sobota, 22 grudnia 2018

Album roku.*


Nie zdarza mi się często pisać o czymś innym niż metal, jednak jeśli już to robię musi to być coś co mnie naprawdę poruszy. W 2017 roku był to Ulver i jego „The Assassination of Julius Caesar”, w tym jest to Manes i ich ostatni krążek „Slow Motion Death Sequence”. Czyli po raz kolejny zespół z korzeniami metalowymi, pochodzący z Norwegii i grający szeroko rozumianą muzykę elektroniczną (a jeśli ma to jakąś konkretną nazwę, to proszę o info, bom laik).




Trochę się nad tym wszystkim zastanawiałem i wychodzi mi na to, że mądrzejszy nie jestem i nadal nic nie wiem. Ani dlaczego. Chodzi mi o to, że jest coś w tych norweskich przemianach muzycznych, co potrafi mnie urzec a tego akurat jeszcze kilka lat temu bym się nie spodziewał. Bo jeszcze kilka lat temu nie byłem w stanie przesłuchać całego albumu Ulver czy Manes. A ostatni krążek tych pierwszych rozkochał mnie w sobie na zabój, album Manes jest na dobrej drodze by to uczynić. Prawdą jest, że trochę twórczość obu ansambli się ucywilizowała i nabrała cech przystępnej muzyki rozrywkowej a ja zawsze lubiłem na przykład stary Depeche Mode, więc możliwe, że tu leży przyczyna mojej atencji. Przecież ostatni Ulver to piosenki o niebo lepsze od dzisiejszej twórczości Brytyjczyków a to co znajduje się na „Slow Motion Death Sequence”, choć stylistycznie nieco inne, także gorsze nie jest. Inne, bo jednak norweski sekstet pozostawia sobie dużo więcej miejsca na klasycznie rockowe granie, jak choćby w piątym „Last Resort”, ale takich momentów znajdziemy tu dużo więcej. Nie zmienia to faktu, że elektroniki jest tu dużo i to elektroniki, która naprawdę mi się podoba. Zastanawia mnie ten fakt i pewnie jeszcze będzie zastanawiał, ale z drugiej strony, jeśli coś jest dobre to jest dobre bez względu na gatunek. Może ja po prostu powinienem bardziej zainteresować się takim graniem? Manes w każdym razie nie operuje do końca tymi samymi środkami wyrazu co Ulver. (Przywołuję ich co chwilę, bo dla mnie są oczywistym punktem odniesienia, po pierwsze ze względu na pochodzenie, po drugie na korzenie, po trzecie, bo moja wiedza na temat takiego grania jest raczej uboga i pierwszym zespołem automatycznie łączącym się w głowie z Manes jest właśnie Ulver). Ten krążek wydaje mi się bogatszy aranżacyjnie, bardziej zróżnicowany i na pewno mniej przebojowy. Nie to, żeby nie było tu momentów, które można śpiewać pod prysznicem, bo takich nie brakuje. Jest to jednak album mniej otwarty, mniej przystępny i nie wbijający się do głowy z taką łatwością jak dzieło Garma i spółki. O ile ten ostatni przywodził i przywodzi mi na myśl głównie a w zasadzie tylko Depeche Mode (co też oczywiście wynika z mojego ograniczonego rozeznania w takim graniu) tak ten potrafi przywołać przed oczy Anathemę, kilka rockowych bandów, których nazw w tej chwili nie pamiętam no i oczywiście same norweskie Wilki jak i brytyjskich klasyków. „Slow Motion Death Sequence” zachwyca mnie bardzo szerokim spektrum użytych środków oraz sposobem ich połączenia, zbudowania z tego wszystkiego dzieła wybitnie słuchalnego a zarazem ambitnego, nie będącego pierwszym lepszym proszkiem do prania w promocji. Te wszystkie piękne melodie, genialne linie wokalne (to co się dzieje w drugim „Scion” to jest absolutne mistrzostwo), podane są po prostu w sposób wymagający, jednak szczery i naturalny. Manes czaruje, uwodzi by chwilę później uderzyć brzydotą, dosłownością i brutalnie sprowadzić na ziemię. Ten album to w jakimś stopniu, w moim odczuciu, taka walka kontrastów, w której nic nie jest oczywiste. Siła tego czaru i uwodzicielskiego uroku jest jednak tak duża, że trudno się oderwać, nawet takiemu laikowi jak ja. Ale przecież tu nie chodzi o wiedzę, tylko o uczucia. Emocje. A tych na najnowszym krążku Norwegów nie brakuje. W kategorii „spoza metalu” to dla mnie jeden z najlepszych albumów ostatnich lat. I przy okazji drugi album Manes, który naprawdę bardzo mi się podoba. Pierwszym był debiut z 1999 roku. 

Ocena: 9/10 

* - album roku spoza metalu oczywiście. 

Manes - „Slow Motion Death Sequence”. Debemur Morti Productions, sierpień 2018.


"Slow Motion Death Sequence" na Discogs:

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz