niedziela, 30 grudnia 2018

"Chcę żywić Piekło" - rozmowa z Hekte Zaren, wokalistką Adaestuo.


Najnowszy, wydany w grudniu album Adaestuo, poruszył mnie mocno. Pisałem o nim, że to bardziej rytuał niż muzyka sensu stricto. Za ten stan rzeczy w dużej mierze odpowiada wokalistka zespołu, Hekte Zaren. Jej niesamowity głos oraz wokalne szaleństwa potrafią przyprawić o gęsią skórkę. Postanowiłem więc dowiedzieć się czegoś więcej o niej samej, zespole i ich ostatnim dziele. Przed Wami zapis tej próby.

piątek, 28 grudnia 2018

Zwycięstwo odkurzacza, czyli podsumowanie 2018 roku.


To nie był prosty rok. Tak muzycznie jak i życiowo działo się dużo. Sporo udanych debiutów, kilku starych wyjadaczy potwierdziło klasę, kilku innych trochę mniej. Odkryłem za to sporo ciekawych zespołów, w dużej mierze dzięki Wam drodzy czytelnicy, za co dziękuję. Tegoroczne podsumowanie postanowiłem rozbudować. Co się zmienia? Dodałem dwie kategorie top 3 (demo i EP) a do standardowych list top 10 Polska i top 10 Świat dorzucam top 10 wymieszany, co powoduje że te dwie klasyczne już listy są jakby rozwinięciem tej nowej. Nie zmienia się to, że jak zwykle jest to podsumowanie subiektywne. Do pozycji na listach nie przywiązujcie większej wagi: poza albumem, demo, EP i debiutem roku, wszystko może być płynne. Tak jak w latach poprzednich każda pozycja to zarazem link do recenzji. Zapraszam.

czwartek, 27 grudnia 2018

Dar bogactwa.


Nieubłaganie nadchodzi koniec roku, co wiąże się z podsumowaniem tych dwunastu mijających miesięcy. Niektórzy swoje listy ulubionych albumów opublikowali już w listopadzie czy na początku grudnia. Ja czekałem, bo ostatni miesiąc roku zapowiadał się ciekawie i miał przynieść kilka albumów, które mogły w takich listach zamieszać. Dobrze zrobiłem, bo najnowszy krążek Sulphur Aeon definitywnie zburzyłby porządek zawarty w przedwczesnym podsumowaniu.

wtorek, 25 grudnia 2018

Horror klasy B z soundtrackiem klasy A.


Pamiętacie w ogóle takie zjawisko jak death'n'roll? Otóż ja nie pamiętam i wcale tego nie żałuję. Oczywiście, wyszły pod tym szyldem wspaniale wydawnictwa, jak chociażby “Wolverine Blues”, ale odnoszę wrażenie, że lwia część tego nurtu opiera się głównie na przaśno-śmiesznym death metalu robionym pod niemieckie festiwale. Przykładów nie trzeba szukać daleko, bo zgodnie z powyższym opisem od lat gra chociażby Six Feet Under, którego głównym zadaniem jest zamęczanie własnych fanów wydawaniem płyt z miernej jakości coverami hardrockowych/heavymetalowych szlagierów. Całe szczęście, że można jeszcze natknąć się w tym gatunku na zespoły, które nie dość, że nie wzbudzają skrajnego zażenowania, to jeszcze dostarczają świetne piosenki. I takim zespołem jest właśnie Mentor.

niedziela, 23 grudnia 2018

Niech mówi muzyka.


W dobie wszechobecnych kapturów, twarzy zasłoniętych kominiarkami bądź, jak to niektórzy określają, skarpetami, są tacy, którzy idą dalej. Nie dość, że nie pokazują swoich oblicz, to w ogóle nie robią sobie zdjęć, nie ujawniają żadnych informacji o sobie, twierdząc, że ma za nich przemawiać tylko i wyłącznie muzyka. Przykładem takiego wizerunkowego braku wizerunku (ale czy aby na pewno?) jest norweski Misotheist, który niedawno zadebiutował materiałem o tym samym tytule.

sobota, 22 grudnia 2018

Album roku.*


Nie zdarza mi się często pisać o czymś innym niż metal, jednak jeśli już to robię musi to być coś co mnie naprawdę poruszy. W 2017 roku był to Ulver i jego „The Assassination of Julius Caesar”, w tym jest to Manes i ich ostatni krążek „Slow Motion Death Sequence”. Czyli po raz kolejny zespół z korzeniami metalowymi, pochodzący z Norwegii i grający szeroko rozumianą muzykę elektroniczną (a jeśli ma to jakąś konkretną nazwę, to proszę o info, bom laik).

piątek, 21 grudnia 2018

Siła głosu, potęga szaleństwa.


Są takie płyty, których zawartość to coś więcej niż tylko muzyka. Ktoś powie, że w odniesieniu do metalu a w szczególności do black metalu, to banał, bo praktycznie każdy album w tym nurcie nasączony jest głębszym przesłaniem. Oczywiście będzie miał rację, bo black metal to przede wszystkim ideologiczny przekaz. Jest to jednak także forma życia, postawa i określona estetyka i w tych kryteriach nie wszystkie zespoły czy też albumy zdają egzamin. Są takie płyty, które w tej podróży do głębin ciemności, otchłani mroku i rytualnej atmosfery wyprzedzają inne o krok lub dwa a czasami, jak w przypadku nowego albumu Adaestuo, o całe kilometry.

środa, 19 grudnia 2018

Tam gdzie diabeł.


O tempora, o mores! - chciałoby się zakrzyknąć patrząc na dzisiejszą scenę black metalową nad Wisłą. Jak grzyby po deszczu wyskakują z podziemia coraz to dziwniejsze twory i choć niektóre z nich są naprawdę godne uwagi, to powoli ten „artystyczny na siłę” trend zaczyna nużyć a momentami wręcz wzbudzać politowanie. Podobno od przybytku głowa nie boli, ale jeśli już zacznie boleć, dobrze jest spojrzeć w przepastne czeluście podziemi jeszcze głębszych, by odkryć odtrutkę na tymczasowe trendy czy błądzące kierunki ewolucji black metalu. Na nasze szczęście krajowe podziemie posiada takie specyfiki.

wtorek, 18 grudnia 2018

Duch przeszłości.


Końcówka roku przyniosła kilka ciekawych premier. Dwie z nich stały się faktem za sprawą Terratur Possessions. Ta norweska wytwórnia przyzwyczaiła do wysokiego poziomu swoich wydawnictw i dwie ostatnie premiery potwierdzają ten stan rzeczy. Tajemniczych debiutantów z Misotheist zostawimy na inny dzień, dziś skupimy się na drugim albumie Whoredom Rife. „Nid – Hymner av Hat” przynosi pięćdziesiąt minut świetnego black metalu, zagranego tak jakbyśmy mieli nie 2018 a 1995 rok.

poniedziałek, 17 grudnia 2018

Dwie wizje jednego świata.


Pisanie o splitach to niewdzięczna robota, bo musisz normalną recenzję pomnożyć przez ilość zespołów figurujących na danym wydawnictwie no i jeszcze ocenić sam split jako całość. W tym konkretnym przypadku, z jednej recenzji robią nam się trzy. A kryteriów oceny takiego specyficznego wydawnictwa jest sporo, bo przecież w splicie nie chodzi tylko o to, by wrzucić dwie pierwsze lepsze kapele z łapanki i dać im się wyszumieć. Fajnie, gdy coś je łączy i jest to coś więcej niż słowo „metal”. Na szczęście w przypadku Stworz i Rivers Like Veins tak właśnie jest, choć na jednym krążku dostajemy dwie różne wizje tego samego świata.

niedziela, 16 grudnia 2018

Mroźnie i malowniczo.


Choć w kalendarzu wciąż jesień, coraz częściej za oknem czuć już tchnienie zimy. Nocne przymrozki, poranny szron, temperatury w okolicach zera. Czy tego chcemy, czy nie, idzie zima. Nie da się ukryć, że w ostatnich latach ta pora roku mocno złagodziła swe oblicze, są jednak takie regiony, gdzie zima to wciąż siarczysty mróz i masa śniegu. Należy do nich bez wątpienia Kanada, która jak wiadomo posiada też prężną i ciekawą scenę black metalową. Dziś znowu zaglądamy do Quebecu a pretekstem jest najnowszy album Cantique Lepreux.

piątek, 14 grudnia 2018

Prawidłowe wyważenie.


W kwietniu tego roku ze stolicy Katalonii, Barcelony, popłynął w Świat mocny komunikat. Nie była to co prawda wieść o ukończeniu wiecznej budowy Sagrada Familia ani informacja o transferze Messiego do innego klubu. Było to, dla nas metalowców, coś dużo ważniejszego. Byłem kiedyś w Barcelonie i spotkał mnie tam tłok, zaduch i upał. Gdyby nie popołudniowa bryza od morza, pewnie nigdy bym nie wrócił bo skwar zrobiłby ze mnie grzankę i zdechłbym jak wysuszona roślina. W kwietniu powiało w Katalonii innym wiatrem. Piwniczny zaduch wydostał się z podziemi i pod nazwą Necroracle ruszył w Świat.

środa, 12 grudnia 2018

Dynamiczna teatralność.


Posiadanie utalentowanych muzycznie kolegów nie zawsze jest dobrodziejstwem. Pół biedy, gdy tworzą dobrą muzykę bo wtedy można po prostu szczerze docenić, przybić piątkę i cieszyć się dźwiękami. Gorzej, gdy muzyka jest do chrzanu a oni chcą poznać twoje zdanie. Trzeba jakoś im tę prawdę przekazać a to nie zawsze jest proste i przyjemne. Najgorzej jednak, gdy tworzą dobrą muzykę, ty lubisz o tej ostatniej pisać ale kompletnie nie znasz się na tym co grają. No dobra, może nie kompletnie ale nie są to rejony twojej codzienności. Co wtedy? Rzucasz ręcznik? 

wtorek, 11 grudnia 2018

Dobre wzorce.


Późna jesień. Chłodne dni, zimne noce. Okres sprzyjający black metalowi jak chyba żaden, może poza samą zimą. Dobrze jest więc posłuchać płyty Andeis, która nosi tytuł „Servants of the Cold Night”. Nie wiem czy odnosi się on do twórców rzeczonego albumu, czy do jakichś innych sług zimnej nocy, tak czy inaczej do temperatur i aury za oknem pasuje wyśmienicie. Zimny, brudny i lekko transowy black metal o intensywności przywodzącej na myśl Głód z Transylwanii wiadomego zespołu, zawsze ma u mnie fory. Bo jest zimny, brudny i lekko transowy. A „Servants of the Cold Night” to album ciekawy nie tylko z wyżej wymienionych powodów.

poniedziałek, 10 grudnia 2018

Posępne pieśni z północy.


Nawet na Alasce grają metal! I to po angielsku! Dobrze, że w dziewiętnastym wieku Rosjanie sprzedali te ziemie Amerykanom, bo inaczej pewnie byłaby to tylko kolejna smutna północna kolonia Moskwy, z szarymi blokami, mrozem i jakimś obozem pracy. A dzięki galopującemu kapitalizmowi przyniesionemu z kraju hamburgerów, alaskańską młodzież stać na instrumenty. Tamtejsza scena nie jest duża, ale jak na swoje warunki (Alaska to największy stan USA posiadający zarazem najmniejszą gęstość zaludnienia) dość prężna. Nie zdziwiłbym się gdyby te kilkanaście (a może więcej?) zespołów tworzyło powiedzmy pięciu tych samych gości, ale jakie to ma znaczenie? Biuro podróży Godz Ov War postanowiło przybliżyć nam tamtejszą kulturę za sprawą pełnowymiarowego debiutu zespołu Druj.

niedziela, 9 grudnia 2018

Przyjacielski dialog.


Chapel Of Disease wcześniej nie znałem. Kilka miesięcy temu znajomy udostępnił kawałek zapowiadający ich najnowszy longplej i z czystej ciekawości posłuchałem, bo zachwalał a on najczęściej wie co mówi. Tym kawałkiem był „Song Of The Gods”, chwytliwy, hitowy wręcz numer. Nic więc dziwnego, że mnie kupił. Do tego doszła okładka, która przekonała mnie ostatecznie, że warto czekać na całość płyty. Dziś jesteśmy już po premierze trzeciego krążka Niemców. Nie mylił się kolega, nie zwiodła na manowce okładka. 


piątek, 7 grudnia 2018

Kanadyjska kawaleria szatana.


Wyobraźcie sobie taką sytuację. Poranek, facet w średnim wieku, po śniadaniu, staje przed lustrem i zaczyna szykować się do wyjścia. Wyciąga z szafy skórzane gacie, stary, przechodzony pas po krańce nabity ćwiekami i wbija w niego kilka nowych gwoździ. Zakłada wysłużone ale czyste wysokie buty, coś jak oficerki i przyczepia do nich błyszczące ostrogi. Zdejmując z wieszaka koszulkę Possessed lekko uśmiecha się pod nosem. Wreszcie sięga po starą ramoneskę, wierną towarzyszkę życia i przez chwilę ucieka do wspomnień. Jeszcze tylko nabita potężnymi kolcami maczuga i jest gotowy. Wychodzi przed dom, dosiada czarnego rumaka i rusza spotkać przeznaczenie.

czwartek, 6 grudnia 2018

"Bawimy się formułą" - rozmowa z Wojtkiem, wokalistą Mentor.


Mentor wydał drugi album i cios jest to zacny. Postanowiłem wykorzystać tę okazję i porozmawiać z bdb kolegą, wokalistą tegoż zespołu, Wojciechem. Sam Wojtek to człowiek wesoły, otwarty, z potężnym głosem i masą zajęć, od Amigi po problemy prysznicowe Pana Ryby. Na szczęście, jak za chwilę przeczytacie, daje radę i znalazł nawet chwilę by odpowiedzieć na kilka prostych, sztampowych pytań. Zapraszam.

środa, 5 grudnia 2018

Podróż ku szaleństwu.


Norwegia death metalem nie stoi. Fiordy zawsze przychylniej patrzyły na wymalowanych panów biegających z zapałkami. Nie przeszkodziło to jednak jednej z tamtejszych black metalowych legend w nagraniu ikonicznego death metalowego albumu, który był ich debiutem. I choć od wydania „Soulside Journey” minęło już dwadzieścia siedem lat, album ten nadal jest jednym z najważniejszych w gatunku, bo pokazał, że nie trzeba grać jak Amerykanie czy Szwedzi. Tradycję i ducha tamtego stylu z wielkim zapałem wskrzesza Obliteration, który swym ostatnim krążkiem „Cenotaph Obscure” mocno zbliża się do prekursorów z Darkthrone.

wtorek, 4 grudnia 2018

Piachem w uszy.


Życie to nie bajka. Banał, ale prawdziwy. Rodzisz się, jakiś stary dziad pokropi ci głowę wodą ewentualnie dokonają na tobie innego zabiegu inicjacyjnego, na który nie masz żadnego wpływu. Potem szkoła, socjalizacja, wrzucają cię w ramy społeczne, które wcale nie muszą ci się podobać. Masz być taki, robić to, zachowywać się tak a nie inaczej, słuchaj, nie dyskutuj, nie protestuj, żyj, oddychaj, bądź posłuszny, zdychaj. Rozczarowania, zawody, kłótnie, dramaty. Piękne momenty, chwile szczęścia, ale tylko chwile i momenty. Złamane serca, rozwody, obite mordy, zdrady, porzuceni ludzie, zerwane przyjaźnie, długi, bieda, wypadki. Życie to nie bajka. Piach w oczy zamiast wiatru w plecy. A w ustach zamiast słodyczy, gorycz.

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Francuski duch bojowy.


W kontekście mojej oceny francuskich popisów na polach bitewnych dwudziestego wieku jest to trochę przewrotny tytuł. Bardzo lubię dowcipy o lusterkach wstecznych w czołgach, drzewach w Paryżu, białej fladze czy sławetnym ruchu oporu i jako człowiek znający trochę historię nie ze wszystkich śmieję się bez powodu. O państwie Vichy to już w ogóle lepiej nie wspominać, choć biorąc pod uwagę zespół o którym dziś będzie, to kto wie… Z drugiej strony mieliśmy też Wielką Wojnę (pierwsza wojna światowa), w której Francuzi stawali dzielnie i złożyli wielką daninę krwi. Kto wie czy w 1940 nie poszłoby im lepiej, gdyby do walki zagrzewał ich najnowszy album Baise Ma Hache.

niedziela, 2 grudnia 2018

Szwedzki death metal jak u mamy.


Mam pewien dystans względem tych wszystkich zespołów zakochanych w Entombed i Dismember, które zapragnęły odtworzyć dokonania swoich idoli w skali 1:1. Ot, zebrała się garstka młodych ludzi, którzy na próbach nawet nie próbują wymyślać czegoś nowego, a jedynie powielać standardy wyznaczone dawno temu przez legendy w danej niszy. Uważam, że znaczna część z nich zapomina, iż oprócz fascynacji czyjąś twórczością w death metalu chodzi przede wszystkim o żar i łupanie tego, co w duszy rzęzi. No, bo nie powiecie, że takie Autopsy, Immolation czy inny Grave grały w stylu “retro” czy na wzór jakiegoś trendu spopularyzowanego w metalowej niszy. I tak właśnie jest z LIK. Oni nikogo nie udają.