Dar bogactwa.


Nieubłaganie nadchodzi koniec roku, co wiąże się z podsumowaniem tych dwunastu mijających miesięcy. Niektórzy swoje listy ulubionych albumów opublikowali już w listopadzie czy na początku grudnia. Ja czekałem, bo ostatni miesiąc roku zapowiadał się ciekawie i miał przynieść kilka albumów, które mogły w takich listach zamieszać. Dobrze zrobiłem, bo najnowszy krążek Sulphur Aeon definitywnie zburzyłby porządek zawarty w przedwczesnym podsumowaniu.




Poprzedni album Niemców, wydany w 2015 roku „Gateway to the Antisphere” podobał mi się, ale nie zachwycił. Ot, fajnie zaaranżowany, dość przystępny death metal z lekkimi naleciałościami blacku. Mając w pamięci tamtą płytę nie spodziewałem się cudów a już na pewno nie przypuszczałem, że właśnie ten zespół wypuści album, który tak mnie pochłonie i wskoczy do rocznego podsumowania. „The Scythe of Cosmic Chaos” jest więc dla mnie sporym, bardzo pozytywnym zaskoczeniem. Kwintet z Nadrenii Północnej – Westfalii teoretycznie idzie tą samą drogą, zapoczątkowaną na poprzednich wydawnictwach, jednak rozwój jaki stał się ich udziałem jest nie do przecenienia. Wciąż obracamy się tu w klimacie death metalu podanego w sposób przystępny, z dużą dawką melodii i klimatu, jednak doświadczamy dużo bogatszych aranżacji, które niosą ze sobą nie tylko bogactwo pomysłów i środków ale także większą ilość składową black metalu. Nowy krążek to pięćdziesiąt minut wypełnionych po brzegi atmosferą na pozór lekką i łatwą, jednak mającą w sobie głębię. Osiem utworów składających się na to wydawnictwo, z których najdłuższy ma dziewięć minut, stanowi do tego stopnia zwartą jedność, że trudno zorientować się, który akurat brzmi w naszych uszach. Po skończonym odsłuchu, przepytany na wyrywki, na pewno pomyliłbym tytuły czy numery utworów. Są one jednak na tyle zajmujące, że już w połowie płyty miałem wrażenie, że słucham jej od dobrej godziny. Wynika to w pewnym stopniu z ich bogactwa, wręcz przepychu aranżacyjnego, brzmieniowego, kompozycyjnego. Jednak nawet przez chwilę nie miałem wrażenia przesytu, niczego bym tu nie odjął, niczego nie skreślił. „The Scythe of Cosmic Chaos” płynie jak ogromny pałac, a każdy kolejny utwór jest jak komnata wypełniona nowymi bogactwami. I kiedy wszystkie już zwiedzimy, jedyne na co mam ochotę to podejść do przewodnika i poprosić o jeszcze jedną wycieczkę. Niemcy niesamowity nacisk postawili na współpracę poszczególnych instrumentów, które dopełniają się doskonale. W pełni świadomie wliczam w tę układankę wokal, bo pan stojący za mikrofonem odwalił kawał rzetelnej roboty, prezentując bardzo dobre wyczucie i szerokie możliwości wydawania dźwięku. Warto tego albumu wysłuchać kilka razy, za każdym kładąc nacisk na inny instrument. Pozwala na to bardzo klarowne (choć potężne) brzmienie, które dla zatwardziałych podziemniaków będzie raczej nie do przyjęcia, jednak album tak zdobny w bogactwo nie odnalazłby się w piwnicy. On potrzebuje przestrzeni i powietrza, nieskrępowanej wolności, by dać się wyszaleć gitarom czy wokaliście. Sulphur Aeon tym krążkiem na pewno nie powalczy o miano najbardziej brutalnej ekipy na planecie, ale nie myślcie, że „The Scythe of Cosmic Chaos” to tylko i wyłącznie melodie i ozdobniki. Niemcy potrafią agresywnie zaatakować, wiedzą też jak, pomimo aranżacyjnej lekkości, trzymać odpowiedni ciężar kompozycji. I choć do podziemnych bluźnierstw im bardzo daleko, nie ocierają się o kicz czy żenadę, nie narażają na śmieszność. Pokazują, że można stworzyć dzieło z jednej strony przystępne, melodyjne i chwytliwe, z drugiej będące nadal na wskroś dziełem metalowym, takim, które może spojrzeć w lustro każdego ranka i powiedzieć sobie, że metal, nie pop jest jego domem. To jeden z tych albumów, które należałoby zaprezentować kilku upadłym zespołom, tworzącym w tej chwili cyrk, z adnotacją: tak się to robi, patałachy. Bardzo, ale to bardzo udany krążek. Życzę sobie by następne dzieło Niemców zaskoczyło mnie pozytywnie co najmniej w takim samym stopniu. Wam też. 

Ocena: 10/10 

Sulphur Aeon - „The Scythe of Cosmic Chaos”. Van Records, grudzień 2018.


"The Scythe of Cosmic Chaos" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz